Kto poprowadzi Centrum Obywatelskie na stadionie Wisły? [Rozmowa]
Miasto ogłosiło konkurs na prowadzenie Centrum Obywatelskiego, które rusza 1 lipca. Budżet przeznaczony na ten cel wynosi 720 tysięcy złotych. Oferty mogą składać organizacje pozarządowe lub organizacje pożytku publicznego. – To będzie takie miejsce, w którym młode organizacje dostaną biurko, dostęp do komputera, wsparcie prawne i organizacyjne oraz dobre rady – mówiła w rozmowie z nami Anna Okońska-Walkowicz, była pełnomocnik prezydenta ds. spraw społecznych.
Centrum Obywatelskie na stadionie miejskim będzie się składać z trzech pomieszczeń o łącznej powierzchni ponad 172 mkw. Położone jest na pierwszym piętrze trybuny wschodniej. Centrum posiada wyposażenie biurowe oraz sprzęt komputerowy.
Okońska-Walkowicz mocno zachwalała lokalizację. – Łatwo tam dojechać na rowerze, jest jasno, to nowoczesny budynek. Oczami wyobraźni widziałam, jak pracownicy organizacji tam przychodzą, a w przerwach od pracy spacerują po parku. Wspaniałe otoczenie, sama chciałabym tam pracować.
Stwarzając takie warunki, miasto chce wspierać trzeci sektor oraz wzmacniać i rozwijać potencjał obywatelski krakowian. Centrum Obywatelskie powinno być otwarte 5 dni w tygodniu i przynajmniej 6 godzin dziennie.
Z tej okazji porozmawialiśmy z Mateuszem Płoskonką, wicedyrektorem wydziału spraw społecznych.
Dawid Kuciński: Jakie są główne cele Centrum Obywatelskiego?
Mateusz Płoskonka: Centrum przede wszystkim wychodzi naprzeciw oczekiwaniom organizacji pozarządowych, które były artykułowane w stronę miasta od dłuższego czasu. Ma łączyć dwie funkcje: po pierwsze – inkubatora organizacji pozarządowych, który powstaje lub grupy nieformalne. Z drugiej strony, ma zapewniać ofertę wsparcia dla tych, które już w Krakowie istnieją. Zarówno w wymiarze prawnym, jak i działań bieżących we współpracy z miastem. Z trzeciej strony, ma to być wyjście naprzeciw mieszkańcom, którzy realizują zadania, prowadzą akcje społeczne i nie chcą się stowarzyszać, a chcą mieć jakąś pomoc lokalową czy merytoryczną. Centrum ma też być istotnym punktem wspierającym nasze działania: budżet obywatelski czy inicjatywę lokalną.
No właśnie. Czy centrum może stać się nomen omen centrum budżetu obywatelskiego w przyszłości?
Tak, to jedno z tych miejsc, gdzie nasza działania w ramach procesu BO będą się odbywały. Nieformalnie, już w tym roku wykorzystywaliśmy tą przestrzeń do organizowania jednego ze spotkań.
Widzi pan już jakichś liderów na rynku NGO-sów, którzy mogą podjąć się tego wyzwania?
To duże zadanie, które wymaga konkretnych, merytorycznych zasobów. Stawiałbym na konsorcjum organizacji, niż w pojedynczych. Wynika to z tego, że zakres działalności centrum wymusza to, że operatorem powinny być osoby, które posiadają szerokie kompetencje. Sądzę, że oferta wspólna ma większe szanse.
Nie ma obaw, że miasto stworzy takie miejsce, a później będzie ono stało puste, a sprzęt będzie się kurzył? Czasem tak jest, że mieszkańcy czy stowarzyszenie czegoś się domagają, a później z tego nie korzystają.
Oczywiście, że jest. Każde tego typu działanie wiąże się z zagrożeniem, że nic się nie będzie działo. Jednak idea została dużo wcześniej wypracowana przez same organizacje oraz miejskich aktywistów, więc te działania, które są zaplanowane, odpowiadają na najważniejsze dla nich rzeczy. Sądzę, że będziemy mieli pełne sale. Poza tym rynek krakowskich organizacji pozarządowych jest dość charakterystyczny i wiele z nich boryka się z problemami lokalowymi. Taka przestrzeń umożliwi im prowadzenie działań statutowych na pełną skalę i odciąży ich od myślenia o tym, że chcą coś zrobić, a nie mają gdzie.