Magistrat tonie w papierach. Urzędnicy zadrukowują miliony stron
Jest taki filmik w internecie, na którym prezydent Krakowa siedzi za biurkiem w urzędzie miasta, a przed nim piętrzy się stos dokumentów. Zasłania praktycznie całą postać Aleksandra Miszalskiego, widać tylko ramiona i głowę. – Pracy, także tej papierowej, cały czas jest bardzo dużo – mówi do internautów prezydent.
– Jeśli chodzi o nawyki i przyzwyczajenia, to z pewnością mogą one występować, zwłaszcza że urząd liczy ponad 3 tys. pracowników. Jednak działania podejmowane przez kadrę zarządzającą UMK sprawiają, że takie sytuacje stanowią niewielki odsetek lub mają charakter incydentalny – podkreślają urzędnicy.
Krzysztof Kwarciak liczy na to, że proces informatyzacji urzędu przebiegnie szybko i sprawnie, dzięki czemu uda się wyeliminować absurdalne sytuacje. – Swego czasu dosyć głośno było o tym, że przekazywanie projektu budżetu pomiędzy prezydentem a radą miasta długo trwa, bo liczący wiele tysięcy stron dokument jest najpierw drukowany, a po dostarczeniu do adresata, cała ta sterta papierów zostaje potem mozolnie zeskanowana, żeby można było wysłać materiały radnym na e-maila. Absurdalne sytuacje wynikające z archaicznych procedur są jednak codziennością magistratu i miejskich jednostek, a wiele czynności, które angażują sporo osób, można by wykonać często jednym kliknięciem – przekonuje Kwarciak.