Kraków do naprawy? Formuła 4.0 – biznes, samorząd, media, społeczeństwo

Korporacja Samorządowa im. Józefa Dietla może stać się ugrupowaniem, którego członkowie będą w przyszłości decydować o rozwoju i kierunkach, w których powinien podążać Kraków. Sławomir Ptaszkiewicz, podczas piątkowego Wielkiego Rautu Krakowskiego zapewniał, że organizacja zacznie zrzeszać osoby z biznesu, samorządu, mediów oraz stowarzyszeń społecznych. Wszystko po to, żeby stworzyć podwaliny programu rozwoju dla miasta i wprowadzać wielkie idee w życie.

W Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach odbył się Wielki Raut Krakowski. Jednym z centralnych punktów uroczystości było wręczenie nagrody imienia dr. Józefa Dietla, najwybitniejszego z krakowskich prezydentów. Tegoroczną laureatką została Jolanta Stokłosa, prezes Towarzystwa Chorych „Hospicjum św. Łazarza w Krakowie”. Zmiana na stanowisko prezesa Korporacji Samorządowej stała się przyczyną do nowego otwarcia organizacji.

Dietl ma stać się wzorem dla rządzących

Radny Sławomir Ptaszkiewicz, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Miasta Krakowa, a jednocześnie nowy szef Korporacji Samorządowej, jako przykład do naśladowania dla współczesnych polityków wskazuje osobę dr. Józefa Dietla, prezydenta miasta, który rządził w XIX wieku przez osiem lat. Samorządowiec wspominał, że to lęk doktora UJ przed brudem spowodował, że w mieście zaczęły działać służby utrzymujące porządek. – Ta jego fobia doprowadziła do tego, że kiedy został prezydentem miasta, po prostu zaczął to miejsce sprzątać – mówi Ptaszkiewicz. – Drugą cechą Dietla, była wyjątkowa odwaga – stwierdza prezes Korporacji Samorządowej. Ptaszkiewicz wspomniał, że wielką zasługą ówczesnego prezydenta Krakowa było podejmowanie ryzykownych decyzji. – Dlaczego zlokalizowano teatr miejski w miejscu po dawnych kościele św. Ducha? Dietl chciał uporządkować i poszerzyć centrum. Chyba nie muszę przekonywać, ile to odwagi wymagało?

Degradacja przestrzeni publicznej, uciekający kapitał

Ptaszkiewicz pokusił się o ocenę aktualnych problemów Krakowa, które powinny zostać wyeliminowane. Wymienił cztery, powoli niszczejące, fundamenty. Jako pierwszą i najważniejszą bolączkę Krakowa wskazał jakość przestrzeni miejskiej. – Brakuje nam założeń urbanistycznych, nasze ulice są brudne, nie mamy czystych budynków – mówi radny i wskazuje, że m.in. poprzez uporządkowanie spraw związanych z estetyką miejska uda się stworzyć „Nowy Kraków”. – To są niezwykle ważne elementy. Tylko przez takie działania rozpoczniemy naszą drogę do bezpiecznego miasta – dodaje.

[ZDJĘCIA] Zobacz galerię zdjęć z Wielkiego Rautu Krakowskiego

Jako kolejny problem Krakowa, Ptaszkiewicz wspomina o kapitale, który „ucieka z miasta”.– Dziś mamy kłopoty z kapitałem, który nie chce pozostać w naszym mieście. Znika kapitał nie tylko finansowy, ale również ludzki – twierdzi. Według Ptaszkiewicza, kształcimy ludzi, który dobrze czują się w naszym mieście, ale potem nie mają możliwości realizacji swoich marzeń, celów i muszą wyjeżdżać”.

Idee w szufladach

– Mamy również problem z otwartością miasta – artykułuje szef Korporacji. – Jesteśmy zamkniętym miastem. Ile to słów, idei, pomysłów, zamkniętych jest w szufladach biurek? – pyta Ptaszkiewicz. Twierdzi, że osoby zaangażowane i pomysłowe albo nie mogąc spotkać się z właściwą odpowiedzią, albo muszą wyjeżdżać, żeby szukać przychylnych osób oraz przestrzeni do realizacji wizji.

Jako czwartą przeszkodę Ptaszkiewicz wskazał na popularne w Krakowie powiedzenie „Nie da się”, które jest podstawowym argumentem przy oddalania kontrowersyjnych pomysłów. – Nie da się, jako krakowski produkt regionalny? Czy taka jest prawda? – pytał Ptaszkiewicz. – Często słyszymy, że Kraków bankrutuje, nie mamy pieniędzy. Jesteśmy drugim najbogatszym miastem w Polsce, problem nie leży w pieniądzach, a w ich rozdzielaniu. Przez ostatnie lata wydaliśmy ponad 8 mld złotych na inwestycje. Ile z tych projektów jest na miarę Teatru Słowackiego? Ile z nich jest na okładkach czasopism architektonicznych Europy oraz Świata?

Formuła 4.0 – biznes, samorządowcy, media, społecznicy

Kongregacja Samorządowa im. Dietla zamierza stać się swoistym genius loci (duch opiekuńczy danego miejsca). – Jeśli chcemy coś osiągnąć, musimy połączyć siły, dlatego proponujemy stworzyć przestrzeń, gdzie będziemy chcieli się spotykać. Kluczem do osiągnięcia wielkich rzeczy jest dzielenie się wiedzą oraz współpraca i otwartość. Właśnie nad tym musimy pracować – apelował do ludzi biznesu, samorządu, mediów oraz przedstawicieli organizacji społecznych Ptaszkiewicz.

Radny jest przekonany, że idee można realizować tylko przy współudziale różnych podmiotów. – Wierzymy, że przyszłe pokolenia będą mogły powiedzieć: to dzięki nim mamy tak piękny Kraków – dodał.

fot. Korporacja Samorządowa im. J. Dietla