Majstersztyk Wisły. Korona na kolanach

Wisła Kraków wysoko pokonała Koronę Kielce 6:2 i ciągle liczy się w walce o grupę mistrzowską. Kibicom Białej Gwiazdy poprawiły się też nastroje przed zaplanowanymi na 17 marca derbami. Krakowianie dwukrotnie musieli gonić wynik, ale w drugiej połowie zagrali po profesorsku. W rolę profesora wcielił się Krzysztof Drzazga, który skompletował hat-tricka. To jego pierwsze bramki w ekstraklasie.

Spotkanie w Kielcach było bardzo istotne w kontekście walki o górną ósemkę. Korona, która w ostatnich czterech meczach u siebie zanotowała remisy, a tydzień temu przegrała w Sosnowcu z walczącym o utrzymanie Zagłębiem aż 1:4, w ligowej tabeli wyprzedzała Wisłę o cztery punkty. Porażka ekipy z Reymonta mogła pogrzebać jej szanse na grę w grupie mistrzowskiej. Podopieczni trenera Macieja Stolarczyka wiosną jak dotąd nie zachwycali. Na cztery spotkania zdołali wygrać jedno i zdobyli tylko trzy punkty.

Szybka rehabilitacja

Gospodarze zaczeli lepiej.  Pierwszego gola zdobyli nim na zegarze upłynął pierwszy kwadrans. Do rzutu wolnego po faulu Łukasza Burligi podszedł Vato Arveladze, który z ostrego kąta posłał piłkę na dalszy słupek. Mateusz Lis zareagował zbyt późno i nie zdołał jej wybić. Gruzin dwukrotnie zapewniał Koronie prowadzenie. Drugie trafienie zdobył niespełna kwadrans później. Bramkarza Wisły pokonał głową z pięciu metrów.

W ataku Wisły z bardzo dobrej strony pokazywał się Krzysztof Drzazga. Napastnik krakowian znalazł się w wyjściowym składzie, na co niewątpliwie miała wpływ dobra zmiana jaką dał w meczu z Pogonią Szczecin. Podobnie szansę gry od pierwszych minut dostali dwaj pozostali zmiennicy sprzed tygodnia - Burliga i Vukan Savicević.

Obecność na murawie Drzazgi została zaprotokołowana po raz pierwszy już w 24. minucie. Była to jego druga bardzo dobra sytuacja. Pierwszej nie zdołał zamienić na bramkę, ponieważ w ocenie sędziego był na spalonym. Przy drugiej próbie wszystko odbyło się już w zgodzie z przepisami. Burliga odegrał niemal z linii końcowej piłkę do znajdującego się w polu bramkowym napastnika który pewnym strzałem pokonał byłego bramkarza Wisły - Michała Miśkiewicza.

Udany pościg

Krakowianie dwukrotnie musieli gonić wynik, jednak za każdym razem prowadzenie gospodarzy nie trwało nie dłużej niż dziesięć minut. Po drugim trafieniu Arveladze, Vullnet Basha w pięknym stylu obsłużył Jakuba Błaszyczykowskiego. Pomocnik reprezentacji Polski zdobył bramkę po sprytnym zagraniu na bliższy słupek, tuż obok nogi bramkarza Korony. Goście mogli dostać rzut karny, ale po analizie VAR sędzia Daniel Stefański uznał, że jednak im się nie należy.

Drzazga show

Drzazga w pełni wykorzystał szansę od trenera. W pierwszej połowie strzelił gola, był bliski wywalczenia rzutu karnego i zdobycia drugiego trafiania. To, co nie udało mu się do przerwy, szybko osiągnął po zmianie stron. Tym razem idealnie ustawił się w linii z obrońcami Korony i po podaniu Błaszczykowskiego ruszył na bramkę. Wydawało się, że czekał zbyt długo z oddaniem strzału, ale zmieścił piłkę pod ręką Miśkiewicza.

Chwilę później napastnikowi Wisły znów zabrakło szczęścia. Po genialnym podaniu Kuby, minął bramkarza Korony i ruszył na pustą bramkę. W stuprocentowej sytuacji zawodnik krakowian ku zdziwieniu wszystkich trafił w boczną siatkę. Szybko się zrehabilitował, gdyż kilkadziesiąt sekund później zaliczył asystę, kapitalnie podając piłkę do Vukana Savicevicia.

O ile przed tygodniem mówiło się, że Korona poniosła najwyższą porażkę w tym sezonie, to w starciu z Wisłą poprawiła swoje niechlubne osiągnięcie. Na dziesięć minut przed końcem Krzysztof Drzazga kolanem po raz trzeci pokonał Michała Miśkiewicza, ustanawiając wynik spotkania na 6:2.

W rolach głównych

Ci, którzy z Pogonią Szczecin wystąpili w roli zmienników, z Koroną Kielce odegrali pierwszoplanowe role. Drzazga został bezapelacyjnym bohaterem. W Wiśle jest od trzech lat, ale to dopiero jego pierwsze trafienia w ekstraklasie. Został w klubie z braku innych zawodników, ale gdy krakowianie byli mocniejsi, 24-latek był wypożyczony do I ligi.

Savcević zdobył ważnego gola, który pozwolił gościom złapać oddech i podciął skrzydła gospodarzom. Burliga, którego można obarczyć winą za pierwsze trafienie Korony – sprokurował rzut wolny,  w 65. minucie po rzucie rożnym wpisał się na listę strzelców. Mimo trafienia obrońca Wisły nie będzie wspominał dobrze tego spotkania, gdyż w starciu z Arveladze mocno ucierpiał i nie zdołał dograć meczu do końca.

Korona Kielce – Wisła Kraków 2:6 (2:2)

Bramki: Arveladze (14., 28.) – Drzazga (24., 51., 80.), Błaszczykowski (37.), Savicević (54.), Burliga (65.)

Korona: Miśkiewicz – Rymaniak, Gnjatić (52. Sewerzyński), Kovacević, Bjelica (68. Kosakiewicz) – Żubrowski, Petrak (58. Jukić) – Pucko, Arveladze, Gardawski – Soriano.

Wisła: Lis – Burliga (78. Słomka), Wasilewski, Sadlok, Pietrzak – Basha, Savicević (83. Plewka) – Błaszczykowski (72. Palcić), Drzazga, Peszko – Kolar.

Żółte kartki: Żubrowski, Arveladze, Pucko – Burliga, Savicević, Peszko.

Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).