Krakowianie zmierzą pole elektromagnetyczne

Ułatwienie prowadzenia inwestycji przez podmioty telekomunikacyjne oraz zwiększenie dopuszczalnej normy promieniowania elektromagnetycznego – to tylko niektóre ze zmian, jakie weszły w życie wraz z początkiem roku. Mimo to w Krakowie wciąż pojawiają się protesty, gdy dochodzi do próby postawienia masztów telekomunikacyjnych na danym terenie. Miasto udostępniło też urządzenia do samodzielnego badania pola elektromagnetycznego.

Tak jest m.in. we Wróblowicach przy ulicy Grzepskiego. Okolicznym mieszkańcom nie podoba się, że pomiędzy zabudową ma być budowany 40-metrowy maszt telekomunikacyjny.

Tymczasem obowiązują już ułatwienia prowadzenia inwestycji. Jak tłumaczy projektodawca, pomoże to w wykorzystaniu olbrzymich funduszy z programu operacyjnego Polska Cyfrowa. W sumie na ten cel nasz kraj ma miliard euro. Jednak najpierw muszą zostać zniesione bariery. Jakie?

Jakie zmiany?

– Bariery inwestycyjne oraz koszty wejścia na rynek można zmniejszyć poprzez umożliwienie intensywniejszego wykorzystania istniejącej infrastruktury technicznej, lepszą współpracę w zakresie planowania prac inżynieryjno-budowlanych, usprawnienie procedur udzielania zezwoleń na roboty budowlane oraz usunięcie przeszkód w dostępie do budynków i infrastruktury w nich– twierdzi Ministerstwo Cyfryzacji.

Dodatkowo zmiany w prawie mają pomóc samym użytkownikom sieci, którzy mieliby dostęp do map z zasięgiem wszystkich operatorów. – Dołożenie każdej dodatkowej stacji wpływa korzystnie na transmisję danych, ale niekorzystnie na poziom emisji fal radiowych – mówił kilka miesięcy temu dr Jerzy Domżał z Katedry Telekomunikacji AGH.

To nie jedyne zmiany. Według resortu powinien być zwiększony dopuszczalny limit promieniowania PEM. – Polskie normy wyznaczające dopuszczalne PEM bazują na przepisach wprowadzonych jeszcze w latach 60. XX w. w ZSRR. Na obecnym etapie rozwoju systemów i technologii bezprzewodowych dyskryminują rozwój polskiego rynku telekomunikacyjnego – tłumaczyło ministerstwo.

W tej materii opór społeczeństwa jest duży, ponieważ od jakiegoś czasu w opinii publicznej króluje przekonanie, iż PEM jest szkodliwe, a nawet zabójcze dla ludzkiego organizmu. Orędowniczką tej teorii jest na pewno radna Marta Patena, która twierdziła w 2015 roku, że przy ul. Krowoderskich Zuchów w jednym z bloków „co miesiąc umiera jeden jego mieszkaniec”. Radna wiązała te zgony z promieniowaniem elektromagnetycznym. Również cytowany przez nas wcześniej naukowiec z AGH twierdzi, że promieniowanie szkodzi, przede wszystkim dzieciom.

Kraków będzie badał PEM

Miasto na poważnie wzięło się za problem. Zostały wydane nie tylko broszurki informujące o PEM, gdzie mamy dział mówiący o tym, jak chronić środowisko i siebie przed nadmierną ekspozycją na promieniowanie elektromagnetyczne (m.in. ograniczyć rozmowy przez komórki), ale również wykupiono urządzenia do samodzielnego badania natężenia pola. Według zapewnień krakowskiego magistratu w tym miesiącu pierwsi mieszkańcy mają otrzymać dozymetry. Do badania zgłosiło się już 61 osób. Krakowianie mogą też sprawdzać na mapie, gdzie znajdują się stacje bazowe i anteny (obserwatorium.krakow.pl).

Tymczasem naukowcy z Państwowego Instytutu Badawczego przy współudziale Collegium Medicum UJ opracowali raport dotyczący wpływu promieniowania elektromagnetycznego na zdrowie ludzkie. Okazuje się, że PEM nie szkodzi ludziom. Jedynie nieznacznie podnosi temperaturę.