Łukasz Załuska: Propozycja przyszła w idealnym momencie
W czwartek Wisła Kraków zaprezentowała nowego bramkarza. Łukasz Załuska związał się z klubem rocznym kontraktem, który zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon. 34-letni zawodnik w przeszłości reprezentował m.in. dwa szkockie kluby: Dundee United i Celtic oraz niemiecki Darmstadt.
Dla Załuski jest to powrót do Polski po dziewięciu latach gry na obczyźnie. W Polsce kibice mogą kojarzyć go głównie z gry w Koronie Kielce, z którą wywalczył awans do ówczesnej I ligi. Dla doświadczonego zawodnika powrót do kraju może być zwieńczeniem udanej kariery piłkarskiej. – Cieszę się, że trafiłem do Krakowa. Po dziewięciu latach za granicą nadszedł odpowiedni moment, żeby wrócić do kraju. Miałem również inne oferty, raczej z zagranicznych, egzotycznych klubów. Musiałem także patrzeć na swoją rodzinę, bo mój syn ma dziesięć lat i musiałby zostać z żoną w Polsce, aby kontynuować edukację. Propozycja z Wisły przyszła zatem w idealnym momencie – podaje powody swojego transferu Łukasz Załuska.
Okazja na grę
Załuska przez wiele lat występował w Szkocji. Największe sukcesy odnosił w Celticu, gdzie czterokrotnie sięgnął po mistrzostwo kraju. Dołożył do tego również dwa krajowe puchary. Przygoda w Celticu nie potoczyła się dla Załuski tak, jak mógł tego oczekiwać. Były reprezentant Polski mecze obserwował głównie z ławki rezerwowych, przez co jego wkład w powyższe tytuły zazwyczaj był niewielki.
Transfer do Niemiec miał zmienić tą sytuację, jednak przygoda z Darmstadt zakończyła się na jednym występie w Bundeslidze. – Myślę, że gdyby Michał Buchalik był zdrowy, pewnie nie byłoby mojego tematu w Wiśle. Oczywiście trener Wdowczyk niczego mi nie obiecał. Rywalizacja jest w każdym klubie, a ja codziennie będę starał się potwierdzać swoją wartość. W ostatnich sezonach na pewno mogłem grać więcej. Przez cały czas byłem gotowy, ciężko trenowałem i jestem strasznie głodny gry. Sezon mógłby mieć i pięćdziesiąt meczów, a dla mnie i tak byłoby za mało. Czekam z niecierpliwością, żeby moje słowa przełożyły się na boisko – zapowiada 34-latek.
Kiedy Załuska wyjeżdżał na zachód, Wisła Kraków w Polsce była klubem z absolutnej czołówki. Wielokrotnie sięgała po tytuł mistrza Polski, regularnie występowała w europejskich pucharach. Dzisiejsze realia są inne. Wisła powoli wychodzi z problemów finansowych, jednak klub przez kilka lat z czołowej drużyny przeistoczył się w ligowego średniaka.
– Patrzę w przyszłość bardzo optymistycznie. Może w oczach ekspertów nie jesteśmy uważani za faworytów ligi, ale w drużynie czujemy się mocni i chcemy sprawić miłą niespodziankę naszym kibicom, walcząc w tym sezonie o najwyższe cele. Czy jedziemy na Legię, czy na Lecha, liczy się tylko zwycięstwo. Tego oczekują trenerzy, kibice. My też nie będziemy kalkulować, tylko będziemy chcieli wygrać każdy kolejny mecz – odważnie deklaruje Załuska.
Łukasz Załuska w barwach Wisły grać będzie z numerem 24 na plecach. W czwartek o godzinie 10.30 nie był jeszcze zgłoszony przez klub do rozgrywek.
Autor: Bartłomiej Wrzesiński