Krakowskie zoo uratuje żyrafę skazaną na śmierć?
Kolejny duński ogród zoologiczny chce zabić żyrafę, która dotąd była turystyczną atrakcją. Władze parku tłumaczą, że mają zbyt mało miejsca, by podopieczna mogła żyć dalej. Krakowskie zoo chce jednak uratować zwierzę.
Świat zainteresował się duńskimi ogrodami zoologicznymi, gdy opinię publiczną obiegła informacja o pierwszej zabitej żyrafie. Pracownicy kopenhaskiego zoo skazali na śmierć dwuletniego zdrowego Mariusa, bo miał zbyt słabe geny i pochodził ze związku kazirodczego.
Pokaz specjalny dla turystów
Zastrzelone zwierzę poćwiartowano i w ramach pokazu specjalnego podano lwom jako posiłek. Całe zajście mogli dokładnie obserwować zgromadzeni ludzie, w tym także dzieci. – Tłumaczenie, że taki pokaz to lekcja anatomii jest oburzające. Przeczy idei ogrodów zoologicznych i temu, co ja w całej swojej 38-letniej karierze próbuję przekazać także swoim pracownikom. Pracujemy w duchu poszanowania godności zwierząt, szacunku do ich życia. Zresztą tak samo przecież staramy się wychowywać dzieci – tłumaczy dr Józef Skotnicki, dyrektor Parku Miejskiego i Ogrodu Zoologicznego w Krakowie. – Kilkulatki obecne na tej egzekucji zasłaniały sobie oczy, bo ten widok był dla nich przerażający – dodaje.
Teraz podobny los może spotkać żyrafę z kolejnego duńskiego ogrodu. Decyzję podjęto, bo jak tłumaczą jego przedstawiciele, nie ma tam już dla niej miejsca. Podobnie jak w przypadku Mariusa, krakowskie zoo próbuje uratować zwierzę. Dyrektor Józef Skotnicki zaoferował pomoc i chce przygarnąć żyrafę z Półwyspu Jutlandzkiego. Jednak niewiadomo czy propozycja spotka się z zainteresowaniem.
Na ratunek żyrafie
Podobne próby dyrektor krakowskiego ogrodu zoologicznego podejmował już w przypadku pierwszej żyrafy. Niestety nie udało się uratować zwierzęcia. – Ludzie zbierali pieniądze na wykupienie tej żyrafy, amerykański miliarder zaoferował za nią kilka milionów, ale zoo odmówiło transakcji – opowiada Skotnicki. – Mimo tego jesteśmy gotowi przyjąć zwierzę, jeśli wiekiem będzie odpowiadało naszym żyrafom. Wysłałem w tej sprawie zapytanie, wciąż czekam na odpowiedź, bo póki co nie wiemy nic konkretnego o danym osobniku. W razie czego miejsce na wybiegu mamy – podsumowuje.
Fot: K.Kalinowski/LoveKrakow.pl