Kraków w kryzysie? „To sprzeciw wobec prezydenta i rady miasta”
Ruszyła procedura referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa i całej Rady Miasta. Komitet zapowiada zbiórkę podpisów i stawia zarzuty Aleksandrowi Miszalskiemu.
W Krakowie formalnie rozpoczął się proces, który może doprowadzić do referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz całej Rady Miasta Krakowa.
We wtorek zarejestrowany został komitet referendalny, a dokumenty – zgodnie z procedurą – trafiły także do Urzędu Miasta Krakowa.
Na jego czele stanął Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy Stare Miasto.
– Złożyliśmy dokumenty w Państwowej Komisji Wyborczej, a następnie w urzędzie miasta. Tak wygląda wymagana prawem procedura – mówił Hoffman podczas konferencji prasowej zorganizowanej w centrum Krakowa.
„To nie akcja partyjna”
Inicjatorzy podkreślają, że komitet nie ma związków z żadną partią polityczną.
– Nie jesteśmy członkami partii i żadnych partii nie wspieramy. To nie jest akcja wymierzona ani w rząd Donalda Tuska, ani w Platformę Obywatelską, PiS czy jakiekolwiek inne ugrupowanie – mówił Hoffman.
Jak zaznaczył, celem inicjatywy jest wyłącznie odwołanie prezydenta Krakowa oraz – jak określają to organizatorzy – „w pełni podporządkowanej mu rady miasta”.
– Referendum ma charakter odwoławczy. Nie da się dziś przewidzieć, kto byłby kolejnym prezydentem. Najpierw mieszkańcy muszą odpowiedzieć na pytanie, czy obecne władze powinny nadal sprawować swoje funkcje – podkreślał.
Zbiórka podpisów
Aby referendum mogło się odbyć, komitet musi zebrać ok. 60 tys. ważnych podpisów mieszkańców Krakowa posiadających czynne prawo wyborcze. Na to – zgodnie z ustawą o referendum lokalnym – przewidziano 60 dni od momentu rejestracji.
Hoffman zapowiada, że zbiórka już ruszyła. Podpisy mają być zbierane w terenie oraz w lokalu referendalnym przy ul. Włóczków 6.
– Jeśli podpisów nie uda się zebrać, sprawa zakończy się na tym etapie. Nie będzie referendum ani kosztów po stronie miasta – mówi przewodniczący komitetu.
Finansowanie
Inicjatorzy referendum podkreślają, że na obecnym etapie działania komitetu mają charakter całkowicie społeczny.
Jak informuje Jan Hoffman, przygotowanie dokumentów, kart do zbierania podpisów oraz rejestracja komitetu odbyły się bez ponoszenia kosztów na obsługę prawną.
– Prace organizacyjne wykonaliśmy własnymi siłami. Dzięki temu na starcie nie wydaliśmy ani złotówki na kancelarie czy zewnętrznych doradców – mówi przewodniczący komitetu.
Koszty funkcjonowania inicjatywy mają ograniczać się do minimum. Według deklaracji organizatorów wynajem lokalu referendalnego to wydatek rzędu około 400 zł miesięcznie, a strona internetowa została przygotowana po kosztach przez współpracujących z komitetem informatyków.
Dotychczasowe wydatki – jak przekazują inicjatorzy – zamknęły się w kwocie około 2–2,5 tys. zł.
Po formalnym potwierdzeniu rejestracji komitetu uruchomione ma zostać specjalne konto bankowe, na które będzie można wpłacać środki na prowadzenie zbiórki podpisów.
Jak zapewniają organizatorzy, finansowanie będzie odbywać się zgodnie z przepisami ustawy o referendum lokalnym, a po zakończeniu akcji przygotowane zostanie szczegółowe sprawozdanie finansowe obejmujące wszystkie wpływy i wydatki.
Dlaczego chcą odwołania prezydenta
W opublikowanym stanowisku inicjatorzy referendum wskazują kilka głównych powodów swojej decyzji. Pierwszym z nich jest sytuacja finansowa Krakowa.
Według komitetu w ciągu niespełna dwóch lat zadłużenie miasta wzrosło o blisko 2 mld zł, a mimo skali problemu nie przeprowadzono niezależnego, kompleksowego audytu finansów samorządu.
– Brak takiego audytu uniemożliwia rzetelną ocenę przyczyn zadłużenia i przygotowanie realnego planu jego ograniczenia – argumentują inicjatorzy.
Wskazują również, że koszty obsługi długu przekładają się na decyzje dotykające mieszkańców, w tym podwyżki opłat, przy jednoczesnym rozbudowywaniu struktur organizacyjnych urzędu i zwiększaniu liczby etatów.
Styl sprawowania urzędu
Kolejny zarzut dotyczy sposobu pełnienia funkcji przez prezydenta.
– Prezydent miasta pełni nie tylko funkcję wykonawczą, ale również symboliczną i reprezentacyjną. Oczekujemy powagi adekwatnej do rangi urzędu – czytamy w stanowisku komitetu.
Inicjatorzy krytykują aktywność medialną Aleksandra Miszalskiego, w tym materiały publikowane w mediach społecznościowych o rozrywkowym charakterze.
– Nie kwestionujemy potrzeby komunikacji z mieszkańcami, ale powinna ona wzmacniać autorytet urzędu, a nie go osłabiać – podkreślają.
Niezrealizowane obietnice
Komitet wskazuje również na brak realizacji znacznej części zapowiedzi wyborczych prezydenta.
Wśród nich wymieniane są m.in.: roczny bilet dla studentów za 365 zł, bon na kulturę i bon na sport, program wsparcia zdrowia psychicznego młodzieży, budowa nowych akademików, publiczne toalety w parkach, rozwiązanie problemu tzw. więźniów czwartego piętra.
Zdaniem inicjatorów wiele z tych zapowiedzi nie zostało wdrożonych lub zrealizowano je jedynie częściowo.
Kadry i metro
Wśród zarzutów pojawiają się także decyzje kadrowe w miejskich jednostkach oraz sposób prowadzenia projektów strategicznych – w tym budowy metra.
Prezydent w kampanii wyborczej zapowiadał rozpoczęcie prac w 2028 roku. Obecnie mówi o roku 2030. Komitet wskazuje, że do tej pory nie przedstawiono wiarygodnych źródeł finansowania wielomiliardowej inwestycji ani harmonogramu jej realizacji.
– Mieszkańcy oczekują konkretów, a nie kolejnych zespołów doradczych – argumentują inicjatorzy.
Odpowiedź prezydenta
Aleksander Miszalski konsekwentnie odpiera zarzuty dotyczące finansów miasta. Podkreśla, że Kraków nie stoi na skraju bankructwa, a zadłużenie jest pod kontrolą i wynika z rekordowych inwestycji.
– Od momentu objęcia urzędu deficyt operacyjny miasta został znacząco ograniczony. W przyszłorocznym budżecie po raz pierwszy zapisana jest nadwyżka operacyjna – mówił prezydent podczas konferencji prasowej.
Jak zaznacza, miasto jednocześnie ogranicza wydatki, pozyskuje środki zewnętrzne – m.in. z Krajowego Planu Odbudowy i funduszy unijnych – oraz realizuje rekordowy budżet inwestycyjny.
W sprawie metra prezydent wielokrotnie wskazywał na konieczność montażu finansowego z udziałem środków rządowych i unijnych oraz długoterminowe przygotowanie projektu.