Kraków doczeka się budżetu partycypacyjnego? Na pierwszy ogień Dzielnica I
Czy to milowy krok na drodze rozwoju samorządowego Krakowa? W najbliższą sobotę mieszkańcy Dzielnicy I po raz pierwszy spotkają się w sprawie ustalenia budżetu partycypacyjnego. W roku 2014 zostaną zrealizowane zadania wyznaczone właśnie przez nich, a nie przez Radę Dzielnicy. Mieszkańcy Starego Miasta oraz Kazimierza będą mieli do „wydania” 30 tys. złotych.
Na razie trudno mówić o wielkich kwotach, ale od czegoś trzeba zacząć. Priorytet Obywatelski to skromna forma budżetu partycypacyjnego. Obywatele bezpośrednio zadecydują o przeznaczeniu części publicznych pieniędzy. Będą mogli zgłaszać projekty, a później w głosowaniu wybiorą, które z nich zostaną zrealizowane. W procedurze może wziąć udział każdy, kto skończył 16 lat. Na początek do dyspozycji będzie ok. 10% funduszy przeznaczonych na zadania priorytetowe Dzielnicy w roku 2014, czyli 30 tysięcy złotych. Decyzję o dokładnej kwocie podejmie Rada Dzielnicy I na posiedzeniu 18 kwietnia.
Do przeprowadzenia Priorytetu Obywatelskiego radnych Dzielnicy I przekonali mieszkańcy Krakowa wspierani przez Federację Anarchistyczną oraz Inicjatywę „Prawo do Miasta”. – Dążymy do tego by mieszkańcy sami decydowali o swoim otoczeniu. W końcu to lokalna społeczność najlepiej wie, jakie są jej potrzeby – mówi Krzysztof Śpiewla z FA.
Celem projektu jest zachęcenie mieszkańców do aktywności i odpowiedzialności za ich dzielnicę. – Nie jest to możliwe bez dania mieszkańcom realnego wpływu na wydatki – uważa Piotr Marczyk z Inicjatywy „Prawo do miasta”.
Kwestie prawne nie do końca jasne
Istnieje pewne ryzyko, że projekty mieszkańców zostaną odrzucone podczas ostatecznego głosowania. – Nie powinno jednak być takich problemów, skoro większość radnych zaakceptowała pomysł Priorytetu Obywatelskiego – uważa radny Dzielnicy I, Aleksander Miszalski.
– W prawie polskim nie ma odpowiedniego zapisu. Dlatego kwestia ta zostanie za pewne rozwiązana w ten sposób, że na najbliższej sesji radni przyjmą uchwałę, która zobowiąże ich do realizacji wygranego projektu – mówi Piotr Marczyk z Inicjatywy „Prawo do miasta”.
Kraków zacofany
W 2011 roku sopocianie po raz pierwszy mogli wpłynąć na budżet swojego miasta. Za pomocą ankiet wypowiedziało się niemal trzy tysiące mieszkańców. Kwota jaką mogli wydać wynosiła 7 milionów złotych. I już w maju, jak donosił portal trojmiasto.pl, pierwsze inwestycje były gotowe.
Należy wspomnieć, że inicjatywa ta nie wyszła od samych polityków lokalnych, a od mieszkańców z Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej. Dopiero później, podczas rozmów, udało się przekonać radnych (nawet tych, którzy uważali, że to oni decydują o budżecie), a po uchwaleniu rezolucji prezydent Sopotu ogłosił sukces.
– Jako propozycje wydatków mieszkańcy zgłaszali przede wszystkim zwykłe sprawy, jak budowę nowego placu zabaw, ustawienie ławek i koszy na śmieci w lesie, remonty schodów oraz remonty chyba wszystkich ulic i chodników świata – czytamy na portalu krytykapolityczna.pl w tekście Marcina Gerwina z 2011 roku.
Za Sopotem poszły: Łódź, Gdańsk, Poznań. W jednych miastach pomysł ten jest realizowany lepiej, w innych gorzej. Ostatnio do tego grona dołączył Elbląg. – Rozwój społeczeństwa obywatelskiego, rozwój partycypacji mieszkańców w sprawowaniu władzy samorządowej to obecnie kierunki, które w naszym mieście powinniśmy mocno podkreślać. Chcemy promować otwartość samorządu elbląskiego na inicjatywy oddolne, małe, a tak ważne dla miasta, budujące tożsamość mieszkańców Elbląga. Temu mają służyć prace nad wprowadzeniem do finansów miasta elementów budżetu obywatelskiego na rok 2013 – mówił Antoni Czyżyk, przewodniczący Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej dla umelblag.pl
Mieszkańcy tego 120-tysięcznego miasta dostali 2 miliony złotych na 2013 rok w ramach budżetu partycypacyjnego. Z inicjatywą tym razem wyszło trzech radnych: jeden z SLD i dwóch z PO. –Naszą rolą jako radnych jest nie tylko inicjowanie takich pomysłów, ale także promowanie ich w swoich okręgach wyborczych, co czego wszystkich radnych gorąco namawiam. Mam nadzieję, że mieszkańcy chętnie wezmą udział w pracach nad budżetem obywatelskim, bo dzięki temu mają bezpośredni wpływ na to, co może zmienić się w okolicy, w której mieszkają – powiedział Marek Kucharczyk, radny Platformy Obywatelskiej.
– To pierwsza taka inicjatywa w historii naszego miasta. Liczę na to, że się przyjmie i mieszkańcy chętnie będą zgłaszać swoje propozycje wydatków. Przykład innych miast pokazuje, że takie rozwiązania przynoszą wymierne efekty – uważa Grzegorz Nowaczyk, prezydent Elbląga.