Maraton Hutnika. „Jest nas mało”
Emocje trenera wyłącznie sportowe
Krzysztof Świątek, trener i legenda Hutnika, z którym związany był od początku swojej piłkarskiej kariery, nie przeżył na Suchych Stawach derbów, chociaż rozegrał dla Hutnika 472 mecze.
Przyznaje, że emocje przed meczem były wyłącznie sportowe. – Związane z ambicją, chcieliśmy Wisłę pokonać i przejść do kolejnej rundy. Podchodziłem do rywala z szacunkiem, bo Wisła ma bardzo dużą jakość – mówi 38-latek.
Dodatkowe emocje
Plan Hutnika na mecz był dobrze realizowany, bo gospodarze postawili Wiśle trudne warunki. – Chcieliśmy nie tylko się bronić, ale pokazać też coś z piłką przy nodze – wskazuje Daniel Hoyo-Kowalski.
Nie ukrywa, że nikt nie musiał dodatkowo motywować zespołu, bo zdawali sobie sprawę z derbowej otoczki. Takim spotkaniom zawsze towarzyszą dodatkowe emocje. – Musieliśmy zachować spokój – mówi.
Urodzony w Hiszpanii 22-latek, który ma za sobą występy w pierwszej drużynie Białej Gwiazdy, uważa, że pierwsza połowa była mocno taktyczna. Po przerwie więcej jakości było po stronie Wisły, która objęła prowadzenie. – Po straconej bramce musieliśmy się otrząsnąć – przyznaje.
Nie było widać różnicy
– Piękny gol Kacpra Dudy zdecydował, chociaż na boisku nie było widać różnicy poziomów. Mogliśmy strzelić bramkę, ale trzeba oddać Wiśle, że dobrze grała. Pomimo że nie sprawiła wiele zagrożenia pod naszą bramką – uważa.
Maraton Hutnika
Hutnicy dobrze zaprezentowali się na tle mocniejszego rywala, ale mecz kosztował ich sporo sił. Hoyo-Kowalski wskazuje, że Wisła ma znacznie szerszą kadrę od Hutnika. – Nas jest mało – nie ukrywa.
– Ostatnie dni to był maraton. W niedzielę zagramy piąty mecz w przeciągu dwóch tygodni. Większość z nas gra po 90 minut, więc można było to odczuć. Ale w takim meczu są takie emocje, że trzeba dać z siebie maksimum możliwości – mówi Hoyo-Kowalski.