Krakowski dziennikarz obywatelski uniewinniony

Sąd Okręgowy uniewinnił Józefa Wieczorka od kary grzywny, którą nakazał mu zapłacić sąd I instancji za upublicznienie filmu z niejawnej rozprawy. Sędzia orzekła, iż oskarżony nie może ponosić odpowiedzialności karnej, ponieważ nie został odpowiednio pouczony o tym, jakie konsekwencje niesie ze sobą opublikowanie filmu w Internecie.

Rozprawa została wyznaczona na 26 kwietnia, jednak ze wzglądu na to, że przyszło na nią ponad 30 osób, a sala mieściła zalewie 10 osób, sędzia odroczyła proces na 27 kwietnia, aby wyznaczyć rozprawę w większym pomieszczeniu. Warto dodać, że publiczność przybyła w biało-czerwonych opaskach na ramionach z napisem KNP, a niektórzy mieli na głowie „maciejówki”.

Skazany

Józef Wieczorek został skazany pod koniec kwietnia 2017 roku na 1,5 tys. kary grzywny za upublicznienie utajnionego przebiegu rozprawy. Warto dodać, że sama rozprawa z 2015 roku dotyczyła podżegania krakowskich gangsterów do pobicia sędziego (oskarżony w tej sprawie został uniewinniony).

Publiczność została jednak wyproszona z sali, co spotkało się z ich głośnymi protestami. Wtedy zadecydowano o utajnieniu procesu, na którym zostały dwie osoby. Od jednej z nich Wieczorek miał kartę pamięci z zapisem posiedzenia. Na drugi dzień wrzucił film do Internetu. Później tłumaczył się przed sądem, że nie dosłyszał, iż rozprawa jest utajniona.

Uniewinniony

27 kwietnia tego roku sąd orzekł, iż oskarżony został niesłusznie skazany. sąd w uzasadnieniu tłumaczył, że oskarżony „nie został prawidłowo pouczony i uprzedzony o konsekwencjach prawnych takiego czynu i z tego powodu nie może ponosić odpowiedzialności karnej”.

– Na rozprawach niższej instancji prokurator co prawda stwierdzał, że niczego tajnego nie ujawniłem, nie zdradziłem żadnej tajemnicy, nic nie zarobiłem, ale paragraf jest (co prawda nie wiadomo dlaczego) i trzeba mnie skazać – skomentował sprawę po wyroku na swoim blogu dr Wieczorek.

– Sąd skazywał, bo słyszał na ujawnionym przeze mnie filmie, to co mówił ktoś inny i to poza salą sądową, ale nawet tego „innego” na tę okoliczność nie indagował. Winno to się znaleźć w podręcznikach prawa, jako przykład uzasadnienia skazywania ludzi niewinnych – pisze dalej dziennikarz obywatelski i dodaje, że zastosowano na nim domniemanie winy, nie mając dowodów i ich nie szukając. – Proces iście kafkowski – podsumował Józef Wieczorek.