Mączyński zdąży na Euro? „Każda minuta na wagę złota” [Rozmowa]
W poniedziałkowym meczu Wisły Kraków z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza (2:2), Krzysztof Mączyński zagrał po raz pierwszy od połowy grudnia. – Wykonałem ciężką pracę ze sztabem medycznym. Teraz każdy dzień i trening staram się wykorzystać w stu procentach – podkreśla 29-letni pomocnik.
Krzysztof Mączyński w przerwie zimowej miał zabieg artroskopii kolana. Teraz walczy z czasem, by pojechać z kadrą na mistrzostwa świata do Francji.
Wrócił pan na boisko po 135 dniach przerwy.
Krzysztof Mączyński: Fizycznie czułem się dobrze, jestem przygotowany. Dla mnie najważniejsze jest wykorzystanie czasu, który dostaję. Cieszę się, że trener pozwolił mi na zapoznanie się z boiskiem. Cztery miesiące bez meczu to bardzo dużo. Każda minuta jest dla mnie na wagę złota.
Na ile minut jest pan gotowy w tej chwili?
Będę chciał wykorzystać tyle czasu, ile dostanę. Wróciłem po kontuzji, po urazie nie ma żadnych śladów. Nie pozostaje mi nic innego jak trenować i przygotowywać się do kolejnego spotkania.
W Kielcach za kartki nie zagra Denis Popović. Jest pan gotowy wyjść na murawę od początku?
Jestem gotowy, ale nie potrafię powiedzieć, na ile minut starczy mi sił. Muszę dobrze przepracować najbliższy tydzień.
Walczy pan o wyjazd na Euro. Jest pan w kontakcie z selekcjonerem?
Każdy z reprezentantów ma jakiś kontakt z trenerem. O tym, czy mnie zabierze na mistrzostwa, zadecyduje sam. Dziś najważniejszy jest zespół. Co będzie? Czas pokaże. Mamy jeszcze cztery ligowe spotkania i na nich się skupiam.
Adam Nawałka powiedział panu, że jak zagra w tych spotkaniach, to znajdzie się miejsce na mistrzostwa?
To, co mówimy sobie z trenerem, zostaje między nami. Ja mam przede wszystkim wykonywać swoją pracę na boisku.
Pewnie bardzo wyczekiwał pan tego powrotu.
Miałem długą przerwę, dlatego każdy dzień i trening staram się wykorzystywać w stu procentach. Wykonałem ciężką pracę w sztabie medycznym i jestem zadowolony.
Wisła nie wygrała z Niecieczą. Trzy punkty zabrał wam bramkarz rywali.
Pierwszy raz na żywo widziałem sytuację, by bramkarz strzelił gola. W doliczonym czasie można się spodziewać wszystkiego. To pokazuje, że trzeba być maksymalnie skoncentrowanym do końcowego gwizdka.
Rozmawiał i notował Michał Knura