Małecki na razie bez kary
Patryk Małecki tłumaczył się w środę przed komisją dyscyplinarną klubu z ulicy Reymonta. Zawodnik został wezwany na popołudniowe posiedzenie, bo w Wiśle nie spodobały się słowa piłkarza wypowiedziane po sparingu z Piastem Gliwice. Na razie nie zapadły decyzje o ewentualnej karze lub jej braku. Postępowanie trwa, niedługo zostanie wyznaczony kolejny termin posiedzenia komisji.
Skrzydłowy, który w dwóch ostatnich sezonach był motorem napędowym drużyny z ulicy Reymonta, a na jesień 2017 roku również był podstawowym zawodnikiem trenera Kiko Ramireza, nie akceptuje tego, że nie gra. Po meczu kontrolnym dał do zrozumienia, że decydować mogą o tym nie tylko względy sportowe.
Trener Joan Carrillo zaprzecza, by taka sytuacja miała miejsce i na każdym kroku podkreśla, że wybiera zawodników, którzy najlepiej wpisują się w jego koncepcję na dane spotkanie. Faktem jest jednak, że Małecki zagrał w tym roku tylko w dwóch meczach ekstraklasy, a pięć razy (w tym w trzech ostatnich spotkaniach) nie zmieścił się nawet na ławce. Zawodnik, który jesienią przedłużył kontrakt aż do końca czerwca 2020 roku nie ukrywa, że jeżeli jego sytuacja się nie zmieni, będzie chciał odejść.
Jak ustaliliśmy w ubiegłym tygodniu, to już drugie postępowanie dyscyplinarne w sprawie Małeckiego w tym sezonie. Poprzednie miało miejsce we wrześniu, gdy klubowi nie spodobało się zachowanie skrzydłowego w końcówce meczu z Koroną Kielce. Za odepchnięcie Carlitosa Małecki otrzymał „ostatnie ostrzeżenie”.