Kraków na planistycznym zakręcie. Eksperci oceniają szanse ZPI i przyszłość planu ogólnego

Temat reformy planistycznej wraca jak bumerang. Miało być szybciej, sprawniej i bardziej przejrzyście. Nowe przepisy dały gminom i inwestorom Zintegrowane Plany Inwestycyjne (ZPI) – narzędzie, które w zamyśle miało ułatwiać negocjacje i przynosić korzyści wszystkim: miastu, deweloperom oraz mieszkańcom.

Jak ta teoria sprawdza się w krakowskiej rzeczywistości? Czy ZPI faktycznie budują miasto? I wreszcie: co z planem ogólnym, który stał się zakładnikiem majowego referendum?

Po zmianie: plusy dodatnie, plusy ujemne 

– Jeżeli chodzi o procedury administracyjne w zakresie realizacji inwestycji, nie widzimy w praktyce wielkich zmian. Poprawie uległy kwestie czytelności kosztów przy uzgodnieniach drogowych, jednak przybrały one postać bardziej quasi-podatku miejskiego niż realnego rozwiązywania problemów komunikacyjnych – ocenia Konrad Hernik, prezes MIX Group.

Mimo to Hernik chwali samo ZPI. Jego zdaniem narzędzie to daje oczekiwane efekty. 

Od wielu inwestorów o zasięgu krajowym słyszałem, że w innych miastach "się da", a w Krakowie jest inaczej. U nas nie przyjęła się np. specustawa mieszkaniowa (lex deweloper)
Konrad Hernik, MIX Group

Dodaje jednak, że obecna polityka władz daje nadzieję na zmiany

Spółka prezesa Hernika czeka obecnie na zakończenie konsultacji społecznych dotyczących projektu przy ul. Wielickiej.

Skrzyżowanie Wielickiej i Nowosądeckiej
Skrzyżowanie Wielickiej i Nowosądeckiej
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Podobnego zdania jest Julia Bogdanowicz, wspólnik w Westa Investments. Uważa, że ZPI to dobre narzędzie, jednak nie obejdzie się bez „ale". 

Kluczowe jest, aby było wykorzystywane szybciej i skuteczniej. To konkretne inwestycje i realne pieniądze dla miasta, dlatego samorząd powinien aktywnie po nie sięgać
Julia Bogdanowicz, Westa Investments

Gorzkie pigułki i spowolnienie

Mniej entuzjazmu wykazuje Marcin Rams, prezes Dom Development Kraków, który gorzko ocenia procesy administracyjne. 

W wielu obszarach jest wręcz trudniej. Pojawia się coraz więcej wymagań i ograniczeń, które trzeba brać pod uwagę już na etapie projektowania. To oznacza wzrost kosztów i zawężenie katalogu działek, które realnie nadają się pod zabudowę
Marcin Rams, Dom Development Kraków

Choć Rams pozytywnie ocenia samo ZPI, zaznacza, że jego firma wybiera zwykle tereny lepiej przygotowane formalnie

Prezes Dom Development negatywnie patrzy też na obligatoryjność planu ogólnego. 

– W praktyce spowolniła ona inne procesy planistyczne, co utrudnia planowanie inwestycji w długim horyzoncie – stwierdza.


Irytacja w cieniu „negatywów"

Mimo akceptacji dla ZPI, wielu inwestorów nie kryje irytacji brakiem transparentności. 

Kluczowym momentem jest opiniowanie projektu przez komisję główną rady miasta

Jak przyznał niedawno przewodniczący RMK Jakub Kosek (KO), jeśli projekt otrzymuje negatywną opinię z urzędu, radni często nawet nie zapoznają się z uzasadnieniem dewelopera.

Problem w tym, że uzasadnienia magistratu bywają lakoniczne. Dlaczego tak się dzieje? 

Skwer przed magistratem
Skwer przed magistratem
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

– Prezydent rekomenduje swoje stanowisko przed podjęciem uchwały przez radę miasta – tłumaczy Katarzyna Misiewicz z biura prasowego UMK. 

Choć teoretycznie projekty zgodne ze studium powinny być rekomendowane, magistrat przyznaje, że bywały wyjątki. Dotyczyły one m.in. prób zabudowy terenów zielonych czy zbyt niskiego wskaźnika powierzchni biologicznie czynnej. 

Na tej podstawie 11 projektów otrzymało dotychczas negatywne rekomendacje.

Wnioskodawcom nie zamyka to jednak drogi do korzystnego rozstrzygnięcia sprawy. Zawsze jest możliwość złożenia skorygowanego wniosku.

Plan ogólny. Data ukryta w referendum?

Kraków czeka też na projekt planu ogólnego, który ma zastąpić studium. Kiedy władze zdecydują się na opublikowanie projektu?

Krótka odpowiedź brzmi: po referendum. Tak przynajmniej wynikało z wyjaśnień Grzegorza Stawowego, szefa klubu Koalicji Obywatelskiej, podczas marcowej sesji Rady Miasta Krakowa. 

Stawowy podkreślał, że emocje i naciski polityczne towarzyszące akcji referendalnej nie sprzyjają merytorycznej dyskusji nad tak strategicznym dokumentem, którego zapisy będą kształtować miasto przez kolejne lata.

Magistrat przyjął jednak nieco inną strategię komunikacyjną, stawiając na przekaz związany z pieczołowitością sporządzania projektu

Kilka dni temu oficjalny serwis miejski poinformował, że prace nad projektem planu ogólnego wciąż trwają i obecnie prowadzone są konsultacje międzywydziałowe.

Przygotowywane jest szczegółowe uzasadnienie oraz prognoza oddziaływania na środowisko – dokument, którego opracowanie nałożył na miasto Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Jednocześnie kończy się badanie opinii mieszkańców na temat strategii rozwoju, którego wyniki zostaną uwzględnione także w planie ogólnym
Urząd Miasta Krakowa

Mimo to konkretnej daty wciąż brak. Zgodnie z ustawą plan powinien zacząć obowiązywać od 1 lipca tego roku, jednak urząd trzyma się bliżej nieokreślonego terminu, czyli drugiego kwartału. 

Patrząc na logikę obozu rządzącego – skoro referendum odbędzie się 24 maja – projekt najwcześniej może zostać upubliczniony 25 maja, choć wcześniej pojawiały się też informacje o czerwcu. 

Tak czy inaczej, o dotrzymaniu ustawowego terminu nie ma już mowy.

– Czasu rzeczywiście nie ma dużo, ale mówimy o dokumencie fundamentalnym dla całego miasta. Oczywiście są ryzyka związane z terminami, ale większym ryzykiem byłoby przyjęcie planu, który źle określi przyszłość Krakowa – powiedział w zeszłym tygodniu na antenie Radia Kraków wiceprezydent Łukasz Sęk.

Natomiast brak planu ogólnego będzie oznaczał brak możliwości składania nowych wniosków o warunki zabudowy oraz tworzenia i aktualizacji obecnych planów miejscowych.