Krakowskie kluby mogą sporo zarobić na Euro 2016
Znamy już 22 z 24 uczestników przyszłorocznych piłkarskich mistrzostw Europy we Francji. Cracovia i Wisła ściskają kciuki, by jak najwięcej ich piłkarzy znalazło się w kadrach. Wyjazd zawodników na imprezę tej rangi to nie tylko prestiż, ale i ogromne pieniądze.
O dwa wolne miejsca na ME walczą w barażach jeszcze cztery reprezentacje. We wtorek odbędą się drugie spotkania w rywalizacji Słoweńców z Ukraińcami oraz Duńczyków ze Szwedami. Bezpośrednio z grupy na Euro awansowała reprezentacja Polski, a po wygranych barażach z Norwegią, po raz pierwszy od 1986 roku na dużą imprezę pojadą Węgrzy.
Ilu naszych na Euro?
Nie przez przypadek wspomnieliśmy wyżej o reprezentacjach Polski i Węgier. To właśnie w kadrach tych reprezentacji na przyszłoroczny turniej mają szanse znaleźć się piłkarze grający dziś w Cracovii i Wiśle. U Adama Nawałki etatowym reprezentantem jest Krzysztof Mączyński (Wisła), a ostatnio coraz poważniejszym kandydatem do otrzymania biletu od Francji jest Bartosz Kapustka (Cracovia). U Węgrów z kolei podstawowym środkowym obrońcą jest Richard Guzmics (Wisła). Na tym może się nie skończyć, bo Adam Nawałka dokładnie obserwuje będących w znakomitej formie Damiana Dąbrowskiego i Mateusza Cetnarskiego z Cracovii, a od czasu do czasu w kontekście gry z orzełkiem na piersi mówi się o Macieju Sadloku z Wisły.
– Bartosz Kapustka to jeden z najzdolniejszych piłkarzy młodego pokolenia. Mam nadzieję, że pojedzie do Francji. On może być takim Michałem Pazdanem z Euro 2008, którego powołaliśmy razem z Leo Beenhakkerem. Proszę pamiętać, że wtedy współpracownikiem Holendra był też Adama Nawałka. Teraz widać, że nasz selekcjoner wykorzystuje tamto doświadczenie – mówi trener Bogusław Kaczmarek.
Jego zdaniem idealną pozycją dla Bartosza Kapustki w kadrze byłaby pozycja numer 11. – Podobnie jak Euzebiusz Smolarek za naszych czasów. Trzymam kciuki za tego chłopaka z Cracovii. Oby tylko za szybko nie wyjechał z Polski – dodaje szkoleniowiec.
Hojne UEFA i FIFA
Krakowskie kluby powinny więc trzymać kciuki za dobrą formę ich czołowych piłkarzy i o to, by omijały ich kontuzje. Na udziale w imprezie mogą naprawdę dobrze zarobić. Na razie nie wiadomo, jak wysoki będzie ekwiwalent za tak zwany osobodzień podczas ME. Możemy jednak podać przykłady z ostatnich wielkich imprez.
Co ciekawe, UEFA (lub FIFA w przypadku mistrzostw globu) płaci już za udział zawodnika w zgrupowaniu przed imprezą, na dwa tygodnie przed jej startem. W 2010 roku Wisła dostała około 46 tysięcy dolarów za występ na mistrzostwach w RPA słoweńskiego pomocnika Andraża Kirma. Wówczas osobodzień wyceniany był na 1600 dolarów. Przed rokiem, podczas imprezy w Brazylii, kwota ta była dużo wyższa i wynosiła 2800 dolarów.
Na mundial w Brazylii pojechał obrońca Osman Chavez z Wisły, a jego Honduras zakończył występ na fazie grupowej. Wisła musiała podzielić się pieniędzmi z chińskim klubem, do którego zawodnik na jakiś czas był wypożyczony, ale i tak zarobiła około 200 tysięcy złotych.
Jeżeli chodzi o ostatnie Euro w Polsce, to ani Wisła, ani Cracovia, nie miały swoich reprezentantów. Zarobiły jednak inne kluby ekstraklasy, najwięcej Lech Poznań i Legia Warszawa. Wówczas za dzień pobytu zawodnika na ME klub otrzymywał dziewięć tysięcy euro.