Krakowski Alfabet AD 2013

Czy Yeti dostanie angaż w kolejnych spotach promujących ZIO? Jaki złoty środek odnajdą władze Krakowa, aby pozbyć się korków? Jakie były najpopularniejsze słowa minionego roku? Sprawdźcie w naszym krakowskim abecadle.

A – Arena. A konkretniej Kraków Arena, która ma zostać oddana do użytku już w połowie 2014 roku. Wreszcie się doczekamy! Będzie nowocześnie, będzie światowo. Wielki sport zawita do naszego miasta, a w przerwach od wielkich halowych rozgrywek, koncerty z najwyższej półki. Do środka zmieści się kilkanaście tysięcy osób. Reszta będzie mogła oglądać na ogromnym LED-owym ekranie. Reklamy.

B – Bezpieczeństwo. Temat nie do śmiechu, bo blisko 800 tysięcy krakowian codziennie z duszą na ramieniu budzi się co rano, aby w cieniu śmierci przetrwać kolejny dzień w krainie latający maczet. Polska zawsze goniła Zachód. Dogoniła, ale ten Dziki.

C – Cracovia. Najstarszy istniejący klub piłkarski w Polsce znów wrócił tam, gdzie jego miejsce, a krakowianie mogę się emocjonować derbami. Jednak piłka piłką, a naczelni poeci z jednej i z drugiej strony Błoń muszą się mocno nagłowić, aby wymyślać coraz to lepsze i oryginalniejsze określenia na rywala. Choć i zwykłą "kurwą" nikt nie pogardzi.

D – Drogi. Dziurawe i zakorkowane, gdy pogoda jest ładna. Gdy pada deszcz, korki nie znikają, ale znikają za to dziury i w magiczny sposób tworzą się na ich miejsce małe stawy. Nic tylko ryby wpuścić. Zimą natomiast kilka tysięcy ton soli zżera karoserie naszych samochodów. Jak wyjść z tego impasu? Zburzyć drogi!

E – Empik. Złoty szyld sklepu zniknął z krajobrazu Rynku Głównego jak… złoty sen. W zamian będzie sklep z odzieżą. W sierpniu obywatele zapowiadali strajk generalny, wieszcze wieścili upadek kultury, oburzeni chcieli bojkotować Zarę. Oczywiście w Internecie. Oby nam nie chcieli Mickiewicza przenosić, bo znów na Facebooku utworzą się grupy zbrojne, które nic nie zrobią.

F – Forum Przestrzenie. Zaś komercja, ale cóż zrobić. To nie chamska reklama, tylko oddanie swego rodzaju hołdu za rozkręcenie miejsca, które przyciąga wszystkich: ludzi z dziećmi, ludzi z psami, ludzi z hipsterami. Wielki plus za ożywienie truchła hotelu Forum. Nie mogę się doczekać majowego piwka na leżaczku. Zresztą, jak i samego maja.

G – Galeria. Kolejna, pod kryptonimem „Bronowice”, została otwarta 30 listopada. Komunikacja miejsca nie wyrabiała, korki ciągnęły się kilometrami. Ludzie tłumnie pobiegli, aby kupować produkty niedostępne w innych częściach miasta. Chodzi tu między innymi o: telewizory, gry video, telefony, pralki, masło, chleb, jajka.

H – Human Body, The. Czyli do Krakowa przyjeżdża obwoźna kostnica/prosektorium. Tłumy. Sukces. Danse macabre nad ciałami Chińczyków, którzy (jak głoszą plotki) zginęli w niewyjaśnionych, chińskich okolicznościach. Nie byłem, nie ciekawi mnie to. Jestem jednak powierzchowny i nudny – wolę oglądać ludzi ze skórą i żywych.

I – ICE. Centrum Konferencyjne. Znalazło się tutaj, ponieważ w tym roku wyszło z ziemi i nie wygląda na kolejnego zombie. Wygląda imponująco. Pomnik doskonały – użyteczny i ładny. Tylko prezydent powinien w środku zamówić sobie jakieś popiersie lub chociaż tablicę pamiątkową, żeby nikt nie zapomniał za kogo kadencji powstał. Bo o prezydencie Gołasiu, co most Zwierzyniecki zbudował, mało kto już pamięta.

J – Jan Matejko. Jego pomnik wreszcie stanął w Krakowie. 120 lat musiał czekać nasz Mistrz na takie upamiętnienie go. Pies Dżok czekał 10 lat.

K – Kraków. Stołeczne Królewskie Miasto Kraków. Królowie w kryptach, stołki zabrała PO.

L – LoveKraków.pl. Kłaniamy się naszym szanownym Czytelnikom w pas i życzymy wspaniałego 2014 roku!

Ł – Łabędzie. Pamiętacie zdjęcie, które zrobił Marcin Ryczka pt. „Zima w Krakowie”? Stało się jednym z najpopularniejszych zdjęć na świecie. Spece z UMK, odpowiedzialni za promocję miasta, od razu wzięli się za obliczanie, ile Kraków zaoszczędził na takowej darmowej reklamie i mogli w dalszym ciągu nic nie robić. 

M – Maczeta. Pierwsze słowo-klucz. Nazwa tej broni/tego narzędzia padała tak często w mediach, że człowiek zastanawiał się, czy przypadkowo nie żyje gdzieś w Afryce albo Ameryce Południowej. Niestety, nie w kontekście eksploracji i wędrówek pośród gąszczy, czy ścinania trzciny cukrowej pojawiały się informacje o niej. Hotel Rwanda. Nic śmiesznego.

N – NOT. O „szkieletora” naszego poczciwego chodzi. Po około dwuletniej batalii w sądach i przekonywaniu nieprzekonanych, budynek, który w zamyśle miał być biurowcem Naczelnej Organizacji Technicznej, doczeka się ukończenia. Z niektórymi papierami jest OK, na kolejne trzeba będzie poczekać chwilkę, ale w 2014 (być może) będziemy podziwiać pierwszy, ukończony wieżowiec w Krakowie. Per aspera ad astra!

O – Ognisko. To kwietniowe przeszło już do historii, ponieważ za zorganizowanie go ukarana grzywną została jedna osoba, która twierdzi, że organizatorką nie była. Ani policja, ani straż miejska, ani miasto nic sobie zarzucić nie mogą. Wszak to była tylko któraś z kolei taka impreza. Widać władze preferują styl klimatologów – trzeba coś obserwować 30 lat, aby uznać, że powtórzy się jeszcze raz.

P – Prezydent. Nie masz lepszego od Jacka Majchrowskiego! No, troszkę bez rytmu, ale prawda rytmu nie potrzebuje. Potencjalni kontrkandydaci o fotel prezydenta Krakowa wysyłają listy, organizują konferencje prasowe, dużo mówią, mało robią, a jeszcze mniej wiedzą o krakowskich problemach. A Majchrowski tyle kamieni węgielnych wmurował i taką dużą ilość wstęg przeciął, że rządzić będzie kolejne 4 lata.

R – Ruch. Jednokierunkowy ruch wokół Plant – to mogła być najważniejsza decyzja infrastrukturalna za czasów miłościwie nam panującego. Według planu ZIKiT-u, poprawiłaby organizację ruchu na rzecz komunikacji miejskiej. Prezydent jednak zrezygnował z tej rewolucji, a jeden z pomysłodawców – Grzegorz Sapoń – odszedł z Zarządu. Kasa natomiast została rzucona – urzędnicy przeprowadzili konsultacje społeczne, stworzono specjalistyczne plany i.... I na planach się skończyło.

S – Smog. Drugie słowo-klucz. Od angielskich wyrazów: smoke i fog. Odmieniany przez wszystkie przypadki, wpasował się jako komentarz do każdej informacji. Media donoszą: „Rynek najpiękniejszy”, komentarz: „Bo go smog zasłonił!”. Media donoszą: „Rekord. Turystów więcej niż w 2012”, komentarz: „Przyjechali zobaczyć smog”. Media donoszą: „Szewc nie żyje!”, komentarz: „Zabił go smog!”.

Ś – Śmieci. Mimo że płacimy za ich wywóz od lipca dużo więcej, a niestandardowe odpady możemy za darmo oddawać do lamusowni, to i tak zwiększa się liczba dzikich wysypisk. Zrozum krakusa.

T – Teatr. Umierający trochę. Traktowany jako miejsce, gdzie pasuje zabrać babcie albo iść z wycieczką szkolną, żeby „majca” przepadła. Teraz babcia dostałaby zawału, a dzieci ze szkoły traumy na całe życie, bo jak tornado wdarł się w Krakówek Jan Klata ze swoim turbodefibrylatorem. Konający postanowił uciec ze szpitala.

U – Uniwersytet Jagielloński. Alma Mater. Duma i sława. Prestiż i wyróżnienie. Najlepszy Uniwersytet 2013 roku w Polsce. Przypomina mi się sytuacja z pewnym pubem, który w 2012 roku oficjalnie „podziękował” UJ-otowi za produkcję pracowników, chwaląc, że nikt tak jak oni nie czyści barowego szkła.

W – Węgiel. Polska na czarnym złocie leży. „Hitler chciał mieć Polskę, bo węgiel. Stalin z tego samego powodu” – mawiała moja babcia. A teraz zakazany, odrzucony, od trucicieli wyzwany. Do pieca oficjalnie nie będzie go można wrzucić od 1 stycznia 2018 roku. I dobrze, wniesienie paru ton do kotłowni od zawsze było moją zmorą.

Y – Yeti. Tylko legendarnego stwora zabrakło w spocie promującym ideę organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Mamy za to sporo śniegu w Krakowie i śmigających po ulicach narciarzy, bobsleistów (!) czy łyżwiarzy. Władzuchna płacze, że nie ma pieniędzy na referendum. Władzuchny przypominamy, że za stworzenie klipu oraz puszczenie go w telewizyjny, cyfrowy eter zapłaci 1,3 mln zł. Referendum to koszt 1 mln zł.

Z – ZIO 2022. Sen szalonego, wizja genialnego, udręka lewaka. I kilku tysięcy internautów, którzy gorąco nie popierają tej idei władz miejskich oraz posłanki PO (byłej snowbordzistki). Na razie jednak dyskusja opiera się na dwóch argumentach. Zwolennicy przekonują: „To będzie (kolejny – przyp. red.) skok cywilizacyjny”. Przeciwnicy odpowiadają: „Tak, skok w przepaść finansową”. I komu wierzyć?

Ż – Żyzne. Takie kiedyś były gleby w Nowej Hucie. Teraz prędzej wyrosną tam gruszki na wierzbie, niż dorodne jabłonie, ale władze Krakowa nie przejmują się tym i chcą zrewitalizować oraz ożywić gospodarczo obszar Nowej Huty, tworząc jeszcze nowszą Nową Hutę. I obiecują śliwki na sośnie, czyli metro, które będzie tam dojeżdżać.