Marcin Gortat: Kraków to wspaniałe miasto [Rozmowa]
Najlepszy polski koszykarz w historii, wieloletni zawodnik klubów ligi NBA Marcin Gortat będzie gościł w Kraków Arenie podczas campów dla dzieci i młodzieży, które sam organizuje. Z tej okazji center Washington Wizards przyjechał do Krakowa i spotkał się z dziennikarzami. W rozmowie z LoveKraków.pl opowiedział o poziomie treningów, które organizuje, o Krakowie, nowo wybudowanej Arenie oraz o… grillowaniu pierogów.
Rafał Worobiec, LoveKraków.pl: Jak wygląda frekwencja na campach? Czy z roku na rok jest coraz wyższa?
Marcin Gortat: Nie możemy przekroczyć pewnej granicy dzieciaków. Możemy przyjąć 140, a na niektórych halach nawet tylko 120 osób. W tym roku w Sopocie było 160 uczestników i naprawdę nie było łatwo z taką grupą dzieciaków pracować. Musimy ucinać stacje i bardziej ścisnąć dzieci, aby pomieścić je na parkiecie. Przez to one częściej gubią piłki, jeden na drugiego wpada. Na pewno nie jest to łatwe, ale gdybyśmy chcieli przyjąć więcej dzieci, musielibyśmy zorganizować więcej campów. Co za tym idzie, ja bym musiał stracić więcej zdrowia i poświęcić na to więcej czasu. A również chciałbym mieć troszkę wakacji. Mam rodzinę, mam mamę i tatę, z którymi chciałbym się zobaczyć korzystając z okazji, że jestem w Polsce. Nie ukrywam, że 20 osób, które jeżdżą ze mną, z tym moim cyrkiem, też ma swoje rodziny, żony, dzieci i też chcieliby pobyć z nimi. Takie dwutygodniowe tournée po Polsce nie jest łatwe.
Jak wygląda poziom sportowy na treningach? Da się zauważyć, że na przestrzeni lat, od kiedy rozpoczęły się campy, dzieci prezentują się coraz lepiej?
Poziom wzrasta. Głównie ze względu na sytuację, jaka zaistniała. Tak jak wspomniałem, trenuje 140 dzieciaków, a 200-300 osób jest w obwodzie i czeka na swoją szansę. Dlatego wybieramy te dzieci, które już znamy. Bierzemy je od razu do naszego składu, aby mogły się jeszcze bardziej i jeszcze szybciej rozwijać. Staramy się im pomagać najlepiej jak umiemy. Dlatego myślę, że poziom podnosi się, ale ma to głównie związek właśnie z tą sytuacją – z dużą frekwencją i, co za tym idzie, selekcją.
Na konferencji prasowej wspominał pan, że gdy do Krakowa przyjedzie trener Randy Wittman, który będzie chciał omówić z panem kwestie pozostania w Washington Wizards na kolejne sezony, zjecie razem kolację i porozmawiacie o kontrakcie. Nawiązując do sytuacji z Shaquillem O’Nealem – będą to pierogi? (Legendarny koszykarz zapytał kiedyś Gortata czy pierogi są rodzajem kiełbasy i czy próbował je grillować – przyp. red.)
Oj na pewno (śmiech). Na pewno będą to pierogi. Może nie tyle grillowane, ale na pewno pierogi. W końcu Wittman przyjeżdża tutaj także po to, aby zobaczyć trochę polskiej kultury i posmakować polskiej kuchni. Z pewnością będzie chciał zobaczyć stary rynek i nową Arenę, a my zrobimy wszystko, żeby spędził tutaj jak najlepszy czas.
A pan widział już Kraków Arenę?
Jeszcze nie. Jeszcze nie miałem czasu, dopiero przyjechaliśmy do miasta. Tak naprawdę prosto z hotelu przyjechaliśmy tutaj.
Miał pan jakiś głos decyzyjny w tym, gdzie będą odbywały się campy?
Oczywiście, że tak. My decydujemy o wszystkim. Ja mam informację od managera o tym, które miasta jako pierwsze się zgłaszają i zazwyczaj te miasta mają pewne miejsce w składzie.
A skąd pomysł na to, żeby był to Kraków?
Nie będę ukrywał, Kraków zgłosił się jako pierwszy.
Ma to jakiś związek z wybudowaniem Kraków Areny?
Myślę, że właśnie dlatego, że ta hala powstała, Kraków chciał gościć taką imprezę. Dla mnie to oczywiście też jest zaszczyt, że na tej hali wystąpię, dlatego niemal od razu się zgodziliśmy. Nie ukrywam, że zdecydowaliśmy się na Kraków także dlatego, że jest to wspaniałe miasto. Byliśmy już tutaj i zawsze imprezy się tu udawały.
Można znaleźć informacje o tym, kto wystąpi w pana zespole. Bardziej zastanawia mnie kto wystąpi w reprezentacji Wojska Polskiego, bo tego nie można się doszukać.
No i tych informacji nie możesz się doszukać, ponieważ będą tam również przedstawiciele sił specjalnych, a oni nie mają obowiązku, a wręcz nie mogą podawać swoich danych. Cieszymy się jednak, że tam będą. Mogę powiedzieć tylko, że zagra z nimi Chris Singleton, mój przyjaciel z drużyny, i wspomoże wojsko.
Rozumiem, że są to ludzie, którzy mieli już do czynienia z koszykówką i grać potrafią?
Oczywiście, że tak. Biorą tam ludzi sprawnych, którzy wiedzą jak rzucić do kosza.