Kraków to nie tylko Wawel i Rynek. Ekspertka wskazuje miejsce, które staje się nowym hitem
Turystyczny boom i rosnąca konkurencja
Turystyka w Polsce nie zwalnia tempa. Jak wynika z danych GUS, w 2025 r. wydatki turystów sięgnęły 94 mld zł, rosnąc o 9,5 proc. rok do roku i aż o 38,7 proc. względem 2019 r. Polska znalazła się w czołówce Unii Europejskiej pod względem wzrostu liczby noclegów, ustępując jedynie Malcie.
Rosną także największe miasta. Warszawa przyjęła 8,7 mln turystów, Kraków – 5,2 mln, a Gdańsk – 2,9 mln. W większości analizowanych ośrodków odnotowano wyraźne wzrosty – np. we Wrocławiu liczba turystów wzrosła z 1,347 mln do niemal 1,6 mln, a w Gdańsku z 1,5 mln do 1,678 mln.
Na tym tle Kraków pozostaje jednym z kluczowych punktów na turystycznej mapie kraju. Pytanie jednak, czy liczby przekładają się na jakość doświadczenia i czy miasto skutecznie walczy o bardziej wymagającego odbiorcę.
Kultura jako fundament
– Kultura jest rdzeniem oferty turystycznej Krakowa – podkreśla dr Agnieszka Konior z Zakładu Zarządzania Kulturą Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak wyjaśnia, w literaturze mówi się raczej o turystyce kulturowej i turystyce wydarzeń kulturalnych, a nie o ogólnym, mniej precyzyjnym pojęciu „turystyki kulturalnej”.
Ekspertka zaznacza, że Kraków ma wyjątkowe podstawy, by przyciągać turystów zainteresowanych kulturą. Wskazuje na dziedzictwo wpisane na listę UNESCO oraz szeroką ofertę – od muzeów, przez muzykę, po kulinaria. Jej zdaniem turysta może tu nie tylko zwiedzać, ale także uczestniczyć w warsztatach, spacerach tematycznych czy wydarzeniach plenerowych.
Jednocześnie zwraca uwagę, że problemem pozostaje skuteczna komunikacja tej oferty.
Miasto festiwali i sezonowych wyzwań
Kraków od lat buduje swoją markę poprzez wydarzenia. W kalendarzu znajdują się festiwale filmowe, muzyczne, literackie i teatralne o międzynarodowej renomie.
Jak wskazuje dr Konior, ich siłą jest różnorodność i zaangażowanie zarówno instytucji publicznych, jak i organizacji pozarządowych. Zwraca jednak uwagę na sezonowość: większość wydarzeń odbywa się między kwietniem a listopadem, co wzmacnia i tak już duże natężenie ruchu w tzw. wysokim sezonie.
Ekspertka zauważa, że to jednocześnie szansa i ograniczenie: z jednej strony przyciąga turystów, z drugiej utrudnia równomierne rozłożenie ruchu w ciągu roku.
Kraków poza centrum
– W Krakowie naprawdę kultura nie kończy się na Wawelu i Rynku Głównym – przekonuje Magdalena Mazurkiewicz, przewodnicząca komisji kultury i ochrony zabytków RMK. Podkreśla, że miasto oferuje znacznie więcej niż najbardziej znane atrakcje.
Jak mówi w rozmowie z LoveKraków.pl, coraz większą rolę odgrywają miejsca takie jak Nowa Huta, gdzie działają ważne galerie i instytucje kultury. W jej ocenie to właśnie tam można odkryć mniej oczywiste oblicze miasta.
Mazurkiewicz zaznacza również, że oferta wystawiennicza i teatralna jest dziś wyjątkowo szeroka. Wskazuje na dynamiczny rozwój galerii sztuki współczesnej oraz bogaty repertuar teatrów. Dodaje przy tym, że zainteresowanie jest tak duże, iż bilety na popularne spektakle często wyprzedają się z dużym wyprzedzeniem.
Wymagający turysta szuka doświadczeń
Obie nasze rozmówczynie są zgodne: Kraków ma potencjał, by przyciągać bardziej świadomego i wymagającego turystę. Kluczowe jest jednak przesunięcie akcentu z samego zwiedzania na doświadczenie.
Dr Konior wskazuje, że coraz większe znaczenie mają działania angażujące – warsztaty, wydarzenia lokalne czy oferta dostępna w różnych językach. Z kolei Mazurkiewicz zwraca uwagę na konieczność odkrywania mniej oczywistych miejsc i budowania narracji wykraczającej poza utarte schematy.
Między masowością a jakością
Kraków pozostaje jednym z najważniejszych ośrodków turystycznych w Polsce, ale stoi przed wyzwaniem charakterystycznym dla wielu europejskich miast: jak pogodzić masowość z jakością?
Bogata oferta kulturalna jest niewątpliwym atutem. Problemem nie jest jej brak, lecz widoczność i równomierne rozłożenie w czasie. Jeśli miasto skutecznie odpowie na te wyzwania, zdaniem dr Konior, ma szansę nie tylko utrzymać swoją pozycję, ale też przyciągnąć turystów szukających czegoś więcej niż tylko „must see”.
Bo, jak sugerują ekspertki, prawdziwy Kraków zaczyna się tam, gdzie kończy się pocztówkowy obraz miasta.