Lewandowski miał wlać nadzieję w serca Platformy [Video]

Nie Robert, a Janusz Lewandowski, przewodniczący Rady Gospodarczej, swoim wystąpieniem miał jeszcze bardziej pobudzić małopolską Platformę Obywatelską do pracy przez ostatnie dwa tygodnie kampanii wyborczej. Były komisarz europejski ds. budżetu skupił się na tym, na czym zna się najlepiej, czyli ekonomii. Ne obyło się jednak bez uszczypliwości w stronę Prawa i Sprawiedliwości.

Ogólnie wystąpienia najważniejszych polityków regionu skupiały się na programie Platformy. Z rzadka można było usłyszeć uszczypliwości w stronę Prawa i Sprawiedliwości, choć politycy starali się jak ognia unikać tej nazwy. Jednak zakończenie konwencji nie pozostawiało złudzeń, kto jest głównym wrogiem PO. Czarny-biały Jarosław Kaczyński i czarny kot na wielkim ekranie jasno to pokazały.

Reżim budżetowy, flaszka za głos

Według Janusza Lewandowskiego program PO ma ręce i nogi. Nie jest też improwizowany, za to starannie podliczony. – Różni się od pospolitego rozdawnictwa konkurentów. Taka taktyka przeniosła się z samorządów, a wygląda jak rozdawanie flaszek za głosy. Weźmy kwotę wolną od podatku. PiS mówi, że powinno to być 8 tys. złotych, Lewica, że 20 tys. To horrendalne straty dla budżetu, do tego nie rozwiązuje to problemu osób najmniej zarabiających – uważa była komisarz unijny.

Przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze wymienił punkty, które są najważniejsze. Lewandowski podkreśla, że program ma pomóc w budowaniu przedsiębiorczości – poprzez upraszczanie działalności i lżejsze traktowanie firm przez aparat skarbowy.

Janusz Lewandowski przypomniał o tym, by Polacy nie wyjeżdżali za granicę. W tym miałoby pomóc oskładkowanie umów cywilnych, co umożliwiłoby stworzenie grantów na start dla wchodzących na rynek pracy (dwa lata składki zdrowotne itp. płaci państwo, a nie zatrudniający – przyp. red).

Pewna rewolucja rozliczaniu dochodu ma zaś za cel zapewnienie większej kwoty w budżecie na emerytury, a jednocześnie spowodować, że rodziny będą mieć większe ulgi (dochód jest również rozliczany na dziecko – przyp. red). – Przy "śmieciówkach" będzie ciężko nazbierać choćby na minimalną emeryturę. Będzie trzeba dopłacać z budżetu państwa. Lepiej teraz wyłożyć ok. 10 mld złotych, aby umocować rodziny na rynku pracy i aby one budowały swoją stabilną przyszłość. System i tak już pęka w szwach, więc skrajnie nieodpowiedzialne jest to, co mówił prezydent Duda o skróceniu wieku emerytalnego i jednocześnie większych emeryturach – podsumował Lewandowski.

Gazoport i miliardy z Unii

Minister skarbu przede wszystkim pochwalił małopolskie władze  za to, że podpisano umowę między skarbem państwa, uczelniami (AGH, PK i UR) a Arcelorem Mittalem na gospodarowanie olbrzymimi pieniędzmi w celu połączenia nauki z biznesem i polityką. Konkretniej mówiąc, na rewitalizowanych terenach Nowej Huty ma zostać stworzona "przestrzeń dla rozwoju innowacyjnej gospodarki. Minister Czerwiński zdradził również, że jutro zostanie otwarty gazoport w Świnoujściu, dzięki czemu już wkrótce Polska będzie praktycznie niezależna od dostawy tego paliwa ze Wschodu.

Wyważone przemówienia mogły się wydawać jako brak woli walki. Wejście na scenę Marka Sowy wraz z miliardami, które województwo pozyskało z Unii Europejskiej, rozruszało towarzystwo.

Marszałek przypomniał, że trzeba jutro pojawić się w każdym miejscu w regionie, aby przekonywać mieszkańców na kogo mają zagłosować. – Mamy się czym chwalić, ostatnie osiem lat to najlepszy czas dla Małopolski. Nie możemy dopuścić, by to się skończyło. Musimy walczyć o Małopolskę – stwierdził Sowa.

Lider listy z Małopolski Zachodniej przypomniał, że województwo ma prawie 33 mld  złotych na rozwój i tym kapitałem muszą zarządzać ludzie odpowiedzialni. – Nasi oponenci chcą odebrać wszystko z samorządów i doprowadzić je do bankructwa – przestrzegał Sowa.

Grzegorz Lipiec, Marek Sowa i Rafał Trzaskowski podsumowują konwencję dla LoveKraków.pl: