Mądrzyli się w procedurach. I szefa Rady Miejskiej w Tarnowie nie wybrali
Czwartkowa, majowa sesja tarnowskiej Rady Miejskiej, o dziwo, zaczęła się tylko z pięciominutowym opóźnieniem. Tradycyjnie, pierwsze punkty obrad idą szybko. Bo dotyczą kwestii przyjęcia protokołu czy porządku obrad.
Tym razem sielsko nie było. Bo spokój radnych zakłócił Sebastian Stepek (Koalicja Obywatelska), który niespodziewanie złożył wniosek, by poszerzyć obrady o punkt dotyczący wyboru nowego przewodniczącego.
– Skandalem jest, że nie mamy przewodniczącego rady. Jesteśmy ewenementem w tej kwestii. Stąd wniosek o poszerzenie porządku obrad – argumentował.
Na sali zaległa cisza…
Bitwa na paragrafy
W tym momencie stężała również mina prezydenta. Bo Jakub Kwaśny takiej wrzutki się nie spodziewał. Wszak w niedawnej rozmowie z naszym portalem twierdził, że sprawa obsady prezydium rady jeszcze chwilę poczeka.
Co prawda sprzymierzeńców w radnych specjalnie nie miał, ale w sukurs przyszło mu biuro prawne magistratu.
W opinii mecenasów, wniosek powinien być zgłoszony tydzień wcześniej, by móc trafić pod obrady. To był fundamentalny argument, który podnosiła Beata Baran, prawnik urzędu.
I ta proceduralna ułomność miała spowodować fakt niemożności pochyleniem się nad pomysłem koalicjantów prezydenta z Koalicji Obywatelskiej.
Aptekarskie podejście urzędników nie zachwyciło rajców.
– Przecież to jest jakiś cyrk. Prawie 30 lat jestem radnym i czegoś takiego nie widziałem. Wiele razy się zdarzało, że w ostatniej chwili pojawiały się projekty uchwał i wnioski o poszerzenie porządku i problemów nie było – denerwował się Józef Gancarz (PiS).
– Wybieramy przecież swojego szefa. Władza uchwałodawcza ma się nijak do wykonawczej. Prezydent w tej sprawie idzie ewidentnie na zwarcie – argumentował Sebastian Stepek.
Prowadząca obrady Grażyna Barwacz nie nadążała z przełączaniem mikrofonu dyskutantom.
- Abstrahując od polityki. Mogliście zgłosić w terminie i zamieszania by nie było – zżymał się Stanisław Klimek (PiS).
Ripostował mu natychmiast Sebastian Stepek.
– Skoro przesunęliśmy ten wniosek sprzed miesiąca, sądziłem, że wszystko idzie z automatu.
A dyskusję najlepiej podsumował szef klubu PiS Henryk Łabędź.
Koniec miłości?
Dla klubu Koalicji Obywatelskiej potraktowanie „per noga” pomysłu wyboru nowego przewodniczącego rady był to policzek.
– To ewidentne pójście na zwarcie. To narażenie na szwank dobrej współpracy koalicyjnej – nie krył żalu Sebastian Stepek.
Niewykluczone, że riposty prezydent doczeka się za kilka godzin, gdy głosowany będzie wniosek absolutoryjny.
– Cierpliwości, cierpliwości – zachęcał radny Grzegorz Światłowski.
Trwająca ponad godzinę dyskusja zakończyła się o niczym. Rada Miejska swojego szefa nie ma.
Ławka coraz krótsza
Zawęził się jednak krąg kandydatów przewidywanych do przejęcia schedy po Małgorzacie Mękal
Z naszych informacji wynika, że obecnie największą szansę na wyborów mają Edyta Kowalska, która cieszy się poparciem władz Koalicji Obywatelskiej. Władz partii nie zraziła pięciokrotne głosowanie przeciw jej kandydaturze.
W grze pozostaje Tomasz Żmuda. Na pewno PiS wystawi Mirosława Biedronia.
W stosunku do ostatniej giełdy nazwisk, można z niej definitywnie skreślić Sebastiana Stepka, który zamierza zająć się własnymi biznesami oraz Agnieszkę Danielewicz. Zdecydowanie swoim kolegom miał też odmówić Grzegorz Światłowski.