Lądowisko dla helikopterów jak warsztat czy garaż. Wyrok sądu
W Brzeźnicy, niedaleko Skawiny, K.L. chciał stworzyć lądowisko dla helikopterów. We wniosku zaznaczył, że rocznie będzie przeprowadzanych maksymalnie 1,2 tys. operacji, czyli wzlotów i lądowań, które odbywałyby się jedynie w dzień. Inwestor potrzebował m.in. opinii wójta w tej sprawie. Ten jednak po przeanalizowaniu miejscowego planu stwierdził, że teren, na którym miałoby się znaleźć lądowisko, jest przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną. Wójt podkreślił, że lądowisko, jako przedsięwzięcie mogące potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, nie kwalifikuje się jako dopuszczalna w tym miejscu usługa nieuciążliwa.
Dodatkowo podkreślił kwestie bezpieczeństwa – wymiary planowanego lądowiska nie spełniają wytycznych Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a bliskość sąsiednich działek budowlanych mogłaby w przyszłości stwarzać dalsze zagrożenia i konflikty przestrzenne. Władze gminy stwierdziły, że ważniejszy jest ład przestrzenny i spokój lokalnej społeczności niż prawo inwestora.
Co nie jest zakazane…
Spór musiał rozstrzygnąć Wojewódzki Sąd Administracyjny. W wyroku z 25 lipca orzekł, że proces wydania opinii przez wójta był wadliwy i naruszał prawo, dlatego ją uchylił. Jednocześnie nie stwierdził wprost, czy lądowisko może tam powstać.
Kluczowym argumentem sądu był fakt, że jeśli w planie miejscowym nie ma wyraźnego zakazu lokalizacji lądowisk, to wójt nie może domniemywać ani interpretować przepisów na niekorzyść wnioskodawcy. – Organ powinien raczej zbadać, czy taka lokalizacja faktycznie koliduje z ustaleniami planistycznymi, czy też nie – stwierdził WSA.
Co ciekawe, WSA stwierdził też, że wójt błędnie utożsamił prywatne, niekomercyjne lądowisko z usługą, a następnie uznał ją za uciążliwą, co jest niedopuszczalne na terenie mieszkaniowym. Według sądu takie lądowisko może być traktowane jako funkcja uzupełniająca dla funkcji mieszkaniowej – tak jak garaż czy warsztat.
Wyrok sądu nie oznacza zielonego światła dla inwestycji, lecz zmusza wójta do ponownego rozpatrzenia wniosku. Urzędnicy, związani teraz wskazaniami sądu, muszą przeprowadzić rzetelną analizę i nie mogą już opierać odmowy na błędnej interpretacji planu. Wyrok jest nieprawomocny.