Łukasz Wantuch: Powinniśmy pomagać bezdomnym, ale na określonych zasadach
Radny wydał oświadczenie w związku z planowaną wizytą byłych bezdomnych z Warszawy, komunikatem Dzieła Ojca Pio i doniesieniami medialnymi.
– Immanentną cechą każdej gorącej dyskusji, zwłaszcza dotyczącej drażliwych problemów społecznych, jest spłycenie tematu i operowanie sloganami. „Zły, dobry, bezdomny, wrażliwy, okrutny” itd. Tak też jest w tym przypadku. Co tak naprawdę zaproponowałem, że rozpętała się dyskusja wykraczająca poza Kraków? – pisze Wantuch.
Wyliczenia radnego
Następnie podaje szacunkowe dane, według których w Krakowie jest 2000 osób bezdomnych, z czego 1500 to osoby spoza miasta. Jak ocenia radny, tym, co przyciąga ich do Krakowa, są turyści i 11 punktów na terenie miasta, w których mogą za darmo otrzymać jedzenie.
– Przez to populacja osób bezdomnych w naszym mieście jest nieproporcjonalna w stosunku do innych miast w Polsce – twierdzi radny.
Po czym wymienia największe problemy związane z osobami bezdomnymi, wśród których są m.in. agresja, śmiecenie, wyłudzanie pieniędzy, szczególnie przez grupy okupujące Planty czy „niemożność skorzystania z komunikacji miejskiej w upale w zatłoczonym autobusie czy tramwaju, jeżeli jedzie bezdomny, który od wielu dni czy tygodni nie korzystał z łaźni”.
– Możemy siedzieć, dyskutować, udawać, że coś się robi. W Warszawie od wielu lat działa komisja ds. pomocy osobom bezdomnym, która skupia organizacje społeczne i inne podmioty. Jej efekty najlepiej widać na warszawskich ulicach i parkach. Od samego gadania nic się nie zmieni. Czas w końcu zerwać z hipokryzją i nazywać rzeczy po imieniu. Powinniśmy pomagać bezdomnym, ale na określonych zasadach, gdyż czasami pomoc po prostu utrwala pewne schematy i tak naprawdę wyrządza krzywdę – pisze Wantuch.
Dyskusja trwa
Podkreśla, że zaproponował dwa rozwiązania, które można prawnie realizować, czyli „jedzenie za pracę” i obowiązek kąpieli raz w tygodniu. Zaznacza, że „przeniesienie Zupy na Plantach na Błonia Krakowskie było wyłącznie odpryskiem całej inicjatywy”.
Pierwsza z propozycji dotyczy tego, aby raz dziennie przez godzinę grupa bezdomnych pod opieką pracownika MOPS zbierała śmieci na Plantach. Osoby te otrzymałyby rękawice, worki i inne potrzebne rzeczy. Po godzinie pracy miałyby odebrać zaświadczenie, na podstawie którego otrzymałyby posiłek.
– Czy takie działanie ich poniża i zabiera godność? Co zatem z tymi, którzy rano idą do pracy, pracują przez 8 h, pod koniec miesiąca dostają pieniądze i kupują jedzenie? To też ich poniża? – zastanawia się radny.
– W piątek byłem na Plantach Dietlowskich i zaproponowałem pięciu bezdomnym zbieranie śmieci ze stawką 20 zł za godzinę. Czterech odmówiło („panie, ja nie jestem od pracy”), jeden się zgodził, ale zrezygnował po 30 min. Przyzwyczailiśmy osoby bezdomne do tego, że wszystko dostają za darmo i to musi się skończyć. Ci, którzy nie będą chcieli pracować, nie dostaną jedzenia, więc najpewniej opuszczą Kraków i udadzą się do miast, gdzie nie obowiązują takie „nieludzie” warunki.
„Jedzenie za pracę” nie dotyczy osób chorych, starych i niepełnosprawnych — oni otrzymują nadal za darmo – zaznacza Łukasz Wantuch.
„Nie jestem wrogiem osób bezdomnych”
Radny zapowiada, że składa interpelację do prezydenta Krakowa z zapytaniem, czy urząd wykona założenia uchwały kierunkowej, jeśli ta zostanie przegłosowana przez radę miasta. Jeśli otrzyma pozytywną odpowiedź, ma zamiar zorganizować zbiórkę 300 podpisów wśród mieszkańców i złożyć projekty stosownych uchwał.
– Nie jestem wrogiem osób bezdomnych, ale mam dość sytuacji, w której bycie bezdomnym oznacza, że mamy tolerować wszelkie zachowania. Zdaję sobie sprawę, że osoby bezdomne są skrzywdzone przez życie, chore, niedostosowane społecznie, ale jeżeli będziemy im dawać wszystko za darmo, bez ograniczeń, niejako na tacy, to jaką mają one zachętę do wyjścia z bezdomności? – pisze w oświadczeniu.