Krakowianie wyrzucają ponad 100 tysięcy ton jedzenia!

Blisko 120 tysięcy ton jedzenia ląduje każdego roku w koszach mieszkańców Krakowa. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania i krakowski Bank Żywności rozpoczęły akcję, która ma zatrzymać ten proces.


Przez trzy miesiące po ulicach miasta jeździć będą specjalne śmieciarki, oznaczone plakatami "Nie marnuj jedzenia!". To część większej kampanii, którą MPO przygotowało we współpracy z Bankami Żywności. Akcja "Jak nie marnować żywności i chronić środowisko" ma zwrócić uwagę kakowian na problem wyrzucania jedzenia przez każdego z nas.


Według najnowszych badań, przeciętny mieszkaniec Unii Europejskiej wyrzuca średnio 180 kg żywności rocznie. Polska znalazła się na piątym miejscu tego niechlubnego rankingu z wynikiem 9 milionów ton zmarnowanej żywności. Wyprzedzają nas tylko Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Holandia.

Nad sytuacją próbuje zapanować m.in. krakowski Bank Żywności. - Naszą główną misją jest przeciwdziałanie marnowaniu jedzenia. Jesteśmy wielką charytatywną hurtownią, która dystrybuuje żywność do naszych partnerów - instytucji, które pomagają potrzebującym. Wysyłamy produkty do domów pomocy społecznej, świetlic socjoterapeutycznych, szkół, a one rozdzielają to pomiędzy swoich podopiecznych. Oni najlepiej znają swój teren i wiedzą jak rozdysponować te środki - opowiada Justyna Liptak z krakowskiego Banku Żywności.


Od 1 października wejdzie w życie ustawa, która ułatwi oddawanie nadprodukowanej żywności potrzebującym. Do tej pory właściciel piekarni, któremu zostało za dużo chleba, nie mógł oddać go biedniejszym bez odprowadzenia podatku od darowizny. Teraz ma to się zmienić. - Zbieramy żywność, która potencjalnie mogłaby zostać zmarnowana głównie od producentów. Niedługo do tej grupy będą mogli dołączyć też mniejsi przedsiębiorcy, małe sklepy, ale i całe sieci supermarketów - zdradza Liptak.


Podczas gdy jedni wyrzucają co tydzień kilogramy jedzenia, inni żyją w nadzwyczajnej biedzie. Szacuje się, że 79 milionów osób żyje w Unii Europejskiej poniżej progu ubóstwa. Marnowanie jedzenia to także konkretne szkody dla środowiska. Przykładowo, dla wyprodukowania jednego kilograma wołowiny trzeba zużyć pięć tysięcy litrów wody.

Raport Federacji Polskich Banków Żywności z 2012 roku wskazuje jasno, że to gospodarstwa domowe trwonią najwięcej. Najczęściej marnujemy pieczywo, warzywa (w tym przede wszystkim ziemniaki), wędliny, owoce, jogurty, gotowe produkty garmażeryjne i ser. Najrzadziej wyrzucamy ryby i jaja. Tysiące ton, które lądują w koszu, to ogromne pieniądze wyrzucane na wysypisko. Jeśli nie ochrona środowiska, to właśnie względy ekonomiczne mogą przekonać ludzi do większej uwagi w zakresie marnowania żywności. Jedzenie wyrzucamy najczęściej z powodu przekroczonego terminu przydatności do spożycia.

Warto robić sobie szczegółowe listy zakupów, zastanowić się ile i czego potrzebujemy. W czasach, gdy wszystko jest pod ręką, a sklepy są na każdym kroku, nie warto też robić dużych zapasów. - Jeśli kupiliśmy czegoś za dużo, mamy dwie paczki makaronu za dużo, to warto najpierw szukać rozwiązania wokół siebie. Warto podzielić się tym z sąsiadem, rodziną - podpowiada Liptak. - My, jako Bank, rzadko przyjmujemy pojedyncze opakowania. Nie mamy po prostu jak rozsądnie ich rozdysponować. Zdarzają się jednak anonimowi, prywatni darczyńcy, którzy chcą nam pomóc. Dla przykładu, co jakiś czas przychodzi taki pan, w wielkim plecaku przynosi 20 kilogramów mąki. To już wystarczy, żeby zaopatrzyć jednorazowo jakąś małą świetlicę - opowiada.