Kto ustawi znaki na ŚDM? Przetarg unieważniony
Miasto ma problem z kolejnym przetargiem związanym z organizacją Światowych Dni Młodzieży. Tym razem chodzi o zaprojektowanie organizacji ruchu i ustawienie wszystkich potrzebnych znaków. Oferta firmy, która się zgłosiła, ponad dwukrotnie przekroczyła zaplanowaną kwotę.
Przetarg dotyczył zarówno projektowania, jak i samej technicznej strony przygotowania organizacji ruchu. Firma miała najpierw przełożyć założenia przygotowanej koncepcji ruchu na szczegółowe mapy. Potem, już na krótko przed wydarzeniem, zamontować wszystkie znaki, bariery czy taśmy i na bieżąco je serwisować.
– Szacujemy, że będzie to co najmniej 2 tysiące znaków i co najmniej 7 kilometrów samych taśm ostrzegawczych. Do tego dochodzą zapory drogowe i inne tego typu urządzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego – mówi Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. W wymaganiach zamówienia wpisano też m.in., że firma musi mieć w pogotowiu brygadę, która w razie potrzeby naprawi lub wymieni znaki, a dodatkowo zapewni 20 osób uprawionych do kierowania ruchem, którzy wspomogą działania drogówki czy żandarmerii wojskowej.
Koszty rosną
Do przetargu zgłosiła się jedna firma. Zaproponowała jednak cenę ponad dwukrotnie wyższą, niż ta, którą na ten cel przeznaczyło miasto. Oczekiwała prawie 5 mln złotych, podczas gdy ZIKiT przeznaczył na to niecałe 2 mln. – Przetarg został unieważniony, ponieważ cena zaproponowana przez firmę przekraczała nasze założenia. Trwa ponowna analiza kosztów po naszej stronie. Gdy zostanie zakończona, zdecydujemy co dalej zrobić – mówi Hamarnik.
Czasu na te decyzje jest jednak coraz mniej. – Możliwości jest kilka. Jedną z nich jest ponowne ogłoszenie przetargu. Inna to możliwość skorzystania ze specustawy, gdy ta wejdzie w życie, co uprości kwestie formalne wiążące się z wyborem najlepszej oferty – tłumaczy przedstawiciel miejskiej jednostki.
Urzędnicy oczywiście uspokajają, że ze wszystkim zdążą. – To są nietypowe zadania. Nie było jeszcze zamówień w takiej skali – mówi Piotr Hamarnik i odsyła do przykładu przetargu na ustawienie toalet. Wtedy również pierwszy przetarg został unieważniony ze względu na cenę, a w drugim wykonawca został wybrany. Rzecz w tym, że to drugie podejście oznaczało w praktyce znaczący wzrost kosztów, bo zamiast na przewidzianej kwocie ponad 400 tys. zł skończyło się na 3 milionach.