„Mafia odpadowa” rozbita
Osoby, które trudniły się nielegalnym przechowywaniem niebezpiecznych substancji chemicznych, zatrzymała policja. Jak mówią funkcjonariusze, „mafia odpadowa” działała na terenie pięciu województw oraz w Czechach.
Policjantom udało się ustalić, że jedna ze spółek, która ma swoją siedzibę w Skawinie, po atrakcyjnej cenie skupowała od różnych przedsiębiorstw groźne substancje.
– Były to głównie odpady przemysłu chemicznego, petrochemicznego, farbiarskiego, lakierniczego i motoryzacyjnego, o właściwościach wywołujących m.in. nowotwory lub zwiększających zachorowalność na nie czy też negatywnie wpływających na środowisko – mówi Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Zgodnie z prawem miały one zostać przekazane do certyfikowanej spalarni i tam zutylizowane. Tak się nie działo. – Niebezpieczne odpady porzucane były na terenach hal magazynowych, niejednokrotnie w pobliżu dużych skupisk ludzkich, na terenach atrakcyjnych turystycznie i wykopach ziemnych. Z reguły na jednym składowisku znajdowało się około 400 ton niebezpiecznych odpadów, docelowo do wynajmowanych obiektów trafiło kilkadziesiąt tysięcy ton – informuje Hnatko.
W sprawę zamieszani są również przewoźnicy. Zdaniem policji wiedzieli, że tego typu działalność jest niezgodna z prawem. Mimo wszystko zaryzykowali. Swoją rolę do odegrania miały również „słupy”, na których dane wynajmowane były magazyny. Właściciele obiektów często nie wiedzieli, jaki towar się tam znajdzie.
Szefem zorganizowanej grupy przestępczej był 52-letni prokurent skawińskiej spółki. – To on, unikając wysokich kosztów związanych z unieszkodliwieniem substancji, zlecał ich transport do hal czy też na wyrobiska znajdujące się na terenie województw: małopolskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, wielkopolskiego oraz podkarpackiego – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. Podejrzanym grozi do 12 lat pozbawienia wolności.