Krzyczał do strażników miejskich, że ich zabije

Do niecodziennego zdarzenia doszło na os. Centrum B. Podczas typowej interwencji dotyczącej zakłócania spokoju publicznego oraz spożywania alkoholu, jeden z uczestników zagroził bronią pneumatyczną strażnikom miejskim, krzycząc, że ich zabije.

Wszystko przebiegało standardowo. – Po wejściu do bloku funkcjonariusze zastali dwóch mężczyzn trzymających w rękach otwarte puszki z piwem, palących papierosy i głośno rozmawiających. W trakcie interwencji jeden nich zachowywał się spokojnie, przeprosił za głośne zachowanie. Został pouczony i poszedł do domu – opisuje zdarzenie Marek Anioł, rzecznik prasowy krakowskiej straży miejskiej.

Drugi mężczyzna jednak nie był skoro do współpracy. – Był pobudzony, przeklinał i wyzywał strażników. Nie reagował na wezwania do zachowania zgodnego z prawem – kontunuuje relację Marek Anioł.

Sprawę chciała załagodzić starsza kobieta, która w pewnym momencie wyszła z jednego z mieszkać, twierdząc, że jest matką tego mężczyzny. Powiedziała strażnikom miejskim, że jej syn jest chory i niedawno wyszedł ze szpitala. Zaproponowała, że zaprowadzi go do domu. Udało się to z pomocą nastoletniej córki mężczyzny. Starsza pani pozostała z funkcjonariuszami tłumacząc i przepraszając za zachowanie syna.

Jednak nie był to koniec, gdyż, jak opisują strażnicy miejscy, nagle z mieszkania wybiegł ten sam mężczyzna, trzymając w rękach… długą broń, wyglądem przypominającą strzelbę. – Wycelował do strażników krzycząc, że ich zabije. Zachowując spokój i zimną krew, wyszli na zewnątrz bloku, informując o zdarzeniu dyżurnego Straży. Na miejsce podjechały w ciągu kilku minut 3 radiowozy policyjne. Mężczyzna został zatrzymany. W jednym z pokoi znaleziono broń pneumatyczną – kończy rzecznik prasowy straży miejskiej.