Krakowska czarna księga dostępna. Co można w niej znaleźć?
Władze miasta opublikowały czarną księgę reprywatyzacyjną. Znajduje się w niej wykaz nieruchomości, których nie udało się gminie przejąć. – Księga pokazuje skalę problemów, jakie pojawiły się w Krakowie – mówi wiceprezydent, Andrzej Kulig.
Okazuje się, że nieruchomości, które zdaniem miasta powinny być w jego zasobie, a przez różne decyzje tak się nie stało, jest ponad 330. Całość podzielona jest na cztery części, każda z nich pokazuje odrębny powód, dlaczego dany obiekt nie należy do gminy. – Ta księga jest po to, aby pokazać obraz sytuacji prawnych oraz te obiekty, które udało się przejąć i te, które miasta nie są – stwierdza wiceprezydent Kulig.
W pierwszej części znalazły się te nieruchomości, których nie przejęto na rzecz Skarbu Państwa bądź miasta. O tych obiektach decydowały sądy bądź istnienie prawnych spadkobierców właścicieli kamienic.
W drugiej znajdują się nieruchomości, których Skarb Państwa był właścicielem, ale decyzje wywłaszczeniowe, nacjonalizacyjne czy odszkodowawcze zostały cofnięte. W tej grupie są również obiekty, które wróciły do prywatnych rąk na podstawie postępowania cywilnego. – Jednak z uwagi na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 roku, miasto wznowiło 80 takich postępowań – mówi Justyna Habrajska z urzędu miasta.
145 adresów dotyczy danego majątku gmin żydowskich oraz terenów należących do Kościoła. W czwartej części znajdziemy obiekty, które wróciły do właścicieli na podstawie postanowień sądów o zniesienie zarządu przez gminę.
Setki wątpliwości
Jak tłumaczy dyrektor Biura Przejmowania Mienia i Rewindykacji, urzędnicy badają możliwość przejęcia 700–800 nieruchomości. Tych adresów jednak nie znajdziemy w księdze. Zdaniem wiceprezydenta Kuliga, informacje, które są zawarte w księdze pomogłyby stronom zainteresowanym przejęciem kamienic.
Urząd współpracuje ze wszystkimi szczeblami prokuratorskimi w Krakowie, Tarnowie, Nowym Targu czy Rzeszowie. Podobnie jest z policją czy CBA. Zarówno służby, jak i urząd miasta wymienia się informacjami. Urzędnicy przesłali około 300 akt oraz złożyli 30 zawiadomień o możliwości popełniania przestępstwa w związku z ustaleniem spadkobierców czy rejestracją firm w KRS-ie.
Dyrektor Habrajska opowiedziała również o sprawach toczących się przed Ministrem Finansów. Jedna z nich, dotycząca kamienicy przy ul. Krakowskiej i Węgłowej, trwa 22 lata. Miasto ponaglało i ostrzegało, że właściciele są wiekowi i mogą nie dożyć otrzymania decyzji. Te obawy się sprawdziły i decyzję resort wydał osobie, która umarła. Podobna historia dotyczy innej kamienicy z ul. Krakowskiej. To postępowanie trwa 17 lat i również zakończyło się śmiercią osoby, której decyzja miała dotyczyć.
Zobacz kamienice, które znalazły się w czarnej księdze [LINK]