Mamy niewiele możliwości, aby blokować inwestycje deweloperów [Rozmowa]

O starciu z Łukaszem Gibałą, milionach przeznaczonych na zieleń i zabetonowywaniu miasta rozmawiamy z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim.

Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Kilka tygodni temu, zaraz po ogłoszeniu przez PKW informacji, że nie odbędzie się referendum ws. odwołania Pana ze stanowiska, stwierdził Pan, że możliwe są zmiany personalne w urzędzie. Możemy spodziewać się ruchów kadrowych?

Prof. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa: Zmiany personalne zawsze są możliwe, ale z zasady nie mówię o nich dużo wcześniej, tylko ogłaszam w momencie, gdy dochodzą do skutku. Nie lubię zapowiedzi na wyrost. Czasami nagle zmienia się wcześniej podjętą decyzję, innym razem jakieś nieprzewidziane okoliczności wchodzą w grę. Zmiany powolutku będą się dokonywać.

Zapytam w takim razie nie o nazwiska, tylko o obszary, gdzie może nastąpić wymiana osób.

Trudno mi teraz powiedzieć, ponieważ wszystkie obszary biorę pod uwagę. Nie planuję jednak wymiany osób na stanowiskach wiceprezydentów. Uważam czwórkę moich współpracowników za osoby, które swoją pracą służą dobrze miastu i tutaj nie zamierzam robić rewolucji.

Jak Pan ocenia teraz zamieszanie związane z próbą odwołania w referendum? Minęło trochę czasu na analizę całej sytuacji, mamy pierwsze kroki komisarza wyborczego, który składa zawiadomienie do prokuratury ws. możliwości fałszowania podpisów pod wnioskiem o odwołanie. Nie wpływa to negatywnie na wizerunek Pana największego konkurenta Łukasza Gibały?

Wizerunkiem pana Gibały specjalnie się nie przejmuję. Uważam, że komisarz nie bardzo mogła coś innego zrobić, tylko powiadomić o fakcie organy ścigania. Jeśli prawie 39 tysięcy podpisów jest fałszywych, to trzeba zareagować. Z tego co pamiętam, były przypadki kilka lat temu, że prokuratura doprowadziła do ukarania za różnego typu fałszerstwa wyborcze.

To według Pana fałszerstwo wyborcze?

Tak, to typowe fałszerstwo wyborcze. Jak inaczej nazwać fakt, że spośród 87 tysięcy złożonych podpisów prawie 45 procent jest nieprawidłowych?

Pozostając jeszcze w temacie referendum. Czy po tej akcji wyborczej ucierpiał Pana wizerunek i odbiór w oczach mieszkańców?

Nie sądzę, żebym był źle odbierany przez mieszkańców. Prawidłowo zebrana przez pana Gibałę i jego pracowników liczba podpisów pod moim odwołaniem to niespełna osiem procent uprawnionych do głosowania wyborców. Twierdzę, że wśród tych ośmiu procent było wiele osób wprowadzonych w błąd przy zbieraniu podpisów, bo wiele takich sygnałów do nas docierało. Warto też zauważyć, że w 2014 roku poparło mnie 114 tysięcy krakowian. Te liczby świadczą same za siebie. Nie sądzę, aby mój wizerunek ucierpiał, a wręcz przeciwnie – ludzie mają świadomość tego, co się dzieje. Każdy, kto wyjdzie na miasto, widzi że Kraków się zmienił na lepsze. To jasne, że jeszcze wiele rzeczy jest do zrobienia, ale trzymają nas finanse – tak jak w budżecie domowym – i nie wszystko, czego by się chciało, da się zrobić.

Pan jest zadowolony z wykonania inwestycji w tym roku? Na koniec września wykorzystanych z budżetu na wydatki majątkowe było zaledwie 33 procent, a rok temu w analogicznym okresie 45 procent.

Nie jestem z tego zadowolony. Jednak nie chciałbym, żeby to było traktowane jako moje tłumaczenie. Bardzo wyraźnie chciałem powiedzieć, że mamy pismo wiceministra rozwoju Pawła Chorążego, który wyraźnie zarekomendował rezygnację z ogłaszania przetargów, w których wykorzystywane są środki z Unii Europejskiej. Jeśli można prowadzić przetarg dopiero po wakacjach, to jest wiadomo, że zanim się go rozstrzygnie, to nie wydamy pieniędzy, które miało się zaplanowane na inwestycje.

Druga blokada związana jest z Programem Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko, gdzie wszystkie komisje tak przeciągały procedury, że nie mogliśmy ogłaszać przetargów. Ogłaszamy przetargi teraz, dopiero do realizacji w przyszłym roku.

Panie prezydencie, po części jeden argument muszę zbić. Na wiosnę miała rozpocząć się przebudowa trzeciego fragmentu torowiska wokół Plant. Później termin został przesunięty na czas po Światowych Dniach Młodzieży. Teraz znów mówimy o następnym roku. Urzędnicy ZIKiT nie mieli gotowej dokumentacji projektowej, a zasłaniali się problemami z rozpisywaniem przetargów.

W ramach jednego projektu mamy siedem odcinków torowisk. Projekt nie może być zakończony przed złożeniem wniosku o dofinansowanie. Przez to powstał nam margines czasu, który ZIKiT wykorzystał do poszerzenia zakresu przebudowy Basztowej o węzły, ale wiązało się to z potrzebą ponownego przeprowadzenia postępowania o decyzję środowiskową. Czyli to nie do końca tak, że nie było dokumentacji i przez to jesteśmy opóźnieni. Pamiętajmy, że nie dla wszystkich odcinków mamy już pełną dokumentację środowiskową a musimy mieć komplet, by złożyć wniosek dla całości projektu. Sprawa jest więc zbyt skomplikowana, by sprowadzić ją do streszczenia jakie Pan zaproponował w pytaniu.

Obiecał Pan 100 milionów złotych na utrzymanie zieleni. To jest realna kwota do wykorzystania w przyszłym roku?

Nie wiem, bo jeszcze dokładnej rozpiski budżetowej nie mam. Przyszłoroczny budżet dopiero przygotowujemy. Mówiłem o 50 milionach na bieżące utrzymanie oraz nasadzenia i 50 milionach na inwestycje, w tym także wykupy gruntów pod tereny zielone.

To duże kwoty w porównaniu do poprzednich nakładów na zieleń. W poprzedniej kadencji było bardziej administrowanie, niż rozwój zieleni.

To jest kwestia zmiany organizacyjnej. Dla ZIKiT zawsze zieleń była w pewnym sensie "piątym kołem u wozu" i nie można się temu dziwić, skoro zajmował się też tramwajami, autobusami, drogami, chodnikami, inwestycjami – zieleń siłą rzeczy była przesuwana na dalszy plan. Postanowiłem to zmienić i stąd decyzja o powołaniu nowej jednostki, Zarządu Zieleni Miejskiej. W momencie kiedy powstała ta instytucja, wszystko ruszyło i widać to w mieście.

Zadowolony jest Pan z działalności Piotra Kempfa, który ponad rok jest już na stanowisku dyrektora ZZM?

To był odpowiedni wybór. Jest prężnym człowiekiem, pełnym inicjatywy i znającym się merytorycznie na rzeczy. Przed dyrektorem stoi zadanie stworzenia parku na części terenu po dawnym Motelu Krak, intensywniejsze nasadzenia na obszarze miasta oraz wykorzystanie specjalnych roślin, które wchłaniają pyły np. na Dietla czy Alejach Trzech Wieszczów.

Ciągle pojawiają się zarzuty mieszkańców, że Kraków jest zabetonowywany. Zawsze podnosi Pan argument, że to efekt braku odpowiedniej liczby planów zagospodarowania przestrzennego. Jakie miasto ma narzędzia, aby ograniczyć wykorzystywanie każdego skrawka zieleni pod nowe inwestycje?

Mamy niewiele możliwości, aby zablokować inwestycje deweloperów. W momencie, kiedy rozpoczynałem prezydenturę, zastałem miasto z jednym procentem pokrycia Krakowa planami. To przez nieprzemyślaną decyzję ustawodawcy w 1995 roku, kiedy uznano, że wszystkie plany idą do kosza. W tej chwili mamy ok. 60 procent planów, wliczając w to procedowane dokumenty planistyczne. Problem polega też na czym innym: mamy mało firm, które przygotowują plany i zwyczajnie nie ma kto fizycznie wykonywać zleceń.

Jesteśmy w sytuacji, w której nie mamy prawie żadnych narzędzi, aby zablokować budowę. Jeśli deweloper występuje z wnioskiem o decyzję o warunkach zabudowy i spełnia wszystkie wymagania, to nie mamy prawa nie wydać takiego postanowienia.

Miasto jednak, jeśli chce, to potrafi zablokować inwestycję. W Czyżynach urzędnicy nie zgodzili się na wycinkę drzew, co uniemożliwiło w pewnym stopniu Budimexowi rozpoczęcie kolejnej budowy.

To są połowiczne gesty. Jeśli ta firma wygra sprawę w sądzie, to będą mogli budować. Wnosiliśmy do pana ministra Andrzeja Adamczyka, żeby w kodeksie budowlanym pojawiły się narzędzia dla samorządu. Z nieoficjalnych rozmów mogę powiedzieć, że coś takiego może się pojawić w przygotowywanym dokumencie.

Oprócz problemów z dogęszczaniem miasta, co jakiś czas pojawiają się postulaty, aby poszerzyć strefę płatnego parkowania. Tym razem chcą tego mieszkańcy Bronowic, Zabłocia oraz Prądnika Białego. Taki postulat spotka się z Pana akceptacją?

Na razie nie przewiduję większej strefy. Kolejne powiększenie powoduje, że samochody przenoszą się na kolejne tereny, graniczące z nową podstrefą. Nie ma co teraz znów zaczynać dyskusji na temat strefy, tylko kontynuować budowę parkingów Park&Ride. Są już podjęte decyzje, rozpisane przetargi, więc może to jakoś rozładuje problemy z parkowaniem.