Korki na Tynieckiej zlikwiduje tylko przebudowa ulicy

W związku z coraz większą liczbą osób mieszkających na obrzeżach miasta oraz remontami kilku kluczowych ulic w Krakowie, przejazd ul. Tyniecką i Praską w stronę centrum znacząco się wydłużył. Urzędnicy tłumaczą, że zrobili wszystko, co mogli, aby korki było mniejsze.

W dni powszednie przed godziną 8 rano korki sięgają nawet dwóch kilometrów, licząc od skrzyżowania ul. Praskiej z ul. Generała Zielińskiego. Czas z planowanych dwóch minut przejazdu wydłuża się do kilkunastu. Ciepią nie tylko kierowcy, ale również pasażerowie komunikacji miejskiej.

Użytkownicy drogi zastanawiają się, skąd problem i jak go rozwiązać. Padają sugestie, że problemem jest skrzyżowanie Praskiej z Zielińskiego. Po części mają rację. – Na wlocie ul. Praskiej jest poszerzenie do dwóch pasów, ale tylko na odcinku niecałych 30 metrów, dodatkowo zakończonych skrzyżowaniem z ul. Pietrusińskiego – mówi Piotr Hamarnik z ZIKiT-u.

– Po 30 metrach z dwóch pasów robi się jeden i pomimo systematycznego wydłużania sygnału zielonego dla tego wlotu nie ma dużego zysku przepustowości, bo pojazdy jadą pojedynczo i dodatkowo przepuszczają pieszych oraz pojazdy przy Pietrusińskiego – diagnozuje problem przedstawiciel miejskiej jednostki.

Tylko przebudowa?

Czy więc nie udałoby się zlikwidować wąskiego gardła poprzez dobudowę kolejnego pasa ruchu? – Trzeci pas ruchu jest niepotrzebny. Dwa pasy ruchu wystarczyłyby, tylko powinny być dłuższe, aby uzyskać jakiś zysk. To już wiąże się jednak z rozbudową ul. Tynieckiej – dodaje Hamarnik.

Urzędnik przypomina, że w tym miejscu została zmieniona sygnalizacja świetlna. – Teraz zmieścić tam może paręset pojazdów na godzinę więcej, ale nasze pole manewru się skończyło. W ostatnich tygodniach niestety sytuacja na ul. Tynieckiej może być odczuwalnie gorsza z uwagi na remonty Brożka, Zakopiańskiej i Skotnickiej, a nawet ograniczenia przy Powstańców Śląskich, bo ruch rozkłada się na kolejne arterie. Nie pomagają też systematyczne (nawet codzienne) kolizje i wypadki na A4 – tłumaczy Piotr Hamarnik.