Małe urządzenie, które ratuje życie. „My już nie możemy zrobić nic więcej”
Cała historia w 5 Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką SPZOZ rozpoczyna się w niedzielę, gdy na Oddziale Intensywnej Terapii leżało ośmiu pacjentów. Z pozoru spokojny dyżur w mgnieniu oka zmienił się w dramtyczną walkę o życie. Wszystko za sprawą telefonu dzwoniącego do lekarza dyżurnego ze szpitala w Proszowicach. – Pacjent, 73 lata, z ciężką niewydolnością oddechową o typie ARDS, obustronne zapalenie płuc, saturacja na poziomie 70 proc. My już nie możemy zrobić nic więcej. Przyjedziecie? – rozbrzmiało w słuchawce.
ECMO na wyjeździe
Tego dnia dyżur w szpitalu wojskowym pełnili lekarze: Szymon Drewniak i dr n. med. Jacek Górka. – To bardzo inwazyjna terapia, obciążająca organizm. Zastępujemy płuca, co oznacza, że musimy przepompować znaczne ilości krwi, by ją natlenić i wyeliminować dwutlenek węgla. Dlatego wiek jest dosyć istotnym elementem, który pozwala lub nie, na skuteczne zastosowanie ECMO. Zazwyczaj, zgodnie z wszelkimi kryteriami kwalifikujemy do tej terapii pacjentów do 65 -70 roku życia – tłumaczy specjalista.
Chory z Proszowic to starszy mężczyzna. Z wywiadu jednak wynikało, że przed zapaleniem płuc był w bardzo dobrej kondycji, nieobciążony przewlekłymi chorobami. Jego stan nie pozwalał już na transport do Krakowa.
Po tej rozmowie rzeczywistość na OIT w szpitalu wojskowym mocno przyspieszyła. Lekarze przeanalizowali wyniki badań, skonsultowali się z kierownikiem oddziału prof. Wojciechem Szczeklikiem i podjęli decyzję: jedziemy. Oznaczało to, że na oddział na cito ściągnięto dwóch lekarzy i pielęgniarkę. Anestezjolog Maciej Mikiewicz i pielęgniarka specjalizująca się w terapii ECMO Joanna Cyran pojechali razem z dr Górką do Proszowic. Jego na dyżurze zastąpił anestezjolog Marcin Dec.
Zespół z Krakowa przyjechał dosłownie w ostatniej chwili
Karetka na sygnale szybko pokonała 35-kilometrową trasę. Po trzydziestu kilku minutach zespół z Krakowa rozpoczął kaniulację. – Do żył centralnych pacjenta zostają wprowadzone kaniule, czyli grube na szerokość palca rurki. To przez nie do oxygenatora płynie krew, która jest odpowiednio natleniana i z której jest eliminowany dwutlenek węgla. Co istotne, krew płynie szybko, w tempie od 3 do 5 litrów na minutę. W organizmie szybko poprawia się oksygenacja, a płuca mogą odpocząć – opisuje szpital.
Stan chorego ustabilizował się na tyle, że można go było przewieźć do Krakowa. W szpitalu wojskowym, na Oddziale Intensywnej Terapii spędził niespełna tydzień po czym wrócił do szpitala w Proszowicach. Dzisiaj jest już w domu. – Ta decyzja uratowała mu życie – podkreśla Maciej Mikiewicz. Anestezjolog nie ma też wątpliwości: – Bez wsparcia pozaustrojowego w formie terapii ECMO w przeciągu kilku godzin po prostu by zmarł.
Zespół z Krakowa przyjechał dosłownie w ostatniej chwili. – To było duże wyzwanie – mówi dr Jacek Górka i dodaje – chociaż nie robiliśmy tego po raz pierwszy. Jeździmy jednak do pacjentów, którzy są tak naprawdę na granicy życia i śmierci. Dlatego stres jest zawsze. Czy zdążymy?
Łańcuch przeżycia, czyli jedyny taki program w kraju
Właśnie dlatego w 5. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie powstało Regionalne Centrum Pozaustrojowych Technik Wspomagania Oddychania – ECMO. Także dlatego, dzięki współpracy szpitala wojskowego, Szpitala Uniwersyteckiego i Pogotowia Ratunkowego w Krakowie ruszył nowatorski w skali kraju system leczenia pozaszpitalnego nagłego zatrzymania krążenia (NZK) z wykorzystaniem technologii ECPR.
Pozaustrojowa resuscytacja krążeniowo-oddechowa to zaawansowana technika ratowania życia, która pozwala na doskonalenie systemu ratownictwa w Krakowie. Unikalny charakter krakowskiego modelu polega na tym, że jako pierwszy w Polsce obejmuje swoim zasięgiem całe miasto.
Jak wyjaśnia szpital – ECPR to terapia wykorzystywana w przypadku pacjentów z tak zwanym opornym zatrzymaniem krążenia. Jest ostatnią deską ratunku dla chorych, u których konwencjonalnymi metodami resuscytacji krążeniowo-oddechowej nie udaje się przywrócić krążenia. Wymaga wiedzy i doświadczenia. W opiekę nad chorym angażuje się cały zespół Oddziału Intensywnej Terapii. Leczenie nie sprowadza się tylko do podłączenia chorego do ECMO. Trzeba go cały czas monitorować, dostosowywać terapię do aktualnego stanu i reagować na bieżąco na ewentualne problemy.
Do tej pory z terapii ECMO skorzystało 15 pacjentów. – Efekty leczenia są zdecydowanie lepsze niż standardowe – zaznacza szpital.