Kraków dla turystów, turyści dla Krakowa

W tak optymistyczną korelację wierzą władze Krakowa. Wiceprezydent Magdalena Sroka chce jednak poprawić i zmienić kilka rzeczy. Między innymi ograniczyć liczbę meleksów w obrębie Starego Miasta oraz skorygować identyfikację wizualną, a także zająć się natarczywym nagabywaniem. Mieszkańcy zaś mają poczuć, że wszystko to nie jest robione pod turystów.

Aby osiągnąć zamierzony cel oraz uczynić z Krakowa jedno z najchętniej odwiedzanych miast w Europie, władze miasta chcą skonsolidować branżę, ale też nie zapominają o mieszkańcach. – Musimy przeciwdziałać komunikatom, że wszystko jest dla turystów. Poprawiając jakość transportu, powietrza i infrastruktury poprawiamy również życie krakowianom. Trzeba podkreślać to, co łączy turystów z mieszkańcami – przekonywała na spotkaniu branżowym Sroka.

Co dla mieszkańców?

Plany miasta są korzystne dla obu stron. Choć ciężko sobie wyobrazić, by takie działania jak choćby wprowadzenie parków kulturowych na terenie starej Nowej Huty i Podgórza miały służyć jednym albo drugim.

Tym, co na pewno wyjdzie na dobre krakowianom są nowe procedury stawiania ogródków kawiarnianych na Rynku Głównym. Już w tym roku skończą się kolorowe jarmarki. Zostanie podniesiona jakość – zniknie kolorowe oświetlenie, parasole będą jednakowe, częściej i dokładniej będzie sprzątane, ujednolicona będzie również roślinność.

Mieszkańcy powinni docenić próbę wypracowania kompromisu z właścicielami meleksów oraz lokali zatrudniających promotorów. – Nagabywanie nikomu nie przynosi korzyści. Z badań wynika, że powinno się je niwelować i ograniczać. Turysta czuje się w opresji, gdy co krok ktoś mu coś oferuje. Chcemy spróbować innych form aktywności, bo nie każdy ma do tego talent. Miasto nie ma prawnych narzędzi, więc możemy tylko uświadamiać, że to nie jest najlepsza forma reklamy – tłumaczu Magdalena Sroka.

Jeśli zaś chodzi o meleksy, to będzie ograniczona ich liczba, ponieważ jest ich za dużo, a dodatkowo stwarzają niebezpieczeństwo w ruchu drogowym i psują wygląd centrum. Sroka obiecuje, że w tym roku problem ten zostanie rozwiązany.

Kolejnym jest zbyt duża liczba wydarzeń (nie)kulturalnych, a mówiąc wprost – festiwalu piwa i kiełbasy na głównych placach miejskich. Władze twierdzą, że na Rynku Głównym obowiązuje limit imprez, ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Jednym z rozwiązań jest postawienie infrastruktury miejskiej (w tym przypadku sceny) na Małym Rynku, by obyło się bez montowania i demontowania.

Kraków w czołówce

Oprócz powyższych zadań wiceprezydent zapowiedziała, że urzędnicy opracowują system oznaczeń wizualnych, ponieważ obecny jest nieczytelny i niespójny. –Na razie przeprowadzamy inwentaryzację. Dokonujemy analiz, które znaki mają zostać usunięte. Zadbamy o spójność językową, żeby nie pojawiał się w jednym miejscu „Cmentarz Rakowicki”, a w drugim „Rakowice” – dodaje zastępczyni Jacka Majchrowskiego.

Krakowski oddział GUS będzie badał wpływ Kraków Areny oraz ICE na wzrost ruchu turystycznego, jednak magistrat jest przekonany, że i te dwa obiekty, i hala EXPO istotnie wpłynęły na ograniczenie sezonowości. Miasto chce iść dalej i mocniej promować zimowe wydarzenia okołoświąteczne oraz rozwijać turystykę biznesową. Kraków powinien stawiać również na regionalne potrawy.