Łukasz Gibała kontra Aleksander Miszalski. Jest postanowienie sądu

Krakowski sąd oddalił wniosek Łukasza Gibały, który domagał się m.in. przeprosin od Aleksandra Miszalskiego. Chodziło o słowa, wypowiedziane przez polityka Koalicji Obywatelskiej w wywiadzie dla Interii.

Od północy 6 kwietnia do zamknięcia lokali będzie obowiązywać cisza wyborcza. Ostatnie dni kampanii w Krakowie przyniosły wiele emocji. Kandydaci na prezydenta miasta regularnie udzielali wywiadów. Wypowiedź Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) dla Interii nie spodobała się jemu kontrkandydatowi w wyborach samorządowych Łukaszowi Gibale (Kraków dla Mieszkańców), co miało swój finał na sali sądowej. Gibała pozwał Miszalskiego w trybie wyborczym. Drugi z panów nie pojawił się w sądzie.

– Pan poseł Miszalski przedstawił mnie jako osobę, która aspirowała do różnych inicjatyw politycznych, ale była odrzucana. To podważyło zaufanie wyborców do mnie – stwierdził Gibała. Przed sądem domagał się przeprosin, sprostowania oraz wpłaty 20 tys. zł na rzecz Fundacji Pan i Pani Pies.

Zdaniem mecenasa Marcina Żaka, który reprezentował przed sądem Aleksandra Miszalskiego, nie doszło do naruszenia dóbr osobistych Łukasza Gibały, dlatego wniosek o przeprosiny i zapłatę nie jest zasadny. –Postępowanie sądowe wywołała wypowiedź, dotycząca tego, czy pan Gibała rzeczywiście jest człowiekiem apolitycznym. Czy powiedzenie komuś: przynależałeś do partii politycznej albo chciałeś przynależeć, narusza dobra osobiste? Nie narusza. Przynależenie do partii politycznej jest prawem każdego obywatela – mówił mecenas Żak.

Co do stwierdzenia, że Miszalski upublicznił nieprawdziwe informacje, dotyczące przeszłości Gibały, to prawnik stwierdził z kolei, że nie da się zweryfikować prawdziwości takiej tezy. – Jest ogólnikowa, wymyka się weryfikacji – punktował treść wniosku, który w trybie wyborczym złożył do sądu adwokat Gibały.

Krakowski sąd stwierdził, że wypowiedź Aleksandra Miszalskiego nie była zgodna z prawdą. – Szczególnie kategoryczne użycie określeń typu: ale go nie przyjęli, go odrzucili, nie znajduje pokrycia w ustalonych faktach – powiedziała sędzia Bożena Cincio-Podbiera. Postanowiła jednak odrzucić wniosek Łukasza Gibały, który domagał się m.in. przeprosin od Aleksandra Miszalskiego. – Nie może zostać uwzględniony ze względu na zawartą w nim treść, sposób sformułowania żądania. Wnioskodawca nie domaga się bowiem złożenia oświadczenia, iż wypowiedź jest nieprawdziwa, lecz domaga się złożenia oświadczenia [przez A. Miszalskiego, przyp. red.], kreującego inną, pozytywną wypowiedź – podkreśliła w uzasadnieniu sędzia Bożena Cincio-Podbiera.

Prawnik Łukasza Gibały nie wykluczył złożenia odwołania.