Król horrorów na krakowskiej scenie. To opowieść o chorej miłości [ROZMOWA]

– Stephen King to literatura popularna. Ale moim zdaniem kilka jego powieści, a na pewno „Misery”, stanie się za chwilę klasyką – przekonuje w rozmowie z LoveKraków.pl Krzysztof Babicki, dyrektor naczelny Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni.

Wszystko ma swój koniec, Annie. I tak wszyscy w końcu umrzemy (Paul Sheldon w książce „Misery” amerykańskiego pisarza Stephena Kinga).

Ze spektaklem „Misery” odwiedziliście państwo Kraków. To miasto jest panu bliskie?

Bardzo bliskie. Urodziłem się w Gdańsku. Ojciec lekarz chciał, żebym szedł na medycynę, ale ja zrobiłem na przekór: wybrałem polonistykę, chciałem być reżyserem. Szacownym zawodem lekarza obarczono moją siostrę (uśmiech). Wiedziałem, że chcę studiować w Krakowie. Do Warszawy nawet nie próbowałem składać dokumentów, choć to bliżej Gdańska. Kraków znałem z wyjazdów z rodzicami, z wycieczek. Przyjeżdżałem tutaj w czasach szkoły średniej. Ojciec pracował w Szpitalu Kolejowym, więc miałem zniżkę na pociąg. Przyjeżdżałem do Krakowa, chodziłem po mieście, oglądałem spektakl w Starym Teatrze, a wieczorem wracałem do domu. Widziałem „Noc listopadową”, „Dziady”, „Biesy”. Studia na reżyserii zacząłem w 1979 roku, w Krakowie zrobiłem dyplom.

Paul Sheldon mówi do Annie Wilkes: „gdyby pisanie książek było takie łatwe, każdy by to robił”. Jak jest z pracą reżysera? To trudny zawód?

To również bardzo niewdzięczny zawód. Mój profesor Zygmunt Hübner powiedział mi kiedyś: „Krzysztof, pamiętaj. Zrobisz dobry spektakl, to zawsze aktorzy powiedzą: zrobiliśmy mu świetne przedstawienie. Zrobisz zły, to powiedzą: ale spieprzył”. Nie wiem, czy to do końca prawda, ale coś w tym jest.

Jest jeszcze jakaś współczesna powieść, którą chciałby przełożyć pan na język teatru?

Była powieść, którą chciałem przełożyć, ale zgłosił się do mnie młody reżyser, Jacek Bała, któremu ją oddałem. Zrobił świetny spektakl według „Prawieku” Olgi Tokarczuk. Jeśli chodzi o Stephena Kinga, to swoje zainteresowanie już wyczerpałem. Mam jeszcze trochę marzeń teatralnych. Być może kiedyś chciałbym sięgnąć po „Blaszany bębenek” Güntera Grassa. Na koniec powiem, że oprócz teatru mam jeszcze drugą pasję. Od 1978 roku jestem członkiem Klubu Wysokogórskiego Trójmiasto. W Tatrach byłem na wszystkich szczytach. Kiedyś miałem marzenie, by wejść na Annapurnę w Himalajach. To się chyba już nie uda.

***

Spektakl „Misery” (William Goldman/Stephen King) wystawiono na scenie krakowskiego Teatru KTO. Reżyseria: Krzysztof Babicki, obsada: Paul Sheldon: Szymon Sędrowski, Annie Wilkes: Dorota Lulka, szeryf Buster: Mariusz Żarnecki.

„Misery” to wciągająca opowieść o miłości, zbrodni i literaturze. Wzięty pisarz, unieruchomiony z powodu wypadku, i jego nieprzewidywalna opiekunka. Co zajdzie między tą dwójką, dokąd doprowadzi relacja, na którą zostali skazani…?