Łukasz Pawlik o „wykorzystanej szansie” i planach na rekordowy wykup gruntów
Aleksandra Łabędź: W przyjętym budżecie widzimy sporo zadań, którymi Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie zajmie się w tym roku. Niektóre z nich to dalszy ciąg już rozpoczętych prac. W planach też inwestycje długo wyczekiwane. Co dla Pana jest priorytetem?
Łukasz Pawlik, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie: Po pierwsze, skupiamy się na kontynuacji zadań rozpoczętych w ubiegłym roku. Oddamy powiększony Park Stacja Wisła oraz kolejne podwórko nowohuckie na Osiedlu Ogrodowym, a rozpoczniemy kolejne na Osiedlach Na Skarpie i Stalowym. Niebawem zakończymy też kolejny etap Parku Kolejowego, czyli budowę ścieżki pieszo-rowerowej od kładki na Zabłociu aż do ulicy Wielickiej – z oświetleniem i małą architekturą. Z końcem roku będziemy też gotowi do realizacji kolejnego etapu tego parku, czyli fragmentu od ul. Grzegórzeckiej do ul. Miodowej. Rozpoczniemy też prace związane z Parkiem Grzegórzeckim.
Łącznie ten rok to blisko 200 zadań wycenionych na ok. 80 mln zł.
Czy Park Kolejowy wyznacza nowy standard w myśleniu o krakowskiej zieleni? Czy to właśnie w stronę takiej adaptacji terenów będzie zmierzało miasto?
Park Kolejowy, a przede wszystkim jego pierwszy etap pokazuje potencjał tego miejsca, czym tak naprawdę jest ta przestrzeń. To przykład wykorzystanej szansy, czyli rozbiórki nasypu kolejowego, otworzenie tej przestrzeni na właśnie taką formę zagospodarowania – czyli oddanie jej do rekreacji.
Pokazuje też możliwość współpracy z różnymi podmiotami, bo zarówno z wojewodą, z PKP, miastem i mieszkańcami. To przecież jest temat, który wyszedł od strony mieszkańców i ich potrzeb. Jest przestrzenią zieleni w centrum miasta, której brakowało.
Mamy już podpisaną umowę dzierżawy, ale wciąż prowadzimy rozmowy dotyczące rozszerzenia jej zakresu tak, żeby wykorzystać jak najwięcej przestrzeni. Jednocześnie prowadzimy też rozmowy, żeby w ramach drugiego etapu uporządkować otoczenie przyszłego parku, wprowadzić dodatkowe zadania, żeby nie tylko się skupiać na Parku Kolejowym, ale też przestrzeni przyległych innych obiektów, m.in. placu targowego, lodowiska, kortów tenisowych, oraz łączników w rejonie ulicy Miodowej, czy połączenia aż do Bulwarów Wisły.
Jeśli już mowa o Bulwarach Wiślanych to i one doczekają się rewitalizacji. Co już wiadomo w tej sprawie?
To inwestycja, na którą Krakowianie czekali od lat. Pierwszy etap obejmie odcinek od Salwatora – od ujścia Rudawy aż do Mostu Dębnickiego. To ogromne przedsięwzięcie logistyczne: sama dokumentacja projektowa to kilkadziesiąt segregatorów uzgodnień, m.in. z konserwatorem zabytków oraz instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo powodziowe.
Niebawem odbierzemy dokumentację z pozwoleniem na realizację tego zadania, które już teraz jest efektem współpracy między Zarządem Zieleni Miejskiej a Ogrodniczką. Zespół Katarzyny Opałki zajmuje się projektem, a my jako miejska jednostka będziemy go realizować już w terenie.
Czy mieszkańcy mogą spodziewać się rewolucji w tym miejscu? Bulwary, które widzimy dzisiaj pójdą w zapomnienie?
Naszym priorytetem jest zachowanie unikalnego, zielonego charakteru bulwarów. Nie chcemy zmieniać tych otwartych, trawiastych skarp, które tak dobrze funkcjonują. Skupimy się na uporządkowaniu wysłużonej infrastruktury, czyli wymianie mebli miejskich, poprawie stanu nawierzchni oraz zwiększeniu dostępności dla wszystkich użytkowników.
Kluczowym elementem zmian będzie uporządkowanie ruchu rowerowego. Chcemy wyeliminować kolizje pomiędzy pieszymi a rowerzystami tam, gdzie jest to możliwe. Wisła ma pełnić funkcję głównej arterii łączącej dzielnice, co spinamy klamrą w projekcie „Wisła łączy”, nadając jej znaczenie nie tylko lokalne, ale i ponadregionalne w ramach tras Velo.
Krakowianie naprawdę długo musieli czekać na to, by wielka wizytówka miasta stanęła nareszcie u progu tak dużych zmian. Ile to już lat?
Temat modernizacji Bulwarów Wiślanych Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie zaczął omawiać jeszcze za czasów, gdy jednostką kierował dyrektor Piotr Kempf. Myślę, że będzie to już około pięciu lat, gdy rozpoczęły się przygotowania tego zadania, później konsultacje z mieszkańcami, rozmowy związane z bezpieczeństwem powodziowym. Musimy pamiętać, że to obszar, który może być zalewany, dlatego w tym wypadku wszystkie procedury uzyskiwania pozwoleń są bardzo skomplikowane.
Mówimy przecież o odcinku, który sięga od ujścia Rudawy aż do Stopnia Dąbie, więc ten zakres inwestycyjny jest naprawdę bardzo duży.
Oczywiście dochodzi też kwestia uzgodnień z konserwatorem zabytków i oczywiście finansowania, którego to zadanie w poprzednich latach nie miało. Teraz zostało wpisane do budżetu na 2026 rok, ale też do Wieloletniej Prognozy Finansowej Miasta Krakowa i w oparciu o te środki możemy zacząć już działać.
Tuż obok, u stóp Wawelu szykuje się kolejna zmiana. Zieleń zastąpi parking?
Nieopodal Wawelu przede wszystkim mówimy o planowanej budowie zbiornika retencyjnego, który ograniczy praktycznie w całości kwestie zrzutów kanalizacji ogólnospławnej do Wisły. A dokładniej mówimy o sytuacjach, gdy Kraków nawiedzają nawalne deszcze i kanalizacja po prostu przepełnia się i jest niewydolna. To rozwiązanie nareszcie ma rozwiązać ten problem.
Jednak to nie wszystko. Plac Wielkiej Armii Napoleona czeka metamorfoza, na którą szczególnie liczą osoby, które korzystają z tej przestrzeni. To wszystko będzie się działo w ramach nieco innego podejścia miasta do takich przestrzeni, wdrażanego w ramach prezydenckiego projektu „Da Się”. Będziemy zwracać szczególną uwagę na kwestie komfortu, ale i adaptacji miasta do zmian klimatu.
Plac zostanie odmieniony. Będzie też pełnił inne funkcje. Pojawi się tam przede wszystkim więcej zieleni – tak żeby można było komfortowo przebywać w tym obszarze. W ramach tego projektu również będzie nowa funkcja dla budynku Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego, gdzie w przyszłości powstanie muzeum poświęcone Wiśle.
Jesteśmy już po konsultacjach z mieszkańcami, zespół ogrodniczki właśnie opracowuje koncepcję dla tego placu, która później zostanie wprowadzona do projektów budowlanych.
Idźmy zatem dalej, do samego serca miasta. Rynek Główny nareszcie doczeka się drzew.
Tak, to inwestycja pokazująca nasze podejście do wprowadzania zieleni nawet w najtrudniejsze przestrzenie. Jeszcze w tym roku na Rynku Głównym pojawią się nowe drzewa posadzone bezpośrednio w gruncie.
Jeżeli już jesteśmy w tym miejscu to trzeba też wspomnieć, że w najbliższej okolicy będą również realizowane projekty z prezydenckiego projektu „Da Się”, czyli zielony plac przed magistratem, odbetonowanie Placu św. Marii Magdaleny czy też gruntowna zmiana w okolicy Ronda Mogilskiego. Pieniądze na realizację tych zadań są zabezpieczone w budżecie.
Mówi Pan, że Rynek Główny to trudne miejsce dla takich zadań. A czy nasuwa się Panu na myśl jakieś inne miejsce – może ulica - która aż woła o posadzenie drzew?
Bez wątpienia jest to ulica Kalwaryjska. Okolice Korony. Drzewa są tam bardzo potrzebne. Jednak, tak jak i w przypadku rynku, zazielenienie tej ulicy może się okazać naprawdę trudne i będzie wymagało wielu analiz i prac.
Rozwiązaniem dla trudnego terenu mogą być donice. Jest Pan zwolennikiem takiego rozwiązania, czy wyłącznie sadzenia w gruncie?
Jeśli chodzi o sposób sadzenia, to uznaję tylko grunt. Drzewa w donicach to jedynie tymczasowy dodatek, który można szybko postawić lub przesunąć, ale tylko w ziemi drzewo może w pełni spełniać swoje funkcje. Inaczej nie ma to sensu.
A co z przesadzaniem drzew, które kolidują z planowanymi inwestycjami?
Tak samo jak donic chcemy też unikać kolizji przy inwestycjach – lepiej zaprojektować coś tak, by ominąć istniejące drzewa, niż ryzykować ich kosztowne i ryzykowne przesadzanie, które nie zawsze daje gwarancję jego przeżycia.
Nie jest niczym odkrywczym, że nie każde drzewo, które koliduje z planowaną inwestycją, można przesadzić
Przesadzanie zazwyczaj dotyczy młodych drzew, które będą miały niemal 100-proc. szanse na przyjęcie się w nowym miejscu. Gdy z kolei mamy do czynienia z dużymi, starymi drzewami to wtedy znacznie lepiej jest zaprojektować daną inwestycję tak, by takiej kolizji uniknąć.
Jeżeli bierzemy pod uwagę kwestie inwestycji miejskich, infrastrukturalnych, to musimy pamiętać, że z jednej strony przesadzenie jest obarczone bardzo dużym ryzykiem, że drzewo nie przeżyje tego procesu. Takie działanie oczywiście wymaga czasu, bo drzewo trzeba przygotować dużo, dużo wcześniej. Jest to bardzo kosztowne, więc z drugiej strony jest też kwestia kompensacji. Czasami lepiej jest zaplanować posadzenie nowych drzew, które szybciej dadzą efekt niż ratowanie tych istniejących. Jednak nie neguję tego, że czasami warto, bo np. gdy dotyczy to niewielkiej odległości i nie wymaga skomplikowanych zabiegów technicznych – wówczas takie rozwiązanie może być prostsze i efektywne.
Na każdy przypadek musimy patrzeć indywidualnie.
Na ten rok w planach nie tylko nasadzenia, ale też ważne prace chociażby na Plantach Krakowskich.
Planty Krakowskie czekają punktowe modernizacje tam, gdzie infrastruktura jest najbardziej zdegradowana, jak np. w okolicy Barbakanu czy w ogrodzie Uniwersytetu. Odnowimy alejki i małą architekturę, by ta przestrzeń była bezpieczna i estetyczna. Jeszcze w tym roku.
W tym roku czeka nas finalizacja dużego projektu, o który od dawna zabiegali mieszkańcy, czyli Jordanówki. Niektórzy obserwując zakres prowadzonych prac mówią, że to budowanie pawilonu niemal od zera, a nie jego modernizacja. Jest się czego bać?
W tym roku zakończymy modernizację Jordanówki. To jest bardzo duże zadanie. Aktualnie przygotowujemy się nie tylko do zakończenia prac przy jej przebudowie, ale też do uruchomienia w budynku słynnego okrąglaka – kawiarni.
Musimy pamiętać, że jest to budynek, który powstał w latach 70, kiedy jakość budowanej infrastruktury pozostawiała wiele do życzenia. Dotychczas był to obiekt sezonowy, a po wszystkich przeprowadzonych pracach będzie całoroczny i przede wszystkim ocieplony. Świadczenie usług w tym miejsce będzie możliwe w każdej porze roku. Jednocześnie uspokajam, że charakter tego miejsca, jego ostateczny kształt i wygląd zostaną zachowane.
Te elementy, które mogliśmy zostawić, oczywiście pozostały. Jednak, jak obecnie widać, Jordanówka potrzebowała naprawdę gruntownej przebudowy.
Budynek, który zostanie oddany do użytku pod koniec roku, w pełni odzyska swój pierwotny blask. Rewitalizacja wiernie oddaje modernistyczny charakter Jordanówki, szanując kluczowe założenia architektury tego okresu. Oczywiście wszystkie prace prowadzone są pod ścisłym nadzorem konserwatora zabytków.
Oprócz budynków, parków i skwerów, które ZZM ma w swojej pieczy trzeba też myśleć o tym, by takich terenów przybywało. Czy miasto w tym roku planuje wykup nowych gruntów, np. pod zalesianie?
Tak, po raz pierwszy mamy rekordowe 1,5 mln zł na wykupy gruntów. Celujemy w większe obszary, m.in. w rejonie al. Pokoju i Nowohuckiej, Witkowic, Toń, Lasu Wróblowickiego, aby w przyszłym roku zaprosić mieszkańców do wspólnego zalesiania tych miejsc. Nasz plan jest taki, by w tym roku pozyskać mniej, ale za to większych obszarów.