Małe szanse na pomnik AK
W tym roku miasto ma przeznaczyć 100 tysięcy złotych na rozpoczęcie przygotowań na realizację projektu pomnika Armii Krajowej, który ma stanąć na bulwarze Czerwieńskim pomiędzy ulicami Bernardyńską a Koletek. – To kwota na otarcie łez – komentuje przewodniczący rady miast Bogusław Kośmider. Miliony dzielą projekt od realizacji.
Zebrali zaledwie część
Kwestia pomnika na poważnie ruszyła w 2013 roku, kiedy rozstrzygnięto konkurs architektoniczny. Oprócz samego monumentu w kształcie wstęgi, miałaby do niego prowadzić reprezentacyjna aleja obsadzona krzewami z biało-czerwonymi różami, co ma stanowić przedłużenie Drogi Królewskiej. Całość ma być punktowo oświetlona.
Problemem były środki, a raczej ich brak. Inicjatorzy budowy pomnika twierdzili, że potrzebne było około pół miliona złotych, by zrealizować tę inwestycję. Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej uzbierał 71 tysięcy złotych, miasto dodaje do tego 100 tysięcy i grunt. – Ci starsi ludzie wyczekują, aby ten pomnik powstał. Jest miejsce, a nie możemy znaleźć 400 tysięcy złotych. To jest niedopuszczalne – uważa radny PiS, Józef Pilch.
Zdaniem Bogusława Kośmidera zbudowanie pomnika za taką kwotę jest niemożliwe. – Inicjatorzy budowy mieli sami znaleźć finansowanie, a gmina przygotować infrastrukturę. Czarno to jednak widzę. Potrzebne są 2-3 miliony złotych, a nie 400 tys. zł. Prezydent w autopoprawce dał 100 tysięcy złotych, ale to na otarcie łez – dodaje radny PO.
Miasto nie zapłaci
Przewodniczący rozwiewa również nadzieję, jakoby monument miał stanąć za publiczne pieniądze. – Jeśli mielibyśmy zacząć finansować pomniki, to czekają już wcześniej uchwalone, w tym płk. Kuklińskiego – przypomina Kośmider.
– Dopłacamy miliony do Muzeum AK i to jest oddawanie hołdu żołnierzom. Najważniejsze jest jednak to, że my uchwaliliśmy kwotę 400 tys. złotych na te pomnik. Natomiast projekt zakłada pomnika za kilka milionów złotych. Nie sądzę, aby mieszkańcy Krakowa uważali, że potrzeba budować pomniki, bo to nie jest ważniejsze od podstawowych potrzeb krakowian – stwierdza Marta Patena, radna PO
Major Brodowski ze Światowego Związku Żołnierzy AK twierdzi, że dodatkowe 100 tys. zł dokłada jeszcze marszałek województwa. Jak rozwiązać kwestie braku ponad 2 mln zł? Członek związku uważa, że potrzeba inwestora. – Tym inwestorem mogłoby być Muzeum Armii Krajowej, a rada muzeum wyraziła taką wolę – mówi Brodowski. Jednak Bogusław Kośmider, który również zasiada w radzie, dementuje to, przypominając, że Muzeum AK nie może być, zgodnie ze swoim statutem, inwestorem. – Wymagałoby to zgody ministra kultury – dodaje Kośmider.