Kraków to raj dla bezdomnych. "Oni tu byli i zawsze będą"
Bezdomni w Krakowie to codzienny obraz miasta – śpią na ławkach i chodnikach, zaczepiają, żebrzą o kilka złotych lub papierosa. Niektórzy z nich bywają agresywni i zanieczyszczają miasto, o czym pisze nasza Czytelniczka. – Jeśli bezdomny nie popełni wykroczenia, choć jest brudny i śmierdzący, nie możemy interweniować – mówi rzecznik straży miejskiej. Liczba bezdomnych na szczęście nie wzrasta.
Kraków to miasto przyciągające turystów, ale i bezdomnych. – Od kilku lat mojego mieszkania w Krakowie obserwuję narastającą ilość bezdomnych pałętających się po ulicach, zajmujących ławki, śpiących na chodnikach, brudnych i śmierdzących – pisze do nas Czytelniczka Paulina. Zauważa, że planty przy ul. Dietla nie są miejscem relaksu dla mieszkańców, a funkcjonują jako noclegownia. – Codziennie patrzę na żebrzących bezdomnych, żeby nie powiedzieć – bezczelnych meneli, którzy z papierosem w zębach klęczą przed gośćmi restauracji i błagają o kolejnego – zauważa.
Czy warto wzywać straż miejską?
– Wracając do domu zastałam przed drzwiami do klatki obrzydliwą ludzką kupę, a na schodach smacznie śpiących bezdomnych. Oniemiałam – relacjonuje zniesmaczona Paulina. Jak twierdzi, rozważała wezwanie policji, ponieważ reaguje dużo szybciej na wezwania, ale obudzeni światłem bezdomni opuścili kamienicę, komentując oburzenie kobiety krótkim: „Przecież nic się nie stało”. – Nie wiem, czy za każdym razem, kiedy widzę, jak bezdomny oddaje mocz na moich oczach, masturbuje się przed klientami lokalu, w którym pracuje czy tarasuje mi wejście do domu, mam dzwonić na straż miejską, czy raczej pokornie milczeć i czekać, aż sami coś z tym zrobią? – zastanawia się Czytelniczka. Według niej, funkcjonariusze nie wywiązali się ze swoich obowiązków.
„Nie jesteśmy w stanie być wszędzie”
Mieszkańcy często zastanawiają się, czy jest sens wzywać straż miejską, kiedy zauważą bezdomnego, który zachowuje się w niewłaściwy sposób. Rzecznik straży miejskiej, Marek Anioł nie ma wątpliwości. – Trzeba wzywać i wtedy oceniać, czy służby działają właściwie czy nie – komentuje. – Reakcja mieszkańców jest dla nas bardzo ważna, ponieważ nie jesteśmy w stanie być wszędzie. W ocenie Marka Anioła, krytykowanie straży miejskiej za złe funkcjonowanie w sytuacji, kiedy nie zawiadomi się funkcjonariuszy jest bezsensowne. – Gdyby było tak, że mieszkaniec dzwoni do straży miejskiej, zgłasza problem i zarzuca strażnikom, że nie pojawili się przez dwie godziny, to ja rozumiem i odpowiadam, dlaczego tak się stało – zapewnia rzecznik. – Natomiast ciężko jest mi komentować sytuację, w której ktoś mówi, że chciał wezwać służbę i tego nie zrobił, ale ocenia, że nie interweniowaliśmy.
Idealna pomoc
Marek Anioł przekonuje, że straż miejska robi tyle, ile jest w stanie zrobić w granicach swoich kompetencji. Trzeba jednak pamiętać o tym, że bezdomni w Krakowie są i będą. – Nie jest tajemnicą, że Kraków jest bardzo dobrze rozwinięty w sieć jadłodajni, noclegowni, pomocy społecznej, dlatego bezdomni ciągną do Krakowa – mówi rzecznik SM.
Miasto nie pozostawia bezdomnych samym sobie. Osoby, które chcą skorzystać z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej lub organizacji pozarządowych mają taką możliwość, a ci, którzy z różnych względów mają trudności z samodzielnym dotarciem do placówek mogą liczyć na pomoc w formie towarzysza. – Bezdomni mogą starać się o pomoc w formie czasowego schronienia w jednej z placówek oraz o pomoc finansową z przeznaczeniem na pokrycie kosztów przejazdu – informuje Jan Machowski z Urzędu Miasta Krakowa. Należy jednak podkreślić, że przyjęcie lub odrzucenie pomocy jest uzależnione od indywidualnej decyzji osoby bezdomnej. W wypadku kiedy taka osoba uporczywie odmawia korzystania z pomocy, pracownicy socjalni mogą jedynie ponawiać propozycje.
Na terenie Krakowa osoby pozbawione dostępu do łazienki mają możliwość wykonania zabiegów higienicznych. Częstotliwość ich wykonywania nie podlega jednak regulacji prawnej i jest uzależniona od indywidualnego podejścia poszczególnych osób. Według urzędników, obecny system wsparcia dla osób bezdomnych istniejący na terenie miasta zaspokaja ich potrzeby.
Raj dla bezdomnych i bezsilne służby
Według pracowników MOPS, dalsze powiększanie tej i tak szerokiej oferty pomocy może powodować migrację do Krakowa osób bezdomnych z innych gmin. – Pomoc funkcjonuje dobrze, ale z drugiej strony powoduje, że bezdomni przekazują sobie te informacje i przyjeżdżają do Krakowa, bo mają możliwość zjeść, są turyści, od których zawsze wyciągną jakieś pieniądze – twierdzi Marek Anioł.
Według rzecznika, są to elementy, które zawsze będą poza służbami. – Co możemy zrobić? Osoba bezdomna to też człowiek. Dlatego jeśli nie popełnia żadnego wykroczenia w rozumieniu kodeksu wykroczeń, to mimo że jest brudny, śmierdzący i śpi na ławce, nie ma podstaw do tego, żeby podjąć w stosunku do niego interwencję –zauważa Anioł. Dopiero w sytuacji, kiedy taka osoba zanieczyszcza miejsca publiczne, strażnicy muszą reagować. Rzecznik apeluje do mieszkańców, aby dawali sygnały o niepokojących sytuacjach. Wówczas, strażnicy poinformowani o nieobyczajnym wybryku, wywołaniu zgorszenia, zakłócaniu spokoju i porządku publicznego czy natarczywym żebraniu, będą mieli realną szansę skutecznie rozwiązać problem. – Szybki telefon pod numer 986 i wtedy mamy obowiązek wysłać patrol.
„To nie nasza wina, że w Krakowie są bezdomni”
Marek Anioł zaznacza, że takie sytuacje zdarzają się wszędzie. – To nie jest wina straży miejskiej, że w Krakowie są bezdomni – podkreśla. – My mamy obowiązek reagować na wykroczenia, a nie na samą obecność bezdomnych w mieście.
Mimo to, strażnicy robią wszystko, co w ich mocy. Przede wszystkim działają prewencyjnie. Częsty widok munduru strażnika miejskiego w najbardziej reprezentacyjnych miejscach Krakowa powoduje, że bezdomni te miejsca opuszczają. – Niestety, wiemy, że kiedy strażnicy się oddalą, to bezdomni wracają... – przyznaje Marek Anioł. Kiedy bezdomni popełnią wykroczenie, strażnicy pouczają, nakładają mandaty karne lub kierują wnioski o ukaranie do sądu.
Statystyki w normie. Dietla oblężona
Według przedstawicieli MOPS, sytuacja obserwowana na plantach Dietlowskich wynika z faktu, że przy ul. Dietla 46 mieści się kuchnia społeczna, w której codziennie wydawanych jest 700 gorących posiłków. A zatem przez planty każdego dnia przewija się kilkaset osób borykających się z różnymi problemami społecznymi. Ludzie korzystający z darmowych posiłków to również osoby bezdomne. – Oczekują oni na wydanie posiłku, albo odpoczywają na ławkach po jego zjedzeniu, nawiązując ze sobą kontakty towarzyskie – mówi Jan Machowski.
Pocieszającą informacją jest fakt, że przeprowadzona analiza zjawiska bezdomności na terenie Krakowa nie stwierdziła procesu narastania, a liczba osób bezdomnych utrzymuje się na stałym poziomie.