Mączyński deklarował w Krakowie: Za Wisłą do końca życia
Powroty do rodzinnego miasta nie są ostatnio miłe dla Krzysztofa Mączyńskiego. W październiku był obrażany przy Reymonta, a w sobotę nasłuchał się wyzwisk od kibiców Cracovii.
Latem Mączyński został sprzedany z Wisły do Legii. Bardzo nalegał na transfer, co nie spodobało się kibicom Białej Gwiazdy. Jego wcześniejsze deklaracje sprawiły, że pod Wawelem wielu uważa go za zdrajcę. Gdy w październiku przyjechał z mistrzem Polski na spotkanie z Wisłą, nie miał lekko. Był wyzywany jeszcze przed meczem, a w jego trakcie, gdy miał piłkę, cały stadion buczał lub gwizdał. Mimo nieprzychylnych trybun reprezentant Polski wytrzymał presję i był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Miał duży udział przy bramce Jarosława Niezgody, która dała Legii zwycięstwo.
Za Wisłą do końca życia
W sobotę „Mąka” po raz drugi przyjechał na mecz do Krakowa po odejściu do Legii. Choć stadion Cracovii świecił pustkami (kibice ogłosili bojkot, a klub postanowił, że na mecze wejdą tylko posiadacze karnetów), to nieco ponad dwa tysiące widzów nie zapomniało, którego klubu jest wychowankiem, i też musiał nasłuchać się wyzwisk. Nie zrobiły one na nim większego wrażenia, bo zaliczył solidny występ.
Po meczu 30-latek podkreślał, że cały czas jest zżyty z klubem z ulicy Reymonta. – To, że dzisiaj gram w Legii, nie zmienia faktu, że kibicuję Wiśle i tak będzie do końca życia – deklarował.
Nienasycony kapitan
W meczu Pasów z Legią nie padły bramki, ale kibice nie narzekali na nudę. Pomocnik Legii uważa, że remis nikogo nie krzywdzi, a punkt na wyjeździe trzeba szanować. – Każdy mógł zgarnąć pełną pulę – mówił.
W zespole gospodarzy bardzo dobrze grał kapitan Miroslav Covilo. Nie tylko wygrywał pojedynki w powietrzu i na ziemi, ale świetnie rozgrywał piłkę. Do pełni szczęścia jego drużynie zabrakło gola. – Przed meczem mówiliśmy, że możemy mieć dwie lub trzy okazje na bramkę. Było ich więcej, dlatego szczególnie żałujemy, że nie udało się wygrać. Jesteśmy w takiej sytuacji, że o trzy punkty musimy walczyć z każdym – mówił po końcowym gwizdku.