Korona nie dla Cracovii
Zespół Cracovii zakończył swoją świetną passę na czterech kolejnych ligowych zwycięstwach. Zespołem, który zatrzymał Pasy okazała się Korona. Kielczanie pokonali gospodarzy 2:1 w meczu 15 kolejki T-Mobile Ekstraklasy.
Sobota nie była szczęśliwa dla podopiecznych Wojciecha Stawowego. Pomimo obecności kibiców, którzy wrócili na stadion po dwóch meczach absencji spowodowanej ich niewłaściwym zachowaniem podczas derbowego spotkania z Wisłą, Cracovia musiała obejść się smakiem zwycięstwa.
Początek pojedynku wcale nie zapowiadał porażki gospodarzy. Pasy od pierwszych minut przejęły inicjatywę na boisku. Kielczanie potrafili jednak od czasu do czasu - głównie dzięki stałym fragmentom gry - zaskoczyć przeciwnika. Po jednej z takich sytuacji piłka po strzale Gołębiewskiego uderzyła w słupek bramki Krzysztofa Pilarza.
Na pierwszego gola kibice musieli czekać do 35 minuty. Dośrodkowanie Ntibazonikizy z lewej strony boiska przeciął Nowak, po raz siódmy w sezonie wpisując się na listę strzelców.
Dokładnie pięć minut trwała radość gospodarzy z objęcia prowadzenia. W 40 minucie, po kolejnym udanym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Golańskiego, Piotr Malarczyk oddał precyzyjny strzał na bramkę Cracovii doprowadzając do remisu.
Na drugą połowę kielczanie wyszli z zupełnie innym nastawieniem. Teraz to oni kreowali grę. Cofnięta, czasami rozpaczliwie broniąca się Cracovia skapitulowała w 59 minucie po samobójczym trafieniu Damiana Dąbrowskiego. - Moi zawodnicy wspaniale zagrali po przerwie. Zdobyliśmy gola, ale potem przeżywaliśmy na boisku ciężkie chwile - tak podsumował drugą połowę trener Korony Jose Rojo Martin "Pacheta".
Cracovia po straconej bramce starała się odrobić straty. Robiła to jednak bardzo nieskutecznie. - Zabrakło nam dziś agresji pod bramką przeciwnika, przyspieszenia, składnych akcji, dobrych wyborów. Graliśmy za wolno, ospale i dostaliśmy zimny prysznic - ta wypowiedź Wojciecha Stawowego najlepiej podsumowała przyczyny porażki Cracovii.
Druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla Ntibazonkizy w 90 minucie nie ułatwiła zadania gospodarzom. Sensacja, bo tak trzeba nazwać porażkę piątej drużyny tabeli z kielczanami, stała się faktem. Wspaniała passa piłkarzy Cracovii dobiegła końca.
Cracovia - Korona Kielce 1:2
Dawid Nowak 35' - Piotr Malarczyk 40', Damian Dąbrowski (samobójcza) 59'
Cracovia: Pilarz - Szeliga (65' Jaroszyński), Kosanović, Żytko, Marciniak - Ntibazonkiza, Dąbrowski, Štraus (83' Dudzic) - Steblecki (64' Kita), Nowak, Boljević.
Korona: Małkowski - Sylwestrzak, Malarczyk, Pylypchuk, Jovanović, Janota (81' Kwiecień), Gołębiewski (71'Lenartowski), Stano, Sobolewski, Dejmek, Golański (46' Korzym).
Żółte kartki: Boljević - Korzym, Jovanović, Kwiecień
Czerwona kartka: Ntibaznokiza (Cracovia)
Sędziował: Paweł Gil (Lublin)
Widzów: 10743