Libacje w bibliotece? Dyrektor zaprzecza

Radna Agata Tatara otrzymała anonimowy list od pracowników Podgórskiej Biblioteki Publicznej, którzy nie godzą się na to, by w placówce kultury odbywały się zabawy przy alkoholu. – Czy tak ma wyglądać praca i integracja pracowników w XXI wieku? W instytucji kultury w dużym mieście, słynącym z wydarzeń kulturalnych i dbałości o zachowanie tradycji? – pytają autorzy listu. Dyrektor uważa, że do anonimowych donosów nie ma się po co odnościć.

„Panie proszą panie”

Dotarliśmy do fragmentów listu, w których możemy przeczytać o wydarzeniu z 8 stycznia tego roku. „(….) Pragniemy poinformować o skandalicznym wręcz wydarzeniu, które miało miejsce w budynku Podgórskiej Biblioteki Publicznej w Krakowie w dniu 8 stycznia 2015 r. Na ten dzień p.o. dyrektora zwołał pracowników biblioteki na tzw. spotkanie noworoczne w godzinach popołudniowych (…)” – rozpoczyna się list.

Następnie autorzy anonimu piszą, że nie było to standardowe spotkanie mające na celu złożenie sobie życzeń. „Stoły uginały się od tortu, przekąsek, a przede wszystkim alkoholu. Spotkanie szybko przerodziło się w imprezę, gdzie szampan lał się strumieniami, a głównym jego dostarczycielem był sam dyrektor. Który pracownik odmówi mu kolejnej lampki?” – czytamy. Następnie, po wypitym alkoholu, jak relacjonują pracownicy, miały rozpocząć się tańce. „Jak karnawał – panie proszą panie do tańca i bawimy się pomiędzy książkowymi regałami”.

„Wierutna nieprawda”

Jacek Majchrowski jest na urlopie, a to właśnie do prezydenta interpelowała w tej sprawie radna Agata Tatara. Jej zdaniem trzeba podjąć czynności wyjaśniające. Natomiast Jerzy Woźniakiewicz, dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, stwierdza, że jeżeli przedstawiony opis sytuacji byłby zgodny z prawdą, należałoby oczywiście ocenić ją negatywnie. – Nie do nas jednak należy sprawdzenie tego faktu, gdyż biblioteki miejskie nie podlegają nam organizacyjnie, a Biblioteka Wojewódzka jedynie pomaga im szkoleniowo i nadzoruje sposób realizacji ich statutowych zadań. Tym niemniej poprosiłem dyrektora PBP o informację w tej sprawie. Otrzymałem zapewnienie, że taka sytuacja nie miała miejsca.

Również w rozmowie z LoveKraków.pl Marek Feliks zaprzeczył, jakoby opisywane wydarzenie było prawdą. – Do anonimów nie powinno się w ogóle odnosić. To wierutna nieprawda – stwierdził. Dyrektor PBP złożył również na biurko Stanisława Dziedzica, dyrektora wydziału kultury, oświadczenie w tej sprawie.