Majchrowski pozwał rząd Tuska. Poszło o ponad 5 mln zł

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się nietypowe postępowanie. Prezydent Krakowa pozwał Skarb Państwa o zapłatę za zadania zlecone przez rząd Urzędowi Miasta Krakowa.

W sierpniu zeszłego roku Urząd Miasta Krakowa zdecydował, że pozwie rząd Donalda Tuska. Poszło o pieniądze, które według prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego powinno dostać miasto za zadania zlecone przez ministerstwa i urzędy centralne.

We wniosku prawnicy magistratu wpisali, że ze Skarbu Państwa miasto powinno otrzymać 5,4 miliona złotych. Urzędnicy na taką kwotę wycenili zadania, które realizują pracownicy Urzędu Miasta Krakowa na polecenie rządu. W przyszłości, jeśli pierwsza sprawa zakończy się sukcesem dla stolicy Małopolski, można spodziewać się kolejnych wniosków do sądu. Praca Urzędu Stanu Cywilnego kosztuje rocznie koło 10 milionów złotych. 

To początek batalii o pieniądze

– W naszym pozwie wzięliśmy tylko pod uwagę Wydział Spraw Administracyjnych oraz Urząd Stanu Cywilnego, ponieważ te jednostki realizują wyłącznie zadania zlecone przez rząd – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Monika Chylaszek, rzeczniczka Jacka Majchrowskiego.

Podwładni prezydenta Krakowa nie chcą na razie na przykład wyrównania do subwencji oświatowej, bo wniosek prawdopodobnie nie zostałby rozstrzygnięty pozytywnie dla naszego miasta. Wcześniej inne gminy w Polsce pozywały rząd, ale musiały przed sądem udowodnić nawet to, że ryza papieru poszła akurat na zadanie zlecone przez administrację centralną, a nie służyła do wykonywania obowiązków przewidzianych dla samorządu terytorialnego.

Kolejna rozprawa we wrześniu

– Mimo że mamy jasną sytuację w sądzie, to dalej musimy dostarczać masę faktur. Sąd powołuje również duże grono świadków – dodaje Chylaszek. Jeśli Krakowowi uda się wywalczyć zapłatę za usługi zlecone przez rząd, to można spodziewać się fali wniosków od innych gmin, które zapewne będą chciały odzyskać należne pieniądze.

Kolejna rozprawa przed krakowskim sądem będzie miała miejsce 7 września. – Podejrzewam, że w dalszej części będziemy musieli udowadniać nasze wydatki – informuje rzeczniczka prezydenta.