Kraków im podziękował. Czy kiedyś wrócą?

W 2026 roku Tour de Pologne znów ominie Kraków i nie zanosi się, by zawodowy wyścig szybko wrócił pod Wawel. Choć Czesław Lang ma nadzieję.

To już jest koniec

Mieszkańcom coraz mniej podobał się ten związek, głównie ze względu na dotkliwe utrudnienia. Poprzednie władze miasta utrzymywały jednak, że warto je przetrwać, a także płacić organizatorom setki tysięcy złotych i pokrywać koszty zabezpieczenia trasy. By Kraków dla Tour de Pologne był niczym Paryż dla Tour de France i zyskiwał na promocyjnym przekazie, który szedł w świat dzięki transmisji.

Kiedy w 2024 rok Czesław Lang – były znakomity kolarz i dyrektor wyścigu należącego do prestiżowego cyklu World Tour – rozpoczął rozmowy o kolejnej edycji w Krakowie, nie spodziewał się, że będzie tak trudno. 

Mimo podpisanego listu intencyjnego na lata 2024-2026, nowy dyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej Tomasz Marzec zaczął stawiać warunki. Kwotę za promocję chciał obniżyć z 500 tys. zł do 250 tys. zł i na organizatora chciał przenieść drogie zabezpieczenie trasy – ok. 200 tys. zł.

Tour de Pologne ominął Kraków

Tak naprawdę nowa propozycja była wilczym biletem wręczonym firmie Lang Team. Jak na dżentelmenów przystało, w oficjalnym przekazie Marzec i Lang mówili, że była to wspólna decyzja. 

– Dajemy sobie czas na analizę dotychczasowej współpracy i rozmowy na temat przyszłości. Tour de Pologne bezsprzecznie wpisał się w Kraków, w którym gości od 2008 roku, natomiast są kwestie wymagające strategicznego przemyślenia – podkreślił dyrektor ZIS.

Tour de Pologne w Krakowie
Tour de Pologne w Krakowie
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

W komunikacie podano, że „w związku z wyzwaniami, przed którymi stoi miasto Kraków, Lang Team podjął wspólnie z włodarzami miasta decyzję o przerwie w organizacji mety przy Błoniach Krakowskich.

Decyzja o przerwie jest wynikiem wspólnej analizy prowadzonej z władzami miasta. Pracujemy nad trasą, która będzie nie tylko wymagająca, ale także pełna emocji, zarówno dla zawodników, jak i dla widzów
Czesław Lang

I tak Tour de Pologne zniknął z Krakowa, ale nie z Małopolski. Kolarze przejechali przez Podhale, a rywalizację kończyli jazdą indywidualną na czas w Wieliczce.

Wspinaczka i triathlon zamiast wyśicgu

W czasie ostatniego posiedzenia komisji sportu radnego Michała Ciechowskiego interesowała przyszłość wyścigu w Krakowie. – Na ten moment nikt z organizatorów się do nas nie zgłosił – odpowiedział 18 marca dyrektor Marzec.

Gdyby miasto chciało, samo by zabiegało. Ale nie chce – w obecnej formule – Tour de Pologne. Zamiast odbywającego się w wakacje wyścigu ściągnięto do Krakowa dwie inne imprezy, umawiając się z organizatorami na kilka edycji. Także w tym roku odbędą się zawody Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas (3-5.07), a także triathlonowy Ironman (1-2.08).

Ironman Kraków 2025
Ironman Kraków 2025
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

W 2025 obie imprezy kosztowały Kraków łącznie 1 mln zł. Zostały dobrze przyjęte i odświeżyły paletę wydarzeń sportowych w mieście. Choć zawody triathlonowe też wiążą się z uciążliwościami dla mieszkańców, nie pojawiało się tak wiele negatywnych komentarzy jak przy Tour de Pologne.

Na końcu znów Wieliczka

Czesław Lang w rozmowie z LoveKraków.pl stwierdził, że w sprawie wyścigu „jakiś kontakt z miastem był”, ale w 2026 roku impreza jest wykluczona. – Być może w 2027 – powiedział.

Peletonu na pewno nie zabraknie w Małopolsce. Wiadomo już, że 3 sierpnia wyścig rozpocznie się w Gdyni. Z naszych informacji wynika, że na południu planowany jest etap Bukowina – Bukowina, a także zakończenie w Wieliczce.