Kto ma rację w sprawie pozwoleń na broń?

Komenda wojewódzka policji w Krakowie w ubiegłym roku wydawała 597 pozwoleń na broń. Liczba ta rośnie z roku na rok, ponieważ jeszcze w 2014 roku było to 446 zezwoleń. Zdaniem przedstawicieli prawicy to efekt budzącego się ducha narodu i obawy wobec niepewnej sytuacji geopolitycznej. Według lewicy podsycane są nastroje ksenofobiczne, a winę za ten stan rzeczy ponosi rząd i media. Jedno jest pewne: Polacy coraz częściej chcą posiadać broń.

Obecnie pozwolenie na broń wydano już 12,177 mieszkańcom Małopolski, którzy posiadają 22,267 sztuk broni. Zdaniem Rafała Kawalca z Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni najważniejszym czynnikiem wpływającym na popularność broni jest fakt, że od 2011 roku broń jest dostępna niemal dla każdego, kto jest na tyle zdeterminowany, by spełnić określone warunki.

– Broń w ręku cywila w Polsce wciąż budzi zaskoczenie, ale także i ciekawość. Broń w rękach kolegi z pracy uświadamia wielu ludziom, że również i oni mogliby ją mieć – mówi Rafał Kawalec.

Istotną rolę odgrywa też obecna sytuacja geopolityczna. Według Rafała Kawalca na skutek wydarzeń na Ukrainie społeczeństwo zdało sobie sprawę, że pokój nie jest dany raz na zawsze, a obawy budzi również to, co dzieje się w Europie Zachodniej.

– Wydarzenia w Europie Zachodniej uświadamiają ludziom, że również i  względny spokój na polskich ulicach może w każdej chwili stać się tylko wspomnieniem. Stąd potrzeba zapewnienia sobie narzędzi do obrony własnej oraz własnej rodziny – ocenia Kawalec.

„Gloryfikuje się Żołnierzy Wyklętych”

Gloryfikacja militaryzmu i podsycanie nastrojów ksenofobicznych – tak rosnące zamiłowanie do broni ocenia Piotr Szumlewicz, ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Jego zdaniem militaryzm urasta obecnie do rangi cnoty, a winę za to ponosi rząd i propagowana przez niego polityka historyczna.

– Prymitywny nacjonalizm wkroczył do parlamentu i największych mediów. Nawet rząd wspiera bojówki paramilitarne, a militaryzm urasta do rangi cnoty. Również w polityce historycznej jako wzorcowe uchodzą postawy z okresów powstań i wojen. Pokój przestaje być wartością dla opiniotwórczych mediów i czołowych polityków. Takie podejście pojawia się też w edukacji szkolnej na lekcjach polskiego czy historii. Gloryfikuje się wojnę, umieranie za ojczyznę, żołnierzy wyklętych – komentuje Szumlewicz.

Inkwizycja i stalinizm

Działania na rzecz świadomego korzystania z broni od lat wspiera Konrad Berkowicz, wiceprezes partii KORWiN. Jego zdaniem wzrost zainteresowania bronią to efekt przebudzającego się ducha wolności Polaków i rosnącego zagrożenia wobec najeźdźców z obcej cywilizacji, którzy w krajach rozbrojonych dokonują gwałtów, morderstw i grabieży. Jako pozytywny przykład podaje najbezpieczniejszy stan w USA – Arizone. Tam na jednego mieszkańca przypada aż 2,5 sztuki broni.

– Każdy ma prawo się bronić, gdy jest atakowany. Oczywiście, jak broń palna będzie legalna, może trafić do tych, do których nie powinna, ale teraz trafia wyłącznie do nich! Przestępcy, obawiając się złapania i tak korzystają zawsze z nielegalnej broni. Udostępnienie jej pozostałym to nic innego, jak wyrównanie szans. A właściwie, uniemożliwienie bandytom terroryzowania zwykłych ludzi – ocenia Berkowicz.

Wiceprezes partii KORWiN odniósł się też do wypowiedzi Piotra Szumlewicza. Jego zdaniem to czerpanie poglądów z inkwizycji i stalinizmu. –  Piotr Szumlewicz to taki nowoczesny inkwizytor, podobnie jak oni walczyli z "heretykami", piętnuje każdego, kto myśli inaczej łatką "ksenofoba". Różni się od historycznych tym, że nie robi tego w imię krzyża. Stalinowski pierwiastek w działaniu Szumlewicza to kalka metody komunistycznego zbrodniarza – mówi Berkowicz.

Polityk przywołuje czasy Stalina, który w 1935 roku na Kongresie Międzynarodówki Komunistycznej wymyślił, by faszystą nazywać każdego, kto nie wpisywał się w politykę sowiecką. – Swój obóz nazwał demokratycznym i tak „demokracja" zaczęła walkę z” faszyzmem". Naturalne więc, że na marszach KOD-u można zobaczyć spadkobierców Stalina – podsumowuje Konrad Berkowicz.

Winę ponoszą media

Marek Tobolewski z portalu Lewica.pl o zwiększone zainteresowanie bronią oskarża media, które nagłaśniają skandaliczne i zwyrodniałe informacje. Efektem tych działań jest wywołanie wśród społeczeństwa poczucia niepewności i słabości państwa.

– To powoduje wzrost popularności przekonania, że o swoje bezpieczeństwo najlepiej zadbać samemu. A do tego dołożyć należy wzmożoną aktywność marketingową producentów i dystrybutorów broni, którzy przedstawiają swoją ofertę jako panaceum na deficyt poczucia bezpieczeństwa – podsumowuje Marek Tobolewski.