Lasu Borkowskiego nie będzie można wyciąć

Miasto nie zrywa negocjacji w sprawie lasu Borkowskiego mimo sporych różnic w oczekiwaniach finansowych między właścicielami terenu zielonego a tym, co może zaoferować miasto. Rozbieżność jest duża, ponieważ wynosi blisko 6 mln złotych. Gmina ma jednak asa w rękawie.

Właściciele 15 hektarów zalesionego terenu od 2006 roku chcą go sprzedać. Składali ofertę miastu, jednak wówczas nie było zainteresowania. To pojawiło się w momencie, gdy podczas masowych wycinek drzew od początku tego roku ściętych zostało kilka właśnie na terenie lasu Borkowskiego.

Radni miejscy zdecydowali, że miasto powinno wykupić ten teren. Rzeczoznawca ustalił, że działka jest warta około 10 mln złotych. To było za mało dla właścicieli, którzy we własnym zakresie wycenili nieruchomość na blisko 18 mln złotych, ale zadowolą się 16 mln złotych.

Miasto nie ma prawa zapłacić więcej niż ustali rzeczoznawca. Tak samo było, gdy negocjowano odsprzedaż terenów na Zakrzówku.  Co ciekawe, właściciele lasu Borkowskiego postawili pod koniec maja ultimatum, że albo gmina wyda odpowiednią kwotę, albo będzie wycinka. Teraz też pojawiają się informacje o tym, że drzewa zostały zinwentaryzowane. – To nie jest element presji, tylko szantażu – komentuje te doniesienia Majchrowski.

Wycinki nie będzie?

Jak informuje nas Monika Chylaszek, rzecznik prezydenta Jacka Majchrowskiego, wydział geodezji przekwalifikował działkę na grunt leśny. – Teraz nie podlega to pod ustawę Szyszki i ma mowy o żadnych wycinkach – stwierdza Chylaszek. Jeden z właścicieli cytowany przez Radio Kraków, twierdzi, że nie robi to na nim wrażania i odwoła się od tej decyzji do sądu.

Zapytaliśmy również przedstawicielkę magistratu, czy faktycznie nie lepiej dość do porozumienia i brakującą kwotę uzupełnić np. działką miejską. – To by dało się zrobić, ale wyłącznie w ramach ustalonej kwoty. Niegospodarnością byłoby wydanie większej ilości pieniędzy, niż faktycznie warta jest ta działka – odpowiada Monika Chylaszek.