Mandat radnego Koalicji Obywatelskiej. „Stan prawny jest ślepym zaułkiem”
Przyspieszenie w sprawie radnego
W listopadzie Rada Miasta Krakowa miała zająć się sprawą mandatu Bartłomieja Kocurka. Stało się to jednak wcześniej, podczas środowego posiedzenia.
Przypomnijmy: z wnioskiem w sprawie wygaszenia mandatu w połowie lipca wystąpił przedstawiciel dzielnicy Stare Miasto Wojciech Jakubowski. Stwierdził, że Kocurek nie mieszka na terenie Krakowa, lecz w oddalonej o blisko 15 kilometrów – w linii prostej od centrum miasta – miejscowości Baranówka na terenie gminy Kocmyrzów-Luborzyca.
Dowodem na to, że Bartłomiej Kocurek jest mieszkańcem Baranówki, miał stać się obszerny raport detektywistyczny.
Dlaczego to wszystko istotne? Radnym może zostać bowiem osoba, która w dniu wyborów samorządowych mieszkała na stałe na terenie gminy, z której kandyduje.
Po wyborach także nie może przeprowadzić się bez konsekwencji. Jeśli to zrobi i zamieszka na terenie innej gminy, nie może być radnym i traci prawo do diety.
– W dniu, kiedy odbyły się wybory, a także później, do dnia dzisiejszego, mieszkam w Krakowie. Mieszkam w północnej części Krakowa. Wszystkie dane dotyczące adresu zostały przedstawione panu przewodniczącemu Rady Miasta Krakowa, który musiał je utajnić, aby niepowołane osoby nie dostały informacji o moim dokładnym adresie – przekonywał sam radny Kocurek.
Stan prawny to ślepy zaułek?
Podczas środowej sesji radna Krakowa dla Mieszkańców Aleksandra Owca przekonywała, że sprawa jest skomplikowana, a prawo dziurawe.
– To bardzo jaskrawy przykład tego, że aktualny stan prawny jest ślepym zaułkiem. Absolutnie nie można oczekiwać od obywateli oraz obywatelek, żeby sami śledzili ludzi i rozwiązywali w ten sposób swoje wątpliwości – mówiła Owca.
Na sesji wystąpił przedstawiciel rady dzielnicy I Stare Miasto, Jan Hoffman. Tym razem jako pełnomocnik Wojciecha Jakubowskiego. Tłumaczył, że jego klient miał wątpliwości, czy radny Bartłomiej Kocurek mieszka na terenie Krakowa. Dlatego zdecydował się zlecić licencjonowanemu biuru detektywistycznemu weryfikację sprawy.
Jak przekonywał Hoffman, w materiale dowodowym zostało wykazane, że Kocurek nie mieszka pod wskazanymi przez siebie adresami.
– Tymczasem nie wygląda pan na osobę, która mieszkania nie ma – zwracał uwagę. I przekonywał, że jeśli radny zachowa mandat, prawo nie zostanie zastosowane.
Radna Koalicji Obywatelskiej Alicja Szczepańska mówiła z kolei, że w tej sprawie mamy dwa przeciwstawne stwierdzenia.
– Pytanie, kto mówi prawdę? Pomijam fakt, że kwestia śledzenia, uporczywego nękania, narusza szereg przepisów międzynarodowych – stwierdziła.
Jej zdaniem rada miasta nie jest władna do tego, żeby tę sprawę rozstrzygać.
– Nie jesteśmy organami ścigania. Nie możemy nawet przeprowadzić konfrontacji. Nie jesteśmy władni również do tego, by stwierdzić, czy doszło w tej sprawie do złamania przepisów kodeksu wyborczego – mówiła Szczepańska.
Rada decyduje
Paragraf 1 projektu uchwały, który trafił pod środowe obrady, brzmi: „Uznaje się za niezasługujący na uwzględnienie wniosek, złożony przez Pana Wojciecha Jakubowskiego, (...) co oznacza odmowę stwierdzenia wygaśnięcia mandatu”.
Ostatecznie rada miasta przegłosowała uchwałę właśnie w takiej wersji. Stwierdziła zatem, że nie jest zasadny wniosek o wygaszenie mandatu radnego Kocurka.
Za przyjęciem uchwały było 23 radnych, przeciw 8, a 5 osób nie wzięło udziału w głosowaniu.