Koszmar Wisły wrócił. Pierwsza porażka Białej Gwiazdy, dodatkowo bez strzelonego gola

Miedź nie leży Wiśle, a w Legnicy jeszcze nie wygrała. Mimo świetnego początku tego sezonu, krakowianie nie zdołali przełamać złej passy z tym rywalem, ulegając mu w piątek 0:2. Nic im nie wychodziło.

– Przygotowujemy się mocno na tego przeciwnika, nie mamy żadnych obaw, a celem będą oczywiście trzy punkty. Jesteśmy pewni siebie po ostatnich dwóch zwycięstwach i liczę na to, że przedłużymy tę serię do trzech. Chciałbym, żeby po tym meczu była radość i opinia, że jesteśmy rozpędzeni – mówił przed przyjazdem Wisły Zvonimir Petrović, pomocnik Miedzi.

Miedź – Wisła. Miedź skutecznie przeszkadzała i wykorzystała jedną szansę

Bośniak zaczął spotkanie jako rezerwowy, natomiast 11 jego kolegów wykonało do przerwy świetną pracę. Nie pozwolili krakowianom się rozpędzić, doprowadzali do momentów, kiedy ci męczyli się z piłką przy nodze i nie potrafili grać z polotem, który prezentowali w sześciu poprzednich meczach. Podopiecznym Mariusza Jopa przydarzył się też błąd w fazie obrony. Miedź przedarła się z piłką przez środek po aucie z okolic narożnika boiska na swojej połowie i po świetnym strzale Benedik Mioć trafił w dolny róg bramki z około 20 metrów. Blisko byli Julian Lelieveld, Marc Carbo i Wiktor Biedrzycki, jednak ani jeden z nich nie zdołał zablokować Chorwata.

Biała Gwiazda drugi raz w sezonie musiała odrabiać stratę, za to po raz pierwszy do przerwy nie pokonała bramkarza rywali. Legniczanie oddali w pierwszej połowie jeden celny strzał. Domagali się też rzutu karnego – po zagraniu Gleba Kuczki piłka odbiła się od ręki Biedrzyckiego, jednak sędziowie uznali, że obrońca nie miał jak uniknąć kontaktu z futbolówką. Wiślacy trzykrotnie trafiali na bramkę Jakuba Wrąbla, najwięcej problemów na początku spotkania sprawił mu Maciej Kuziemki, po którego uderzeniu interweniował na linii.

Pierwsza, zasłużona porażka Wisły

Pierwszy kwadrans po zmianie stron Miedź rozegrała na własnych warunkach, mając przewagę w posiadaniu. Kuczko niepotrzebnie decydował się na kończenie akcji i nie trafił w bramkę, a miał opcje zagrania do lepiej ustawionych kolegów. Niewiele też zabrakło Kamilowi Antonikowi celującemu w okienko. W 62. minucie gospodarze przeprowadzili idealny kontratak. Kuczko wyciągnął wnioski i wystawił Danielowi Stanclikowi na pustą. Krakowianie znów nie popisali się w obronie, nie przerwali akcji odpowiednio wcześniej.

Jop szykował zmiany jeszcze przy wyniku 1:0 dla Miedzi, ale zdążył je przeprowadzić w dużo trudniejszej sytuacji. Losy meczu miał odmienić debiutujący Austriak Marko Bozić. Starał się, nie bał się pojedynków, a raz bardzo dobrze dośrodkował, ale nikt nie zamknął akcji. Miedź wygrała trzeci mecz z rzędu i po fatalnym początku sezonu poprawia swoją sytuację.

Kolejne spotkanie wiślacy rozegrają 13 września u siebie z Odrą Opole. Tydzień wcześniej mieli się spotkać w derbach Krakowa z Wieczystą, ale ze względu na powołania zawodników obu drużyn do reprezentacji (przede wszystkim Wisły) kluby poprosiły PZPN o kolejne przełożenie rywalizacji.

Miedź Legnica – Wisła Kraków 2:0 (1:0)

Bramki: Mioć (34.), Stanclik (62.).

Miedź: Wrąbel – Stępiński, Grudziński, Kościelny – Bochnak (90. Szymoniak), Drygas (79. Serafin), Letniowski (90. Petrović) Kuczko – Mioć, Antonik (87. Podgórski) – Stanclik (90. Mansfeld).

Wisła: Broda – Lelieveld, Biedrzycki, Kutwa (73. Grujcić), Krzyżanowski – Duda (81. Kawała), Carbo (63. Igbekeme) – Kuziemka (63. Bozić), Ertlthaler, Duarte (81. Nikaj) – Rodado.

Żółte kartki: Kutwa, Duda, Nikaj, Krzyżanowski.

Sędziował Paweł Psikt (Zgierz).