Kwiaty, nagrody, długi, dodatkowa praca byłej dyrektor. Ujawniamy raport z kontroli w miejskim szpitalu
Od dłuższego czasu opisujemy na naszych łamach problemy Szpitala im. Narutowicza. Przez wiele lat zarządzała nim dr n. med. Renata Godyń-Swędzioł. Z kolei od 30 marca 2024 roku dyrektorem została Mariola Marchewka. Przedstawiciele nowej dyrekcji przez ostatnie miesiące ujawniają, w jak trudnej sytuacji znalazł się miejski szpital. Końcem grudnia ubiegłego roku informowaliśmy, że lecznica zalega swoim kontrahentom ponad 133 mln zł.
Z dokumentów wynika, że w 2023 roku wartość zamówienia u jednego kontrahenta wyniosła nieco ponad 19 tys. zł. Pracownicy magistratu podkreślili, że zakupy kwiatów były dokonywane cyklicznie, w większości przypadków na ten sam cel, czyli do wystroju kilku powtarzających się pomieszczeń. „W ocenie kontrolującego ich zakup powinien zostać zaplanowany i oszacowany w celu zastosowania odpowiedniego trybu”. Tymczasem jak przekazał kontrolującym kierownik działu zamówień publicznych, zamówienia na kwiaty były przez niego traktowane jako „zamówienia nieplanowane”. Kontrolerzy dodają: „Zakup kwiatów w celu wystroju gabinetu dyrektora, sali konferencyjnej, holu i zakup wieńców pogrzebowych należy uznać za niecelowy i nieoszczędny, biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową szpitala”.
Dodatkowa praca
Skontrolowano również „dodatkowe zatrudnienie” poprzedniej wieloletniej dyrektorki lecznicy Renaty Godyń-Swędzioł. Na podstawie zgromadzonej dokumentacji i w oparciu o wyjaśnienia szpitala ustalono, że Godyń-Swędzioł była zatrudniona w szpitalu nie tylko na stanowisku dyrektora, ale również starszego asystenta w poradni rehabilitacyjnej: na pół etatu i na czas nieokreślony.
Obecny pełnomocnik ds. organizacyjnych lecznicy przekazał kontrolerom, że w poradni Godyń-Swędzioł „winna tygodniowo wypracować 18 godzin i 58 minut”. I dodał: „niestety godziny te nie były realizowane, ale wynagrodzenie za nie było wypłacone”. Zwrócił ponadto uwagę, że zgodnie z informacją na tablicy przy drzwiach sekretariatu byłej dyrektorki, w każdy czwartek w godz. od 9 do 11 przyjmowała skargi oraz wnioski. „Dokładnie w tych samych godzinach, w których miała realizować świadczenia w poradni rehabilitacyjnej” – twierdzi pełnomocnik.
Kontrolerzy stwierdzili, że w związku z brakiem dokumentacji, dotyczącej wykonywania obowiązków starszego asystenta przez dr n. med. Renatę Godyń-Swędzioł, „nie można wyciągnąć jednoznacznego wniosku, czy praca w tym wymiarze [pół etatu, tj. 18 godz. 43 min., przyp. red] faktycznie nie była realizowana w zleconym zakresie”. Podkreślili, że nie mają odpowiednich narzędzi, dzięki którym mogliby ustalić w tej sprawie stan faktyczny.
Jak podało 6 lutego Radio Kraków, władze miasta planują już wkrótce złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z sytuacją w szpitalu. Do tematu na LoveKraków.pl będziemy powracać.