Kraków dla mieszkańców czy turystów?

Turyści coraz częściej wybierają Kraków nie tylko jako miejsce weekendowych wypadów, ale także decydują się zostać u nas dłużej. Z pewnością jest to powód do radości i dobry prognostyk na przyszłość, gdyż popularność Krakowa stale wzrasta. Według przywołanego wcześniej raportu turyści jako główne cele odwiedzin Krakowa wymieniają rekreację i zwiedzanie zabytków. Czy jest to jednak cała prawda o turystyce?

Turystyka jest niezwykle ważną gałęzią gospodarki Krakowa, tworzy także niepowtarzalny klimat tego miasta. Według raportu przygotowanego przez Małopolską Organizację Turystyczną w 2013 roku stolicę Małopolski odwiedziło blisko 10 mln turystów, a szacowane wpływy z turystyki wyniosły około 4.8 mld złotych.

Niestety istnieje również druga strona medalu. Turystyka pociąga za sobą uciążliwości, które w sposób bezpośredni dotykają w szczególności Dzielnicy I. Spotykając się często z mieszkańcami Starego Miasta słyszę, że okolice Rynku czy placu Nowego stały się miejscem nie do życia. Hałas, ciągłe przemieszczanie się rzeszy odwiedzających, całonocne imprezy są tu codziennością. Centrum miasta nie zasypia nigdy, a tzw. cisza nocna jest totalną fikcją. Według uwag zgłaszanych przez mieszkańców najważniejsze problemy to przede wszystkim:

- hałas szczególnie w porach nocnych

- nadmierna dostępność alkoholu

- brak zdecydowanej reakcji służb w przypadku łamania ciszy nocnej

- dramatyczna sytuacja w zakresie miejsc parkingowych, szczególnie w weekendy, gdy nie obowiązuje strefa płatnego parkowania i rzesze odwiedzających chcą pozostawić samochód w jak najbliższym otoczeniu Rynku Głównego bądź Kazimierza

Niestety często jako Radna słyszę, że mieszkańcy czują się pozostawieni sami sobie. Liczne interwencje, petycje pozostają bez echa, a centrum miasta się wyludnia. Praktycznie cały ruch turystyczny skupia się na stosunkowo niewielkim obszarze i to właśnie mieszkańcy Dzielnicy I są narażeni na wszystkie negatywne konsekwencje tego zjawiska.

Uważam, że wielkim wyzwaniem, jakie stoi przed władzami miasta i Radnymi obecnej kadencji, jest próba znalezienia kompromisu pomiędzy dalszym rozwojem turystyki i potrzebami mieszkańców. Pierwszym elementem będzie procedowana obecnie uchwała o ustaleniu ilości punktów sprzedaży alkoholu, a także zasad ich usytuowania. Jako Radni musimy pochylić się bardzo uważnie nad tym zagadnieniem. Sytuacja, w której ponad połowa licencji na alkohol ma przypaść na jedną dzielnicę, a z obowiązujących zasad usytuowania punktów alkoholowych wyłącza się ścisłe centrum, problemu na pewno nie rozwiąże.

Kolejnym krokiem jest rozpoczęcie poważnej debaty na temat polityki parkingowej i wypracowanie strategicznych rozwiązań. Przykład parkingu pod Muzeum Narodowym pokazał, że sytuowanie parkingów w ścisłym centrum nie poprawi dramatycznej sytuacji mieszkańców Starego Miasta i Kazimierza w tym zakresie i nie przyczyni się wcale do popularyzacji transportu publicznego.

Ważnym elementem jest również promocja takich form turystyki, które są mniej uciążliwe dla mieszkańców jak turystyka biznesowa, kulturalna czy religijna. Miejmy nadzieję, że Kraków nie będzie kojarzony tylko z dobrym miejscem na wieczór kawalerski.

Ciężko znaleźć złoty środek, ale to na nas ciąży obowiązek wypracowania rozwiązań, które nie uderzając w ważną gałąź gospodarki, jaką jest turystyka pozwolą mieszkańcom na normalne życie.