Mamy Mistrzów Świata! [Rozmowa]

Taki sukces nie może przejść bez echa. Wszak Kraków leży daleko od dużych akwenów wodnych, ale nie znaczy to, że nie możemy mieć mistrzów świata w żeglarstwie. Nie lada wyczynu dokonali bowiem zawodnicy KŻ Horn Kraków w składzie: Piotr Ogrodnik, Piotr Petryła i Grzegorz Banaszczyk. Na niedawno zakończonych mistrzostwach świata w Berlinie zdobyli najcenniejszy z medali!

Mateusz Adamczyk, LoveKraków.pl: Mistrzostwa świata w klasie Micro. Co kryje się pod tą kategorią?

Piotr Ogrodnik, Mistrz Świata w klasie Micro: Jest to kategoria minimorskiego jachtu. Micro to trzyosobowy jacht kabinowy posiadający dwa żagle standardowe (grot i fok) oraz jeden żagiel dodatkowy, wciągany na maszt tylko na kursach „z wiatrem” (spinaker). Konstrukcje regatowe nie nadają się jednak do wielodniowych wypraw, gdyż nie posiadają żadnego wyposażenia pozwalającego na życie w ludzkich warunkach. Nie ma ani łóżek, ani żadnej zabudowy. Jest to jacht balastowy.

Podejrzewam, choć mogę się mylić, że wiele osób nie wie na czym polega żeglarstwo. Jak wyglądają i w jaki sposób przebiegają zawody?

W zawodach floty – czyli takich jak te MŚ Micro, które odbyły się w Berlinie – chodzi o uzyskanie jak najmniejszej liczby punktów karnych w klasyfikacji generalnej. Regaty składają się z kilku lub kilkunastu wyścigów. W każdym z wyścigów zawodnicy zajmują miejsca i za zajęte miejsce zawodnik otrzymuje określoną liczbę punktów karnych. Za pierwsze miejsce otrzymujemy 1 punkt karny, za drugie miejsce 2 punkty, za trzecie miejsce 3 punkty. Jeden wyścig składa się ze startu, określonej trasy wyznaczonej pływającymi bojami i mety.

Na MŚ było zaplanowanych 10 wyścigów, a rozegrano 7 z nich. Czy pogoda dała się we znaki zawodnikom i organizatorom?

Nie rozegrano kompletu wyścigów ze względu na niesprzyjającą aurę. Początek regat był znakomity, świeciło słońce i wiatru było pod dostatkiem. Pogoda zepsuła się dopiero w dzień, w którym na popołudnie zaplanowana została wycieczka do Reichstagu. Wyścigi musiały zakończyć się o godzinie 13.30 i mimo wczesnej godziny startu udało się rozegrać tylko jeden bieg. W pewnym momencie po prostu brakło wiatru i zaczęło mocno padać. Przeszedł deszcz i dopiero po nim znów się rozwiało. Niestety na kolejny wyścig było już za późno. Następnego dnia również sędziowie musieli się borykać z przelotnymi ulewami, którym towarzyszył kompletny brak widoczności i rozegrano dwa wyścigi. Ostatniego dnia pogoda poprawiła się. Chmury zniknęły razem z wiatrem i nie wyszliśmy nawet z portu. Mimo tych problemów uważam, że warunki były naprawdę dobre. Na jeziorach często wiatr jest tak nierówny, że ciężko ustawić poprawnie trasę. Tutaj było to wykonalne i wyścigi były rozegrane w dobrych warunkach, jak na śródlądzie.

Wygranie 6 z 7 wyścigów świadczy o totalnej dominacji krakowian. Czy spodziewaliście się aż tak dobrego startu?

Zdecydowanie nie. Wiedzieliśmy, że konkurencja będzie silna. Byliśmy nauczeni mistrzostwami świata z zeszłego roku, gdzie odebrano nam tytuł mistrzowski. Mieli pojawić się ci sami zawodnicy, więc nie mogliśmy powiedzieć, że spodziewamy się wygrania niemal wszystkich wyścigów. Pomni poprzednich doświadczeń dbaliśmy o każdy element rywalizacji, nie przegapiliśmy żadnej okazji do poprawienia swojej pozycji. Dzięki temu byliśmy najlepsi spośród 56 załóg.

Jak oceni pan MŚ w Berlinie pod kątem organizacyjnym?

Organizacyjnie Niemcy od zawsze byli znakomici. Nie ma możliwości, aby wygarnąć im jakiekolwiek niedociągnięcie. Oprócz sprawnie i zawsze „na czas” prowadzonych regat Niemcy zapewnili różne atrakcje dla uczestników. Mogę powiedzieć, że codziennie po wyścigach coś się działo. Raz był to grill, innym razem poczęstunek z ciastkiem i kawą, a jeszcze innym wycieczka do Reichstagu. Ponadto Niemcy sprawili Polakom wielką przyjemność. Podczas ceremonii wręczenia nagród odegrany został kompletny hymn Polski w pięknej chóralnej wersji. Aż łezka zakręciła nam się w oku.

Czy w przyszłości Kraków ma szansę na podobną imprezę żeglarską? Jeśli tak, to czego potrzebuje nasze miasto?

Kraków ma jeden problem – brak wielkiej wody. Posiadamy tylko małe akweny wodne w obrębie miasta. Jednym z nich jest położony w dzielnicy Podgórze zalew Bagry Wielkie. Tam mieści się Klub Żeglarski Horn Kraków, z którego się wywodzę. Jest to bardzo dobre miejsce, posiadające zarówno zaplecze w postaci noclegów i wyżywienia, jak i całkiem dobry akwen do regat. Nie jesteśmy jednak w stanie zorganizować tam imprezy „we flocie” (czyli takiej gdzie wszystkie łodzie startują z jednego startu na raz i w regatach jest rozgrywane kilka/ kilkanaście takich wyścigów), ale możemy zorganizować regaty w formule match racingu (czyli w systemie jeden na jednego). Klub Żeglarski Horn Kraków był już organizatorem mistrzostw Polski i regat z cyklu Pucharu Świata w Match Racingu. Czego potrzebuje ten akwen? Na pewno zainteresowania ze strony Urzędu Miasta Krakowa. Niestety sam klub nie jest w stanie udźwignąć finansowo takich imprez. Współdziałanie w organizacji ze strony UMK jest warunkiem koniecznym. Prestiż promocyjny jest nie do przecenienia, wszak w tej formule ściga się cały świat żeglarski.

Nie wszyscy pewnie zdają sobie sprawę z tego, jak ciężki i pracochłonny jest ten sport. Co jest kluczem do sukcesu? Jak wyglądają treningi?

Ten sport należy do najcięższych na świecie, na wyniki pracujemy przez całą karierę. Jedną z bardzo ważnych składowych jest obszerna wiedza, którą zawodnik musi rozumieć, żeby mógł ją zastosować, oraz doświadczenie w wykorzystywaniu tej wiedzy. To jest element, który zdecydowanie wyróżnia ten sport od innych. W żeglarstwie rozbudowany jest aspekt strategii i taktyki. Na strategię składają się różne dziedziny nauki, tj. hydrologia, meteorologia, fizyka i geografia. Żeglarz oprócz tego, że musi być w znakomitej formie fizycznej i technicznej (chodzi tu o technikę prowadzenia łodzi), to jeszcze musi znać się na ustawieniach sprzętu oraz przygotowaniu i konserwacji łodzi. Jak widać dobry żeglarz jest wszechstronnie wykształconym człowiekiem. Można powiedzieć, że jest „humanistą naszych czasów”. Jeśli chodzi o częstotliwość treningów, to nie odbiegamy od lekkoatletów i pływaków, ponieważ nasz trening obejmuje wszystkie wyżej wymienione aspekty i godzin treningu musi być dużo. Do tego dochodzi jeszcze rzetelność w przygotowaniu sprzętu.

Załoga składa się z trzech osób. Jakie funkcje pełnią one na pokładzie?

Załoga składa się ze sternika i dwóch załogantów. Podział ról jest różny na jachtach, ale zasadniczo wygląda on następująco: sternik – kierowanie łodzią, obsługa grota; załogant 1 – obsługa spinakera, obsługa szotów foka; załogant 2 – obsługa regulacji płynnych (ustawienia kształtu żagli i twardości takielunku) i spinakerbomu. Ponadto na kogoś jeszcze spada sprawa strategii i taktyki. W przypadku naszej załogi strategiem, taktykiem i sternikiem jestem ja. Technika prowadzenia łodzi jest już sprawą bardziej skomplikowaną, ponieważ każdy załogant jest tak samo ważny i wszyscy musimy się ze sobą zgrać w poruszaniu się po łodzi podczas manewrowania.

Na koniec, czego możemy życzyć aktualnym mistrzom świata?

Powodzenia na następnych MŚ, które odbędą się za rok we Francji na Atlantyku. Trzymajcie kciuki!

Fot: dzięki uprzejmości http://www.kz.hornkrakow.pl/