Kraków traci miliony. Każdy sezon bez opłaty to kolejne koszty

Co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych rocznie przechodzi Krakowowi koło nosa. Czy ten rok będzie ostatnim bez opłaty turystycznej? W grze są trzy pomysły, społecznicy liczą na przyspieszenie.

Miliony, które „leżą na ulicy”

Do Krakowa każdego roku przyjeżdżają miliony gości, ale koszty ich obecności wciąż ponoszą głównie mieszkańcy i miasto. Tymczasem w większości turystycznych europejskich miast opłata jest standardem i stanowi ważne źródło dochodów.

Problem nie dotyczy marginalnych kwot. Akcja Ratunkowa dla Krakowa alarmuje, że skala strat jest ogromna i rośnie wraz z ruchem turystycznym. – 100 milionów złotych leży na ulicy i nie pozwalacie nam ich podnieść. Domagamy się wprowadzenia nowego prawa jeszcze w tym roku – mówią autorzy petycji skierowanej do rządu.

Z wyliczeń organizacji wynika, że przy obecnym ruchu turystycznym wpływy mogłyby wynosić od 80 do nawet 190 mln zł rocznie, w zależności od przyjętej stawki i długości pobytu turystów.

– Dziś za tą masową turystykę Krakowianie i Krakowianki płacą prosto ze swoich portfeli – komentuje Joanna Malita-Król z Akcji Ratunkowej dla Krakowa.

– A to oznacza, że nie tylko dokładamy do tego interesu zrzucając się na koszty jego funkcjonowania, ale płacimy też za niego obniżeniem jakości naszego codziennego życia – dodaje Maciej Fijak, radny dzielnicy Podgórze.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Petycja do rządu

W petycji do premiera, ministrów i posłów Akcja Ratunkowa dla Krakowa powołuje się na przykłady innych miast. – Amsterdam pobiera 12,5 proc. ceny noclegu; Berlin – 7,5 proc. ceny netto noclegu; Lizbona – 4 euro za osobę za noc; Edynburg – 5 proc. kosztu noclegu przez pierwsze 5 nocy; Bruksela – 5 euro za noc za jednostkę noclegową; a Paryż – od 0,65 euro do 15,93 euro za osobę za noc, zależnie od standardu obiektu – wyliczają autorzy.

Jak przekonują, wprowadzenie takiej opłaty w Polsce pozwoliłoby miastom pokrywać część kosztów generowanych przez masowy ruch turystyczny: utrzymania czystości, transportu, zieleni, bezpieczeństwa, infrastruktury publicznej i ochrony dziedzictwa.

– W 2024 r. Kraków odwiedziło 14,72 mln osób, w tym 7,95 mln turystów nocujących. Z kolei 2025 roku Małopolskę odwiedziło rekordowe 29 mln turystów, co oznacza wzrost o ponad 10 proc. w stosunku do poprzedniego roku – przypomina Akcja Ratunkowa dla Krakowa.

Ile mógłby zyskać Kraków?

Szacunki magistratu wskazują na niższe kwoty niż te zapowiadane przez społeczników, choć i tu mowa jest o wielu milionach złotych.

– W przypadku Krakowa, do którego w 2024 r. przyjechało ponad 7 milionów turystów i spędziły średnio dwie, trzy noce w mieście, przy stawce 4 zł za noc, szacowane przychody z opłaty mogły wynieść od 60 do nawet 100 mln zł – wskazywali urzędnicy w komunikacie z listopada.

W praktyce kluczowe jest to, na jakim poziomie zostanie ustalona jednostkowa opłata, ponieważ nawet złotówka różnicy oznacza duże wahania przy uwzględnieniu liczby turystów.

Równocześnie miasto przestrzega przed przedstawianiem turystyki tylko w kontekście negatywnych skutków dla mieszkańców. 

– Turystyka nie jest konkurencją dla nowoczesnych branż – jest ich uzupełnieniem. Misją samorządu jest odpowiedzialne zarządzanie zasobami, a nie negacja zjawiska, jakim dziś jest turystyka. Świadome niewykorzystywanie tego potencjału byłoby gospodarczą nieracjonalnością, na którą Kraków nie może sobie pozwolić – czytamy w niedawnej publikacji na stronie miasta.

Stare Miasto
Stare Miasto
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Na co mogłyby pójść pieniądze

Maciej Fijak podkreśla, że skala potencjalnych wpływów daje miastu realne możliwości inwestycyjne.

Te 100 milionów rocznie, które mogą trafić do Krakowa, to olbrzymie środki w budżecie inwestycyjnym miasta. Możemy za nie podwoić budżety dzielnic, stworzyć dziesięć takich parków jak ten przy Karmelickiej, zbudować kilka krytych pływalni, albo sto boisk wielofunkcyjnych.
Maciej Fijak

Jak dodaje, część środków powinna trafić do Funduszu Przeciwdziałania Turystyfikacji.

– Katalog spraw, które taki fundusz mógłby obejmować jest otwarty, ale cel jest jeden: przywrócić miejskie życie w centralnych dzielnicach i ochronić to, z czego Kraków słynie, czyli lokalne i unikatowe miejsca – mówi nam Maciej Fijak. 

Wylicza m.in. tworzenie wsparcia dla miejskich rzemieślników i lokalnych przedsiębiorców, pozyskiwanie nieruchomości z prywatnego rynku w celu realizacji polityk miejskich, wzmacnianie działania służb, czy wprowadzaniu innowacji np. w celu skutecznej walki z hałasem.

– Lista potrzeb i pomysłów jest nieskończona, dlatego apelujemy do polityków: skończcie debatować i wprowadźcie w końcu to prawo – podsumowuje.

Turystyka kosztuje coraz więcej

W opublikowanym pod koniec roku raporcie o opłacie turystycznej dla Krakowa jego autor Paweł Hałat wskazuje jednoznacznie, że opłata turystyczna to nie tylko źródło dochodu, ale narzędzie zarządzania miastem.

Z raportu wynika, że takie opłaty pełnią wiele funkcji: od generowania przychodów, przez regulowanie ruchu turystycznego, po ochronę dziedzictwa i wsparcie lokalnych społeczności.

– Negatywne konsekwencje intensywnego rozwoju turystyki obserwowane w Krakowie wpływają na zmianę nastawienia mieszkańców. Mimo że nadal dostrzegają oni pozytywną rolę turystyki w rozwoju miasta, początkowa euforia i akceptacja coraz częściej przeradzają się w irytację – czytamy w opracowaniu.

Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Uniknąć weta

W tej kadencji sprawy ruszyły z miejsca. Obecnie w Sejmie RP są dwa projekty ustaw (posła Rafała Komarewicza i posłanki Darii Gosek-Popiołek), a kolejny przygotowuje rząd. Różnice dotyczą m.in. wysokości opłaty i podziału środków.

Poseł Centrum Rafał Komarewicz w rozmowie z nami zwraca uwagę, że propozycja musi być na tyle dobrze przygotowana i skonsultowana, by nie zakończyła się prezydenckim wetem, co w praktyce odsunęłoby sprawę na kolejne lata.

– Jestem akurat we Florencji za cztery dni za cztery osoby zapłaciłem 64 euro opłaty turystycznej. Więc wyobraźmy sobie, na jak duże kwoty składa się to przy tak dużej liczbie turystów. Tym bardziej się denerwuję, kiedy pomyślę o tym, ilu turystów mamy w Polsce i ile pieniędzy nam ucieka – komentuje w rozmowie z nami. 

Powinniśmy jak najszybciej dojść do porozumienia co do tego, jak ten projekt powinien wyglądać i jak pieniądze powinny być dzielone.
poseł Rafał Komarewicz

Czy uda się pogodzić wersje?

Posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek ocenia, że złożone już dwa projekty uchwał i zapowiadana propozycja rządowa, przygotowywana przez ministra Ireneusza Rasia są w kluczowych założeniach bardzo podobne.

– Rozmawiamy i wydaje mi się, że uda nam się wypracować taki konsensus, by ta ustawa przeszła przez sejm – komentuje. – Czekamy na projekt uchwały ze strony ministra Rasia – stwierdza.

Krzysztof Kalinowski

Jak podzielić środki?

– Projekt rządowy jest przygotowywany – mówi nam poseł Dominik Jaśkowiec z Koalicji Obywatelskiej. – Założenia są takie, aby nie nakładać nowego podatku, tylko zmodyfikować już istniejącą opłatę miejscową, którą samorządy mogą pobierać, ale ze względu na ograniczenia prawne rzadko z tego korzystały. Chodzi o to, by przy tej opłacie zrezygnować z kryteriów klimatycznych i dać samorządom fakultatywną możliwość jej wprowadzenia – opisuje poseł Koalicji Obywatelskiej.

Jak mówi, część takiej opłaty byłaby przekazywana na rzecz krajowych i regionalnych organizacji turystycznych. To jeden z ważnych elementów tej dyskusji: to, co dla Krakowa jest oczywiste, rodzi obawy lub oczekiwania w innych gminach.

Każda gmina będzie sama decydować, czy wprowadzi taką opłatę na swoim terenie. Ale pojawiają się głosy, że część tych środków powinna być przeznaczana na promocję regionów i na promocję oferty turystycznej Polski w świecie.
poseł Dominik Jaśkowiec

Przyznaje, że w tej dziedzinie pojawiają się rozbieżności. Jak mówi, miasta turystyczne, takie jak Kraków, Sopot czy Zakopane chciałyby wykorzystać to narzędzie do zwalczania negatywnych zjawisk związanych z turystyką.

– Natomiast inne samorządy wskazują, że jest to problem, który dotyczy tylko kilku, kilkunastu miast i że na kwestię turystyki powinno się patrzeć w szerszym kontekście. Wykorzystać opłatę do promocji tych miejsc, które mają potencjał, ale z różnych powodów go nie wykorzystują. Przy czym wszystkie propozycje i tak idą w tę stronę, by większość środków pozostawała w gminach – przekonuje parlamentarzysta.

Podaje przykład gmin uzdrowiskowych, które obawiały się, że wprowadzenie opłaty turystycznej pozbawi je innego narzędzia, czyli możliwości pobierania opłaty uzdrowiskowej. Takie wątpliwości zostały już rozwiązane i gminy uzdrowiskowe mają mieć możliwość wyboru.

W tym roku te przepisy powinny być przez parlament uchwalone – stwierdza poseł Jaśkowiec.