„Mały człowiek interesu”. Kibice Cracovii o Januszu Filipiaku

– Niech sobie piszą, mało mnie to interesuje – odpowiada prezes Pasów. Podczas sobotniego spotkania z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza kibice wywiesili transparent nawiązujący do braku zaangażowania profesora w budowę pomnika Józefa Kałuży. Rok temu jego podobizna pojawiła się na tej samej trybunie, ale wówczas była to forma podziękowania.

Transparentem w prezesa

"Wielki człowiek futbolu. Mały człowiek interesu" - transparent z takim hasłem pojawił się w sobotę na stadionie przy ulicy Kałuży. Kibice rozłożyli go na krzesełkach naprzeciwko trybuny głównej, z której mecz z Bruk-Betem oglądał profesor Janusz Filipiak. Pierwsza część hasła opatrzona była wizerunkiem pomnika Józefa Kałuży, który niedawno stanął pod stadionem. Drugie zdanie skierowane było do Filipiaka, którego przedstawiono jako człowieka dużo niższego (mniejszego) od legendarnego piłkarza Pasów. Postać nawiązująca do prezesa Cracovii miała na sobie czapkę z napisem „SuperWisła”. Założył ją dziesięć lat temu, gdy po raz pierwszy od wielu lat jego klub był w tabeli wyżej od rywala z drugiej strony Błoń.

Nietypowy transparent na #CRABBT Ktoś wie o co chodzi? pic.twitter.com/KXen2nhX2c

— Krzysztof Orski (@KrzysiekOrski) 28 października 2017

„Nie muszę być częścią wszystkiego”

Po derbach Małopolski z Niecieczą Filipiak powiedział, że transparent nie robi na nim wrażenia. – Niech sobie piszą, mało mnie to interesuje – rzucił przed kamerą TerazPasy.pl.

Kibice mają mu za złe, że nie dołożył się do budowy pomnika Józefa Kałuży, który w październiku w końcu stanął pod stadionem. Fan Pasów, dziennikarz i publicysta Leszek Mazan mówił m.in. w rozmowie z LoveKraków.pl, że w jego obecności profesor obiecał dołożyć się do budowy monumentu, bo inicjatorom (Rada Seniorów KS Cracovia) brakowało funduszy. Później miał się wypierać tych słów i pytać: „a kto to był Kałuża?”.

Na odsłonięcie pomnika Kałuży przyjechał Zbigniew Boniek, ale Filipiaka nie było. Wyjechał wtedy z kraju. Po meczu z Pogonią sprawię komentował tak: – To zawsze była inicjatywa kibiców, z którą nie mieliśmy nic wspólnego. Pewna grupa ludzi chciała mieć pomnik, a projektantem i wykonawcą zawsze miał być rzeźbiarz Dźwigaj. Nie było konkursu, więc przepraszam bardzo. Ja rozumiem to tak: jeśli chcemy wybudować pomnik, to musi zostać ogłoszony konkurs i wybieramy z kilku propozycji. Kibice chcą, to niech kibice sfinansują.

W sobotę wypowiadał się w podobnym tonie. – Pomnik stoi, ja nie muszę być częścią wszystkiego. Cieszy mnie inicjatywa kibicowska, nie rozumiem problemu – podkreślał.

Trudne relacje

Relacje kibiców z Filipiakiem nie zawsze były wzorowe. Gdy drużyna spadała z ligi lub z trudem walczyła o ligowy byt, trybuny nie oszczędzały profesora. Były też momenty, gdy stawiały go na piedestale. Jak choćby w maju 2016 roku, gdy drużyna zagwarantowała sobie grę w kwalifikacjach europejskich pucharów. Na trybunie wzdłuż al. Focha pojawiła się duża płachta z napisem „Nagrodą za naszą wiarę jest to, że dziś oglądamy to, w co wierzyliśmy” i wizerunek Filipiaka w towarzystwie m.in. Józefa Kałuży, Jana Pawła II i Józefa Piłsudskiego.